Forsal logo

Awantura w Pendolino. Co wydarzyło się w pociągu? Widzieliśmy nagranie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
38 minut temu
[aktualizacja 32 minut temu]
Pendolino PKP pociąg
Co stało się w Pendolino/shutterstock
Bez rozstrzygnięć po komentarzu PKP Intercity w sprawie awantury w Pendolino. Choć kolejarze pokazali wideo ze zdarzenia, niewiele z niego wynika. Spółka potwierdziła, że po interwencji dyrektora Partyki kierownik pociągu „zdenerwował się i źle się poczuł”. Następnie wezwał karetkę.

Co stało się w Pendolino?

We wtorek 20 października Pendolino (nr 1604) relacji Warszawa Wschodnia – Wrocław Główny nie dojechało do celu. Pasażerowie przesiedli się do innych pociągów na stacji Opole Główne. Jak pisaliśmy na łamach „Forsalu”, bezpośrednim powodem odwołania pociągu (Intercity później stwierdziło, że chodziło jednak o opóźnienie) była niedyspozycja kierownika pociągu. Został on przewieziony do szpitala i do dziś przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Do niedyspozycji doszło po interwencji dyrektora PKP Intercity ds. handlowych – Wojciecha Partyki. Dyrektor udał się do kierownika pociągu po tym, jak konduktorka, jego zdaniem nieuprawniona do tego, weszła do kabiny maszynisty. Z notatki służbowej, a także z relacji, którą dysponujemy, wynika, że w trakcie trwającej jedenaście minut rozmowy dyscyplinującej doszło do „naruszenia nietykalności cielesnej” kierownika pociągu.

Wersja Intercity

Do tej pory Intercity opowiadało o całej sytuacji zdawkowo. Udało nam się jednak zobaczyć nagranie z monitoringu pociągu. Nie zostało ono upublicznione. Dziennikarze mogli je obejrzeć w siedzibie PKP Intercity po podpisaniu oświadczenia o zakazie nagrywania.

Nagranie, trwające aż 17 minut, pokazuje kilka rzeczy:

  • moment wejścia konduktorki do kabiny maszynisty;
  • rozmowę dyrektora Partyki z kierownikiem pociągu, która trwa 11 minut;
  • wyjście konduktorki z kabiny po 22 minutach, w szybkim tempie.

Co ważne, na nagraniu widać dyrektora stojącego w przedsionku przy kabinie kierownika pociągu. Ze względu na ułożenie kamery, znajdującej się po drugiej stronie przedziału, nie widać szczegółów. Nie można ani potwierdzić, ani wykluczyć, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej. Nie ma również nagrania dźwiękowego z tego zdarzenia. „Kamery nie obejmują przedziału konduktorskiego” – powiedzieli przedstawiciele PKP Intercity. Nie widać również nietypowej reakcji osób postronnych.

Czy wezwano służby?

– Kierownik pociągu złożył raport po pełnionej służbie. Z tego raportu nie wynika nic więcej niż to, co już zostało ujawnione – poinformowała Joanna Osińska, rzeczniczka PKP Intercity. Odniosła się do dokumentu opisanego przez „Kolejowy Portal”, z którego wynika, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej.

Zgodnie z prawem kierownik pociągu jest funkcjonariuszem publicznym i podlega ochronie. Intercity nie ma obecnie wiedzy o tym, czy ktokolwiek wezwał w tej sprawie policję. Prawdopodobnie nie. Jak dotąd spółka nie zgłosiła sprawy ani do Państwowej Inspekcji Pracy, ani do prokuratury. Chce w pierwszej kolejności wyjaśnić ją we własnym zakresie. Do tego brakuje na razie przede wszystkim wyjaśnień kierownika pociągu, który przebywa na zwolnieniu lekarskim, oraz konduktorki, która jest na zagranicznych wakacjach. Wyjaśnienia złożyli dyrektor i maszynista.

– Chcemy najpierw zebrać całość materiału i wyjaśnienia od pracowników. Potem podejmiemy odpowiednie decyzje – odpowiedziała Anna Stasiak, mecenas reprezentująca spółkę Intercity.

Brakuje kluczowych wyjaśnień

Podczas spotkania przedstawiciele PKP Intercity próbowali zrekonstruować przebieg zdarzeń. O godz. 18:13 konduktorka wchodzi do kabiny maszynisty, prawdopodobnie na prośbę kierownika pociągu. Osiem minut później, o godz. 18:21, dyrektor Partyka udaje się do kierownika pociągu, by poinformować go o – jego zdaniem – nieprawidłowym zachowaniu.

– W kabinie maszynisty przebywała pani konduktor, choć nie była do tego uprawniona – przekazała rzeczniczka Osińska, prezentując stanowisko spółki. Kierownik pociągu, co ważne, był innego zdania. Rozmowa dyscyplinująca trwa od godz. 18:21 do 18:32. Następnie dyrektor wraca na swoje miejsce. O godz. 18:34 konduktorka opuszcza kabinę. Kilka minut później, tuż po wyjeździe ze stacji Częstochowa Stradom (prawdopodobnie chwilę po godz. 18:40), kierownik pociągu dzwoni pod numer 112. Karetka interweniuje dopiero o godz. 19:50 na stacji Opole Główne, tuż po przyjeździe pociągu.

Dlaczego przyjeżdża karetka?

– Kiedy pociąg dojechał do stacji Opole Główne, dyspozytorzy zaobserwowali znaczny postój. Po 20 minutach postanowili zadzwonić do drużyny konduktorskiej. Niestety dyspozytorzy nie mogli się dodzwonić. Postanowili zadzwonić do maszynisty. W międzyczasie pani konduktor oddzwoniła z informacją, że pociąg stoi na stacji Opole Główne i interweniuje karetka – mówi Sebastian Królikowski, dyrektor biura dyspozytora PKP Intercity.

Jak dodaje, automatycznie uruchomiono procedurę awaryjną. Rezerwowa drużyna konduktorska dotarła o godz. 21:47. Zdecydowano, że pasażerowie (było ich dokładnie 281) pojadą do Opola trzema innymi pociągami, w których były wolne miejsca siedzące.

Co z pomocą dla kierownika pociągu?

– Zgodnie z procedurą P900BR21 drużyna konduktorska powinna pilnie powiadomić o zdarzeniu dyspozyturę główną i drużynę trakcyjną. W tym przypadku maszynista o zdarzeniu dowiedział się dopiero na stacji Opole. Gdybyśmy zostali poinformowani od razu, mielibyśmy 50 minut na zapewnienie drużyny konduktorskiej – mówił dyrektor Królikowski.

Nie wspomniał jednak, czy spółka udzieliła pomocy kierownikowi pociągu. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy mecenas przekazała, że spółka nie zapewnia pracownikom bezpłatnej pomocy prawnej. Zasugerowała, że kierownik może zwrócić się o pomoc do związku zawodowego, do którego należy.

W raporcie – co potwierdza spółka – kierownik napisał, że po rozmowie z dyrektorem, jak zacytowała rzeczniczka Intercity, „po prostu się zdenerwował i źle się poczuł”. W spółce nadal toczy się postępowanie. Będziemy informować o jego wynikach.

Źródło: forsal.pl
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Piotr Wróblewski
Piotr Wróblewski

Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.

Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAwantura w Pendolino. Co wydarzyło się w pociągu? Widzieliśmy nagranie »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj