Joint Viking. NATO ćwiczy walkę w arktycznych warunkach

Manewry Joint Viking odbyły się w dniach 3-14 marca 2025 r. na północy Norwegii, głównie w okręgach Troms i Nordland. Uczestniczyło w nich około 10 tys. żołnierzy z dziewięciu krajów NATO: Norwegii, Finlandii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Holandii, Belgii, Kanady i Stanów Zjednoczonych.

– Joint Viking to ważne ćwiczenie dla nas i naszych sojuszniczych uczestników, które ma na celu rozwijanie umiejętności efektywnej współpracy. Wspólne treningi we wszystkich dziedzinach dają nam cenny wgląd i doświadczenie w to, co się sprawdza, a co musimy jeszcze rozwinąć, aby wzmocnić obronę Norwegii i interesów NATO na północy – mówił przed ćwiczeniami gen. Gjert Lage Dyndal, zastępca szefa norweskiego Sztabu Generalnego.

Scenariusz ćwiczeń przewidywał między innymi desant morski (siły NATO atakowały wybrzeże bronione przez "wroga"), szybkie reagowanie na sytuacje kryzysowe czy obronę przeciwlotniczą.

Amerykanie dostali manto. "To było upokarzające i demotywujące"

W ćwiczeniach brali udział między innymi żołnierze z amerykańskiego II Korpusu Ekspedycyjnego Piechoty Morskiej, którzy na co dzień stacjonują w Camp Lejeune w Karolinie Północnej. Mieli sprawdzić swoje zdolności bojowe w ciężkich arktycznych warunkach. W manewrach brali udział również fińscy rezerwiści, zaprawieni w działaniach w tym środowisku.

Jak informował w środę brytyjski dziennik "The Times', nie podając szczegółów, na pewnym etapie manewrów Finowie odgrywali rolę "najeźdźców", którzy atakowali Amerykanów (w artykule nie sprecyzowano, o które dokładnie formacje USA chodzi, ale najpewniej właśnie o marines). Jedno z wojskowych źródeł gazety przekazało, że wojskowi z drugiej strony Atlantyku kompromitowali się raz za razem.

Trzeba było hamować Finów, bo ciągle bili Amerykanów. Dla tych drugich było to zbyt upokarzające i demotywujące – przekazał wojskowy.

Europa jest niezbędna USA, by zabezpieczyć Grenlandię

Trump powtarza, że „musi” zająć Grenlandię, bo Europa nie jest w stanie jej obronić przed zakusami Rosji i Chin. Tymczasem wojskowi, z którymi rozmawiał "The Times", myślą inaczej. Wskazują, że Amerykanie nie posiadają ani doświadczenia, ani sprzętu wojskowego, koniecznego do walki w Arktyce, jak chociażby Skandynawowie czy Brytyjczycy. Na przykład nie posiadają tak dobrych lodołamaczy jak Finowie.

Europejczycy mają know-how. Jeśli Trump chce naprawdę skutecznie bronić tego regionu, to robi to w niewłaściwy sposób, drażniąc swoich arktycznych sojuszników – mówi "Timesowi" jeden z wojskowych ze Starego Kontynentu.

– "Zagrożenie" to niewłaściwe słowo. Nie ma bezpośredniego zagrożenia militarnego dla Grenlandii w tej chwili. Ale jest to wyspa bogata w zasoby mineralne. Każdy chce uszczknąć kawałek tego tortu, dlatego trzeba zarządzać związanym z tym ryzykiem dla bezpieczeństwa i handlu w dłuższej perspektywie. NATO posiada odpowiednie możliwości, by realizować to strategiczne zadanie, ale musi być zgoda, co do ich roli i celu – zaznaczył sir James Everard, były zastępca naczelnego dowódcy sił sojuszniczych w Europie.