Znamy ceny transakcyjne mieszkań
Piotr Wróblewski: Rejestr Cen Nieruchomości (RCN) jest już jawny. Teraz wiemy za ile kupowano mieszkania. Czekało na to tysiące osób. Ale publikując te dane chyba wyręcza Pan państwo?
dr hab. inż. Waldemar Izdebski: Wyręczam od czterech lat, odkąd nie jestem Głównym Geodetą Kraju. Urzędnikiem byłem przez chwilę, bo wcześniej przez 30 lat działałem w biznesie i na uczelni. Poszedłem tam, bo chciałem coś zrobić dla kraju, a potem szkoda mi było to zostawić. Ale u nas jest tragedia. Urzędnicy pracują na 10 proc. mocy.
San Pan dodaje bazy danych z cenami mieszkań na mojgeoportal.pl? To trochę kuriozalne.
Właśnie dodałem osiem powiatów. Z większych miast – Toruń.
Dlaczego Pan to publikuje, a nie ministerstwo?
Mamy niestety wielu niekompetentnych urzędników – takie jest moje zdanie. I to jest odpowiedź na większość pytań. Napisze to Pan?
Tak, oczywiście.
A druga sprawa, oprócz niekompetencji, to wyssana z mlekiem matki niechęć do udostępniania czegokolwiek obywatelowi. Urzędnik ma, urzędnik nie da.
Od wczoraj wysłałem 380 wniosków o dane. Mogę pokazać jakie maile dostaje w odpowiedzi. Zaczynają robić wolty, mówią „proszę wysłać wniosek”. A ja odpowiadam: „przecież właśnie wysłałem”. Dotyczy to wolnych danych, które powinny wisieć na stronie. Przecież cały RCN został uwolniony wbrew urzędnikom.
(…) no i wbrew ministerstwu. Resort teraz nie chce się pochwalić tymi zmianami, o które Pan zabiegał.
To jest projekt Polski2050, a nie mój. W jednym z wywiadów zwróciłem uwagę, że taki rejestr powinniśmy uwolnić. Reszta wydarzyła się poza mną, chociaż jak tylko mogłem to ten proces wspierałem. Pracowałem jako urzędnik przez kilka lat. Niestety, ale to ministerstwo to jest tragedia. Obecnie nie ma nawet osobnego ministra. Wcześniej był Krzysztof Hetman, potem Krzysztof Paszyk, a teraz jest Andrzej Domański, który jest przecież ministrem finansów i pewnie nawet nie wie, że podlega mu także geodezja.
Dane z cenami mieszkań. Co robią samorządy?
No dobrze, a jak wygląda współpraca z urzędnikami. Widzę, że Warszawa sama upubliczniła dane. A inni?
Samorząd w Warszawie trzeba pochwalić. W piątek rano dostępne były dane, bez łaski. To jedyne miasto, które zachowało się na poziomie. Pozostałe powiaty same strzelają sobie w kolano. Gdyby udostępnili dane, jak Warszawa, to nikt by ich nie pytał. A tak muszą odpowiadać na wnioski ode mnie, od Deweloperucha i od innych podmiotów.
W normalnym świecie to ministerstwo, mając trzy miesiące, powinno przygotować rozporządzenie i wytłumaczyć, jak ma być to robione. A nie zrobili nic. Wie Pan dlaczego? To jest moje subiektywne zdanie, ale oni dostają białej gorączki na nazwisko Izdebski. Bo widząc ich niekompetencję próbuję to sam ciągnąć. Jestem człowiekiem czynu.
Pyta Pan, czy sam to robię? Tak, bo umiem, bo jestem kompetentny. Niektórzy wkurzają się na mnie, bo mam wiedzę, doświadczenie i potrafię coś zrobić. Nie poszedłem do urzędu dla pieniędzy czy stanowiska, mogłem pracować nawet za darmo. Chciałem zrobić coś dla Polski. Nie pilnowałem swojego stołka tylko robiłem przydatne rzeczy.
Ministerstwo w 2027 roku uruchomi „Portal DOM”. Ale Pan już wykonuje tę samą pracę. Sam, w kilka dni. Czy ten portal ma wobec tego jakikolwiek sens?
Myślałem, że prezydent nie podpisze ustawy, no ale skoro podpisał to dzieje się to w majestacie prawa. Według mnie tworzenie tego portalu to przejaw niegospodarności.
To co według Pana należałoby teraz zrobić?
Nie wiem, nie mam na to wpływu. Przecież ustawy na cofnę. A teraz znalazła się już nawet firma, która chce to zrobić…
Ale chwała Polsce2050 i wszystkim posłom, a potem prezydentowi, że udało się ujawnić ceny. Duża rzecz została zrobiona, która przybliża nas do społeczeństwa rozwiniętego, świadomego. Przecież każdy, kto kupował nieruchomość, zawsze miał dylemat czy nie przepłacił. Do tej pory z danych korzystali tylko uprzywilejowani, teraz to się zmieniło.
Czy my mamy być całe życie zaściankiem Europy? Miałem dwie sprawy w sądzie administracyjnym dotyczące numerów ksiąg wieczystych, które przegrałem. Wie Pan, że za granicą jest osiemnaście serwisów sprzedających numery z polskich ksiąg wieczystych, a jak pojawiły się w rządowym geoportalu to prezes nałożył mi karę i kazał wyłączyć. W jakim kraju my żyjemy?
To właśnie dlatego zacząłem tworzyć mojgeoportal.pl. Uruchomiłem go 11 listopada 2025 r. i teraz tam publikuje w nim rożne dane, w tym z RCN. W tym rządowym już nic praktycznie nie działa, totalna bryndza. Jak mam zajęcia z 30 studentami, to potrafią zablokować cały geoportal.
Pani, która była po mnie Głównym Geodetą Kraju - w sądzie jest akt oskarżenia jej o plagiat w pracy konkursowej na to stanowisko - wszystko zniszczyła, a teraz nie jest lepiej. (Zarzuty postawiła Prokuratura Okręgowa, sprawa toczy się w sądzie. Wydano wyrok nakazowy, ale strona przeciwna się odwołała – red.) Obecny GGK dużo mówi, ale niewiele robi.
Ogromna baza danych. Kto ją wprowadzi?
Wróćmy do danych dotyczących cen mieszkań. Mówimy o ogromnym zasobie – w mediach społecznościowych pisze Pan, że rocznie do RCN trafia informacja o 700 tys. transakcji.
Pobranie tych danych raz to jedna sprawa, ale co najmniej raz na tydzień potrzebna byłaby aktualizacja. Przecież codziennie dochodzą nowe akty. Tak czy inaczej pierwszy krok został zrobiony – to bardzo dobrze.
Mam też poczucie, że wciąż mogę jeszcze dużo zrobić, mimo że jestem bez urzędu. Instytucje zmiatają takich niepokornych ludzi. Chociaż ja akurat nie funkcjonuję w jakimś newralgicznym obszarze, ale teraz przynajmniej nie mogą mnie już zwolnić.
Pracuję także na uczelni, na etacie profesora. Ostatnio nawet straszono mnie, żebym publicznie nie wypowiadał słów krytyki, bo napiszą na mnie skargą do rektora.
To teraz znowu będzie miał Pan problemy.
(śmiech). Niech piszą. Wie Pan, to są tacy dowcipni ludzie.
Niech Pan obserwuje co będzie się działo. Ja wracam do pracy. Właśnie dostałem nowe powiaty do dodania.