Media

Baillie Gifford, licząca sobie 112 lat szkocka firma inwestycyjna, chce ożywić ideę latających samochodów – stawia na Lilium. Niemiecki startup ogłosił, że uzyskał dodatkowe 35 milionów dolarów, by uruchomić elektryczny pojazd do pionowego startu i lądowania (eVTOL) do 2025 roku. Jak pisze redakcja The Verge, jest to dodatek do 240 milionów dolarów zebranych przez firmę na początku marca, kiedy to świat zaczął odczuwać skutki pandemii Covid-19.

Media

Lilium z siedzibą w Monachium jest jednym z bardziej obiecujących przedsięwzięć, który ma na celu zastąpienie normalnego ruchu samochodowego taksówką miejską. Podczas gdy inne firmy eVTOL walczą o utrzymanie się na powierzchni, Lilium nadal zbiera fundusze. Najnowszy inwestor to Baillie Gifford – drugi (po Elonie Musku) największy udziałowiec Tesli. Firma inwestycyjna jest ponoć właścicielem 7,67 proc. udziałów w Tesli, które są warte 10,35 mld dolarów. Innymi inwestorami Lilium są m.in. Atomico, Freigeist Capital, LGT i Tencent.

Reklama

„Baillie Gifford jest jednym z najbardziej wpływowych inwestorów technologicznych na świecie” – skomentował inwestycję Christopher Delbrück, dyrektor finansowy Lilium.

Media

Typ samolotu, nad którym pracuje Lilium, jest nazywany „latającym samochodem”. To maszyna zasilana elektrycznie, zdolna do przewiezienia zaledwie paru pasażerów i przeznaczona do krótkich lotów w obrębie miasta lub regionu. Pojazdy tego typu są ciągle w fazie prototypowej i nie zostały jeszcze wprowadzone do użytku komercyjnego.

W październiku 2019 r. firma zakończyła pierwszą fazę testów swojego pięciomiejscowego, elektrycznego prototypu, osiągając prędkość 100 km/h. Lilium twierdzi, że jest na „dobrej drodze”, by do 2025 r. uruchomić loty pasażerskie w kilku miejscach na całym świecie. Lilium Jet ma mieć zasięg 300 km i osiągać maksymalną prędkość 300 km/h (186 mph).

>>> Czytaj też: "Stan wyjątkowy" we francuskim lotnictwie. Rząd wpompuje w sektor 15 mld euro