Budujemy drogi. Ten cel łączył rządy
Przez lata, mimo politycznych różnic, wszystkie rządy zgadzały się w jednym: trzeba budować drogi. Pierwszy kompleksowy program uruchomiono w latach 2008–2012. Cel: zdążyć na Euro 2012.
Wtedy nie wszystko się udało. Niewielu dziś pamięta, że autostradę A2 pod Warszawą otwierano w atmosferze skandalu. Na dwa miesiące przed wielką piłkarską imprezą kluczowa trasa stała rozkopana, a premier Donald Tusk doglądał jej z helikoptera, ponieważ przejazd drogą byłby zbyt czasochłonny.
Otwarto ją warunkowo, na kilka dni przed pierwszym meczem. Zawalili Chińczycy, którzy chcieli budować tanio, ale w pewnym momencie po prostu zeszli z rozgrzebanej budowy. Wybuchł nieprawdopodobny skandal. Pojawiły się obawy, że Polska może skompromitować się podczas Euro 2012 przed gośćmi z zagranicy.
Była to nauczka dla Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), by trafniej dobierać partnerów. Po wpadce z A2 na ponad dekadę wykluczono z przetargów firmy z Chin. Niedługo później pojawiła się też procedura rażąco niskiej ceny, pozwalająca weryfikować i odrzucać podejrzane, zbyt tanie propozycje.
Dogoniliśmy „Zachód”. Co dalej?
Przez lata Polacy narzekali na „polskie drogi”. Sformułowanie to stało się synonimem bylejakości. Z podziwem patrzono na niemieckie autobahny, choć sytuacja poprawiała się z roku na rok.
W 2008 roku, gdy zaczynał się pierwszy rządowy program budowy dróg, w Polsce istniało 1083 km dróg ekspresowych i autostrad. Jedną trzecią odziedziczyliśmy z czasów PRL, czy nawet… sprzed II wojny światowej. Obecnie sieć liczy 5465 km, a na koniec tego roku być może otrzemy się o sześć tysięcy.
Polska, pod względem długości szybkich dróg, jeszcze niedawno znajdowała się w europejskiej drugiej dziesiątce. Teraz, po wyprzedzeniu Grecji, Wielkiej Brytanii i Holandii, wskoczyła na czwarte miejsce.
Do Hiszpanów (17 tys. km), Niemców (12 tys. km) czy Francuzów (11,8 tys. km) wciąż daleka droga, ale Włosi (7 tys. km) zdają się być na wyciągnięcie ręki. Tym bardziej, że aktualny rządowy program budowy dróg ma zakończyć się w 2033 roku. Wtedy cała sieć ma liczyć ponad osiem tysięcy kilometrów.
Więcej dróg nie potrzeba. Czas na kolej
Większość kluczowych dróg w Polsce już funkcjonuje albo przynajmniej została zaplanowana i czeka na budowę. Ostatnim wielkim projektem jest tzw. duża obwodnica Warszawy. Załapała się jeszcze do rządowego programu, ale zostanie ukończona po 2033 roku.
Co dalej? Wydaje się, że racjonalne będzie przeniesienie środków na kolej. Tym bardziej, że potrzeby budowy nowych, szybkich linii są ogromne. Widać to choćby podczas dyskusji o sieci kolejowej Centralny Port Komunikacyjny. Jednak poza tą siecią, finansowaną przez spółkę-matkę, potrzebna jest wielka modernizacja kolei.
Kolejarze od lat apelują o większe środki na inwestycje. Najprostszym rozwiązaniem wydawało się zreformowanie Funduszu Kolejowego. W drugim kwartale rząd ma przyjąć jego nowelizację, która przestawi zwrotnicę. Część środków płynących do tej pory na inwestycje drogowe trafi na kolej.
„Przez lata polska kolej zmagała się z brakiem przewidywalności finansowej, co drastycznie ograniczało zdolność do długofalowego planowania wielkich inwestycji. Dotychczasowy model, oparty na corocznych decyzjach budżetowych, okazał się nieefektywny” – piszą przedstawiciele PKP Polskie Linie Kolejowe, chwaląc proponowane zmiany Funduszu Kolejowego.
Nie 2, a 12 mld zł na kolej
W przepisach zagwarantowano inny podział wpływów z akcyzy paliwowej. Obecnie na inwestycje kolejowe trafia niecałe 20 proc. – po zmianie będzie to połowa. PLK wylicza, że Fundusz Kolejowy wzrośnie z 2 do 10–12 mld zł.
„Tak potężne środki skierowane na inwestycje kolejowe pozwolą na sprawną realizację rekordowej liczby kontraktów, których wartość w ogłoszonych przez PKP PLK przetargach sięga już 27 mld zł” – argumentują kolejarze.
Odpowiedzialny za kolej wiceminister Piotr Malepszak podkreśla, że Fundusz Kolejowy zyska nową możliwość zaciągania zobowiązań finansowych oraz elastycznego przenoszenia niewykorzystanych środków na kolejne lata, co przyspieszy budowę kluczowych tras, w tym komponentu kolejowego Centralnego Portu Komunikacyjnego.