Dubaj kusił Warszawę. Jeszcze miesiąc temu
Jeszcze w lutym w centrum Warszawy, przy ul. Chmielnej, otworzyło się nietypowe biuro sprzedaży. Jak zachęcały szyldy, w pół godziny można kupić nieruchomość w Dubaju. Wraz z rosnącymi cenami nieruchomości w stolicy ze swoją ofertą próbowały przebić się firmy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA). Wskazywały, że za te same pieniądze można dostać więcej – luksus i słoneczną pogodę.
„Coraz więcej klientów z Polski przenosi kapitał właśnie tam (do Dubaju – red.) – przyciąga brak podatku dochodowego i zwroty z najmu sięgające nawet 10 proc. rocznie” – to z kolei wiadomość, którą otrzymałem od jednego z pośredników, ubraną dla niepoznaki w komunikat prasowy. W kolejnych zdaniach przekonuje, że za milion złotych w ZEA można kupić mieszkanie o standardzie, jakiego w Polsce nie ma. Do tego z dostępem do portu, basenem na balkonie czy siłownią.
Dubajski „boom” mieszkaniowy. Czy to bańka?
W ciągu czterech lat cena za metr kwadratowy w Dubaju wzrosła z 14,7 do 19,5 tys. dirhamów za mkw. (kurs dirhama wynosił ok. 0,95–1,36 zł). Rynek był rozgrzany, inwestorów nie brakowało. Każdy liczył na spory zwrot z inwestycji.
Władze emiratu informowały, że w 2025 roku odnotowano aż 270 tys. transakcji o łącznej wartości 917 mld dirhamów (ok. 908 mld zł). To wzrost – rok do roku – aż o 20 proc. Takim tempem nie może pochwalić się żaden z lokalnych rynków w Polsce.
Co po atakach na Dubaj? Ekspert: „Nie tego spodziewali się inwestorzy”
– Dubaj jako oaza stabilności w mocno niestabilnym regionie Bliskiego Wschodu. Władzom Zjednoczonych Emiratów Arabskich trudniej będzie pielęgnować ten wizerunek po niedawnych wydarzeniach. Drony i rakiety nad głowami, trzy ofiary śmiertelne w całym kraju, ponad 50 osób rannych i pożar elewacji prestiżowego hotelu Burdż al-Arab. Raczej nie tego spodziewali się inwestorzy wydający pieniądze na dubajskim rynku nieruchomości oraz w innych częściach ZEA – przyznaje Andrzej Prajsnar, ekspert i analityk portalu RynekPierwotny.pl.
Dodaje, że trwający konflikt zbrojny na pewno wpłynie na zachowanie inwestorów, w tym zamożnych Polaków. Zwraca jednak uwagę, że w poprzednich latach również w Dubaju zdarzały się spore wahania na rynku nieruchomości.
W okresie od 2017 r. do 2020 r. przyniósł nastąpił spadek wartości transakcji nieruchomościowych w Dubaju o 36 proc. (z 248 do 159 mld dirhamów). - Tylko w pandemicznym roku 2020 ujemna zmiana wyniosła 22 proc. Natomiast lata 2021–2025 upłynęły pod znakiem boomu, w czasie którego obroty rynkowe (względem 2020 r.) wzrosły prawie sześciokrotnie – dodaje ekspert.
Polska „skorzysta” na problemach Dubaju?
Niepewność inwestorów może zmienić sytuację również na rynku komercyjnym (głównie biurowym). Kłopoty Dubaju może w tym przypadku wykorzystać Warszawa. W ostatnim rankingu WiredScore Index, opublikowanym w przededniu wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, stolica Polski zajęła 7. miejsce na świecie, biorąc pod uwagę odporność rynków.
Zestawienie nie dotyczyło stricte rynku mieszkaniowego, a budynków komercyjnych. Pokazuje jednak kierunek myślenia inwestorów. W kategorii „odporność fizyczna” budynku Warszawa zdobyła 88 proc. (im więcej, tym lepiej), a jeżeli chodzi o „odporność cybernetyczną” – 84 proc.
Co ciekawe, w zestawieniu znalazł się też Dubaj (3. miejsce) oraz Abu Dhabi (9. miejsce). To metropolie, które po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie tracą zaufanie. Inwestorzy stawiają na pewniejsze lokalizacje. Widać to już na rynkach walutowych – umacnia się m.in. dolar czy euro.
W zestawieniu WiredScore Index Warszawa, jeżeli chodzi o Europę, ustępuje jedynie Madrytowi. Stolica Polski wyprzedziła m.in. Berlin, Londyn czy Paryż. Niektórzy eksperci spodziewają się przeniesienia części firm z ZEA do Europy, dotyczy to m.in. branży e-commerce.
– Polska może na tym zyskać nie dlatego, że ktoś przegrywa, tylko dlatego, że potrafi zaoferować e-commerce stabilność kosztową i operacyjną. (...) Jeśli niestabilność będzie się utrzymywać, marki będą częściej wybierać takie huby w UE, które redukują ryzyko i poprawiają kontrolę nad doświadczeniem klienta. I to jest przestrzeń, w której Polska może budować przewagę – powiedział Arkadiusz Filipowski prezes firmy Fulfilio (branza e-commerce) w komentarzu dla PAP.