Rosyjskie bombowce nad Bałtykiem. Eskortowały je myśliwce
Dwa rosyjskie bombowce strategiczne Tu-22M3, mogące przenosić broń nuklearną, wystartowały w czwartek zbazy Olenja na Półwyspie Kolskim w północno-zachodniej Rosji, przy granicy z Finlandią i Szwecją. Z komunikatów rosyjskiego MON wynika, że były eskortowane przez myśliwce Su-35S i Su-30SM.
Jak pisze autor profilu AviVector na X, monitorujący aktywność rosyjskich sił powietrznych, wsparcie w tankowaniu zapewniał im samolot Ił-78M, operujący z bazy Diagilewo (obwodzie wołgogradzki). Z kolei rolę samolotu retransmisyjnego pełnił Su-24MR, który wystartował z bazy Chotiłowo (obwód twerski).
Su-24MR z Chotiłowa wleciał w białoruską przestrzeń powietrzną, aby utrzymywać łączność pomiędzy Tu-22M3 a stanowiskiem dowodzenia.
"Na wybranych odcinkach trasy bombowce dalekiego zasięgu były eskortowane przez myśliwce państw obcych" – poinformował enigmatycznie rosyjski MON.
Bombowce Tu-22M3 przeleciały nad Morzem Bałtyckim aż do wód położonych na północ od Gdańska, po czy zawróciły do baz. Cała operacja trwała łącznie pięć godzin.
Poderwano myśliwce z bazy w Malborku
NATO zareagowało na aktywność Rosjan nad Bałtykiem. Z bazy w Malborku poderwano dwa myśliwce Eurofighter Typhoon, należące do sił powietrznych Niemiec (operują tam w ramach misji NATO Air Policing).
Mieszkańców niektórych pomorskich miejscowości zaniepokoił huk wywołany przez niemieckie maszyny lecące z dużą prędkością. Urząd miasta w Wejherowie wydał specjalny komunikat, wyjaśniający przyczyny hałasu.
Znów ćwiczyli atak na Polskę?
Mariusz Marszałkowski, wicenaczelny serwisu Defence24, napisał wówczas na platformie X, że lotnictwo Putina ewidentnie ćwiczyło atak na cele w Polsce. "Oczywiście, w czasie wojny taki lot byłby wyjątkowo trudny dla Rosjan. Ale nie testuje się wariantów, których użycie całkowicie się wyklucza" – zaznaczył.