Deweloperzy chcą więcej pieniędzy. Za co?
Trzech deweloperów miało stosować nieuczciwe praktyki - twierdzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zarzuty są bardzo mocne, dotyczą bowiem żądania dodatkowych pieniędzy w zamian za przeniesienie mieszkania na własność. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że deweloperzy chcieli wymusić zmiany w zawartych wcześniej umowach na niekorzyść kupujących.
- Wszcząłem postępowanie przeciwko deweloperom Idea-Inwest, M2R i Jelbud. W postępowaniach tych sprawdzimy, czy deweloperzy stosowali wobec swoich klientów zakazane, agresywne praktyki rynkowe. Istotą tych praktyk jest wywieranie niedozwolonego nacisku, który w znaczny sposób ogranicza, bądź może ograniczyć swobodę podejmowania decyzji przez konsumentów - mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Co chcieli deweloperzy? Więcej pieniędzy
Pierwsze z wymienionych przedsiębiorstw - Idea-Inwest – zbudowało wysoki blok Sky Garden w Szczecinie. Według licznych sygnałów, które otrzymał UOKiK, deweloper miał warunkować przeniesienie prawa własności mieszkania od podpisania niekorzystnego aneksu.
„Z pism, które otrzymali konsumenci wynikało, że jeśli ktoś nie dopłaci, to deweloperzy wystąpią na drogę sądową, żądając podwyższenia ceny. Ponadto brak dopłaty zagrażałby bezpieczeństwu inwestycji i oznaczałby rażącą stratę dla dewelopera – tak sugerowały spółki” - pisze UOKiK.
Inwestycja w Szczecinie od dawna była na cenzurowanym. Jak opisywała „Wyborcza” nie przyznają się do niej nawet architekci. W rozmowie z portalem przyznali, że zupełnie zmieniono ich projekt. - Cała idea Sky Garden po prostu przepadła, efekt jest żałosny – mówił cytowany w tekście architekt Bohdan Bay.
Narzekali też mieszkańcy, którzy w 2024 roku zobaczyli inny budynek niż w ofertach reklamowych. Teraz okazuje się, że deweloper próbował wymóc zmiany w umowie deweloperskiej.
Podobne metody stosował M2R wobec inwestycji znanej jako Levityn Apartamenty w Pabianicach. W tym przypadku lokalne media nie donosiły o kontrowersjach na etapie budowy czy odbiorów. Zdaniem UOKiK, informacja o konieczności dopłaty mogły „wywołać u konsumentów poczucie realnego zagrożenia”. Zdaniem kontrolerów stanowią też najprawdopodobniej formę „niedopuszczalnego nacisku”.
Podpisz albo zbankrutujemy
Trzeci ze wskazanych deweloperów Jelbud – Charłampowicz, Kusz budował mieszkania w Karpaczu (ul. Kąpielowa). Jak wskazuje UOKiK, inwestycja znacznie opóźniała się. Inwestor prosił o rezygnację z dochodzenia kar umownych za to opóźnienie. Przekonywał, że jest złej sytuacji finansowej i stanie się niewypłacalny, jeżeli klienci będą dochodzić swoich praw.
W pismach informował, że jest blisko upadłości, co miało wywrzeć na nabywcach „niedopuszczalną presję”. Niektórzy – zdaniem urzędu – mieli zrezygnować z dochodzenia swoich praw. Poza tym klienci czekali do dwóch lat na przeniesienie własności lokali w Karpaczu.
– Zakup mieszkania to duża i wartościowa inwestycja, często finansowana z kredytu, dlatego wizja złej kondycji finansowej deweloperów czy nieukończenia inwestycji, przedstawiana przez nich w pismach, mogła zaniepokoić nabywców. Wielu z nich mogło zaakceptować nowe warunki umów wyłącznie z obawy przed nieuzyskaniem własności mieszkania i podpisać aneksy podwyższające uzgodnioną cenę czy zgodzić się na rezygnację z dochodzenia roszczeń wobec dewelopera – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Postępowania w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów mogą zakończyć się nałożeniem kary finansowej do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.