Polska chce podbić kosmos

Polska coraz odważniej rozpycha się w kosmosie. Symbolem ambicji kraju był lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Umożliwiło go większe zaangażowanie w działalność Europejskiej Agencji Kosmicznej. W listopadzie ubiegłego roku Polska wsparła jednostkę dodatkowymi pieniędzmi. W latach 2026-2028 na programy specjalne przeznaczymy ponad pół miliarda euro. W sumie do ESA z naszego kraju popłynie 731 mln euro, co stawia nas na ósmym miejscu w UE.

„Polska składka (dodatkowa – red.) w wysokości blisko 550 milionów euro na lata 2026-2028 dotyczy programów opcjonalnych ESA w zakresie obserwacji Ziemi, bezpiecznej łączności, transportu kosmicznego, serwisowania na orbicie, bezpieczeństwa kosmicznego, eksploracji robotycznej oraz rozwoju technologii i aparatury dla przyszłych misji” - podawało Ministerstwo Finansów.

Według ministra Andrzeja Domańskiego każde euro zainwestowane w sektor kosmiczny przynosi od 3 do 6 euro zwrotu. Zaangażowanie w projekty ESA ma doprowadzić do rozwoju rodzimych technologii i przedsiębiorstw. W związku z tym podjęto decyzję o budowie polskiego ośrodka Europejskiej Agencji Kosmicznej. Podobne miejsca znajdują się np. w Paryżu czy w Kolonii. Każde z nich ma swoją specyfikę. Polski oddział ma pełnić szczególną rolę.

Dlaczego ośrodek kosmiczny jest kluczowy?

Polska chce rozwijać swoją architekturę bezpieczeństwa. Stąd wyniesienie na orbitę i uruchomienie trzech satelitów (Piast-S1, Piast-S1 oraz Piast-M), nota bene również we współpracy z ESA. Mają one podwójne przeznaczenie (dual use), co oznacza, że poza funkcja badawczą, wspomagają rodzime systemy bezpieczeństwa.

Podobną rolę pełnić ma polski ośrodek Europejskiej Stacji Kosmicznej. Jego podstawową funkcją będą prace nad bezpieczeństwem kosmicznym, ale wspomniano również o podwójnej działalności, co oznacza prace nad technologiami cywilno-wojskowymi.

- Planowany w Polsce ośrodek będzie wyspecjalizowaną jednostką ESA, ukierunkowaną na badania, rozwój i wdrażanie rozwiązań w obszarach bezpieczeństwa cywilnego, zarządzania kryzysowego, obserwacji Ziemi, analizy danych satelitarnych oraz technologii podwójnego zastosowania (dual-use) - przekazuje Michał Jaros, wiceminister rozwoju i technologii.

Walka o ośrodek kosmiczny

Zgodnie z założeniami ESA, aż 98 proc. środków ze składki wróci do danego kraju. W związku ze zwiększeniem nakładów zdecydowano o budowie ośrodka kosmicznego w Polsce. W grze są cztery miasta:

  • Łódź
  • Katowice
  • Gdańsk
  • Kraków.

Wszystkie próbują lobbować w ministerstwach czy u premiera. Kraków wskazuje, że idealnym miejscem byłby obszar nazwany Nowa Huta Przyszłości. Łódź uzyskała poparcie polskiego astronauty oraz mocne wsparcie miejscowej politechniki. Z kolei Gdańsk wskazuje, że w pobliżu lotniska powstać ma Centrum Operacyjne Polskiej Agencji Kosmicznej, a obydwa ośrodki mogłyby się uzupełniać.

Z kolei posłowie ze Śląska złożyli nawet oficjalną interpelację do Ministerstwa Rozwoju i Technologii wskazując zalety swojego regionu. Przekonują w niej, że najlepszą lokalizacją jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, a konkretniej tereny po kopalni „Wieczorek” w Katowicach.

Gdzie powstanie kosmiczny ośrodek?

Decyzja dotycząca powstania polskiego ośrodka Europejskiej Agencji Kosmicznej zostanie podjęta przez polityków w okolicach połowy roku. Wcześniej rekomendację wyda „Zespół Międzyresortowy ds. Centrum ESA”, który ma dopiero zostać powołany. Będzie to organ pomocniczy Rady Ministrów.

„(Do jego obowiązków) będzie należało opiniowanie oraz rekomendowanie założeń koncepcji utworzenia Centrum ESA, w tym dotyczących w szczególności wstępnych propozycji możliwego zakresu działania ośrodka, zasadniczych potrzeb i wymagań, w tym funkcjonalnych oraz infrastrukturalnych dotyczących lokalizacji Centrum ESA oraz projektu harmonogramu działań” – czytamy.

Jak ustaliliśmy, wybór zostanie podjęty na podstawie kryteriów wyznaczonych we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną. W tej chwili oficjalne zgłoszenia nie są przyjmowane. Co wcale nie oznacza, że kampanie promocyjne miast nie są brane pod uwagę.

- Na dziś analiza miast pod kątem lokalizacji nie została jeszcze rozpoczęta, niemniej pragnę zaznaczyć, że jest kilka wstępnych deklaracji zaangażowania ze strony wybranych polskich miast i metropolii. Przyjmujemy to jako dobry prognostyk dla przyszłej gotowości inwestycyjnej dla tak szczególnej inwestycji strategicznej, jaką jest Centrum ESA w Polsce – przekazuje Michał Jaros, wiceminister rozwoju i technologii, w odpowiedzi na interpelację posłów.