Sprawa z Polski zgłoszona do TSUE
W 2008 r. konsumenci zawarli z bankiem umowę kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich; kredyt opiewał na kwotę 50 tys. zł. Po latach kredytobiorcy zakwestionowali ważność umowy, twierdząc, że zawierała nieuczciwe zapisy i zażądali zwrotu pieniędzy wpłaconych do banku razem z ustawowymi odsetkami za opóźnienie.
Chodziło o dodatkowe pieniądze naliczane za czas, w którym bank nie zwrócił klientowi środków wpłaconych na podstawie nieważnej umowy.
Sprawa trafiła do sądu, ten jednak miał wątpliwość od kiedy odsetki za opóźnienie, których klienci domagali się od banku, powinny być naliczane – czy już od momentu zakwestionowania umowy przez klienta, czy dopiero od chwili, gdy bank dostanie dokument – np. reklamację albo pozew – z konkretnie wskazaną kwotą żądania.
Sąd Okręgowy w Warszawie skierował sprawę do TSUE.
Kiedy bank może wypłacić odsetki?
Z czwartkowego orzeczenia TSUE wynika, że prawo Unii dopuszcza, żeby bank wypłacił odsetki dopiero po tym, jak otrzyma od klienta informację o tym, jakiej ten domaga się kwoty. Jak uznał Trybunał, bank musi mieć możliwość poznania konkretnej sumy, której domaga się konsument, aby ocenić zasadność roszczenia i wysokość zobowiązania. TSUE ocenił, że obowiązek podania konkretnej kwoty nie stanowi dla konsumenta nadmiernego utrudnienia, ponieważ informacje o wpłaconych ratach można sprawdzić w historii rachunku lub uzyskać od banku w formie zaświadczenia.
W praktyce oznacza to, że jeśli umowa kredytu zostanie uznana za nieważną, bank może zostać zobowiązany do wypłaty odsetek ustawowych za opóźnienie dopiero od dnia otrzymania dokumentu, w którym klient dokładnie określi, ile pieniędzy chce odzyskać.
Trybunał podkreślił jednocześnie, że unijna dyrektywa dotycząca nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich nie reguluje szczegółowo skutków unieważnienia umowy kredytowej. Państwa członkowskie mogą ustalać własne zasady, o ile nie utrudniają one nadmiernie dochodzenia praw przez konsumentów.
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana
