Kontenery na tekstylia najpierw zniknęły z polskich miast, teraz znów stały się miejscami, które ze zbiórką przydatnej do użycia odzieży niewiele mają wspólnego. Obowiązek selektywnej zbiórki tekstyliów zmusił samorządy do tego, by utworzyły przynajmniej jeden punkt odbioru tekstyliów. Najczęściej są to PSZOKi zlokalizowane na obrzeżach miast lub poza nimi.

Mieszkańcy, którzy nie mają zamiaru organizować sobie „wycieczki” do PSZOK tylko po to, by pozbyć się kilku sztuk zbędnej odzieży, wolą wyrzucić ubrania gdziekolwiek. Od początku 2025 roku ubrań nie wolno już wrzucać do odpadów zmieszanych, wyjątkiem są np. zanieczyszczone tekstylia, używane do sprzątania mieszkania.

Oddawane na PSZOK tekstylia powinny być niezanieczyszczone i suche.

Gminy zbierają tekstylia, bo muszą. Są takie, które robią to lepiej

Od początku 2025 roku w Polsce (za sprawą Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/851 z dnia 30 maja 2018 r.) gospodarowanie tekstyliami podlega nowym zasadom. Każda gmina została zobowiązana do utworzenia przynajmniej jednego miejsca, w którym mieszkańcy będą mogli oddać tekstylia. Najczęściej miejscami zbiórki tekstyliów stały się Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK). Na terenach dostawiono kontenery, do których można wrzucać odzież i nie tylko.

Przykład

Selektywna zbiórka tekstyliów oznacza również, że do kubła z odpadami zmieszanymi nie powinny trafiać także zasłony, ręczniki, obrusy, pościel, koce, firany, bielizna, skarpetki, rękawiczki, czapki, szaliki, plecaki, portfele, torebki, paski, obuwie, galanteria skórzana, pluszowe zabawki ani dywany.

Gmina nie musi wyposażać mieszkańców w nowe worki ani pojemniki, wystarczy, że zrobi minimum, do którego została zobowiązana, a więc zapewni miejsce, w którym mogą oni oddać posegregowane tekstylia. Wiele samorządów robi właśnie to ustawowe minimum, bo ustawienie każdego dodatkowego pojemnika i regularne opróżnianie go kosztuje. Podobnie jak odbieranie tekstyliów sprzed drzwi.

Ustawienie kontenerów to tylko ułamek przedsięwzięcia, bo te zapełniają się tak szybko, że wokół natychmiast tworzą się swoiste wysypiska.

Są jednak gminy, które wychodzą naprzeciw potrzebom mieszkańców i faktycznie takie zbiórki sprzed posesji organizują. Ustawiają też dodatkowe kontenery, by ci, którzy do punktu selektywnej zbiórki odpadów mają daleko, lub z powodu niepełnosprawności czy braku transportu, mogli pozbyć się niepotrzebnych ubrań.

Obecnie blisko połowa gmin dopłaca do systemu gospodarowania odpadami. Dopiero na połowę 2027 roku planowane jest wdrożenie systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) dla tekstyliów. Do tej pory to na mieszkańcach i gminach w głównej mierze spoczywa obowiązek ponoszenia kosztów utylizacji. Koszty opłat za śmieci nie zmalały wraz z wyodrębnieniem nowej kategorii odpadów, co więcej, w związku z wprowadzeniem systemu kaucyjnego przed wdrożeniem ROP, prawdopodobnie za śmieci będziemy płacić jeszcze więcej.

Dzikie wysypiska wokół kontenerów. Zbiórka odzieży przestała się opłacać

W ubiegłym roku z polskich miast i miasteczek zniknęły tysiące kontenerów oznaczonych logo PCK. Służące do zbiórki odzieży kontenery stały się swoistymi śmietnikami, do których trafiały tekstylia nienadające się ani do użytku, ani do przetworzenia. Jak tłumaczył Polski Czerwony Krzyż, dla firmy Wtórpol, zajmującej się logistyką zbiórki odzieży w kontenerach i sprzedażą tekstyliów, całe przedsięwzięcie okazało się zbyt kosztowne.

Powodem zakończenia współpracy, podawanym przez operatora są zmiany w prawie, które weszły w życie z początkiem 2025 roku, wpływające na sposób klasyfikowania i gospodarowania tekstyliami. W jego ocenie zmiany te doprowadziły do pogorszenia jakości odzieży zbieranej do kontenerów i znacznego wzrostu kosztów jej utylizacji

- informował Polski Czerwony Krzyż.

Choć kontenerów oznaczonych logo PCK faktycznie jest mniej, w ich miejsce pojawiły się nowe. Jak pokazują zdjęcia robione przez mieszkańców z różnych części kraju, firmy obsługujące je nie nadążają z ich opróżnianiem. Obok tworzą się swoiste wysypiska śmieci, zwożone są opony, uszkodzone wózki dziecięce i foteliki, a nawet materace i meble.

Czy wprowadzenie systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) dla tekstyliów coś zmieni? Przeniesienie kosztów utylizacji na początek łańcucha (czyli na producentów) ma sprawić, że koszty zagospodarowania odpadów w gminach spadną. Pozostaje mieć nadzieję, że znikną również dzikie wysypiska śmieci.