Amerykański weteran pojechał walczyć u boku Ukraińców. "Nie mógł tego oglądać w telewizji"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 marca 2022, 12:33
Ukraina
shutterstock
James Vaquez, 47-letni weteran armii USA, który odbył służby w Iraku i Afganistanie, pojechał na Ukrainę dołączyć do walki z rosyjską armią, która dokonała inwazji na ten kraj. 'Nie mogę na to patrzeć w telewizji, muszę pomóc tym chłopakom" - powiedział swojej żonie Tinie, którą w piątek cytuje brytyjski dziennik "Daily Mail".

Na co dzień Vasquez zajmuje się remontami domów, ma czwórkę dzieci i mieszka z żoną w stanie Connecticut w USA. Na Ukrainę pojechał 14 marca. "Bycie żołnierzem jest w jego DNA" - powiedziała w rozmowie z dziennikiem jego żona Tina Vasquez i podkreśliła, że go wspiera. "Powiedziałam, żeby jechał. Tylko żeby wrócił. To jest coś, co musi zrobić i ja muszę go w tym wspierać" - podkreśliła.

47-latek relacjonuje swoje doświadczenia na Twitterze. Jedno z jego nagrań udostępniono nawet na oficjalnym koncie ukraińskich sił zbrojnych. We wpisie pochwalono również Legion Międzynarodowy, w którym walczą zagraniczni weterani wojskowi. Prawo USA nie zabrania swoim obywatelom zaciągania się do obcych o wojsk o ile ich działania nie są wymierzone w Stany Zjednoczone.

W jednym z wideo Vasquez wyjaśnił, że nie dostaje żadnej wypłaty za swoją służbę na Ukrainę i że robi to z własnych środków, co "narzuciło ciężar finansowy" na jego rodzinę. W innym poście wyraził podziw dla żołnierzy ukraińskich. "Ci ludzie są bardzo słabo wyszkoleni, ale tam gdzie brakuje im umiejętności nadrabiają odwagą. Ilekroć mamy chwilę, uczę ich manewrów taktycznych, używania noktowizorów i termowizorów, odpowiedniego czyszczenia broni, itd." - napisał. Dodał też, że Ukraińcy "bardzo szybko się uczą".

"Rosjanie nie zabierają swoich zmarłych. Ich martwi żołnierze są pozostawiani na żer bezdomnych psów" - przekazał z kolei w innym wpisie.

Jak wyjaśniła jego żona, Vasquez planuje spędzić na Ukrainie co najmniej dwa miesiące.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj