statystyki

Czystka w rządzie PiS. Adam Adamczyk może odejść jako pierwszy

5 września 2016, 08:15 | Aktualizacja: 05.09.2016, 08:19
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Dymisja Andrzeja Adamczyka może skutkować powstaniem nowego superresortu TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM

Dymisja Andrzeja Adamczyka może skutkować powstaniem nowego superresortu TOMASZ ADAMOWICZ/FORUMźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Andrzej Adamczyk, szef resortu infrastruktury, może stać się pierwszą ofiarą czystki w rządzie PiS.

Reklama

Reklama

Do niedawna jako ministrów, którzy mogą pożegnać się ze swoimi resortami w ramach jesiennej rekonstrukcji, wymieniano szefa resortu finansów Pawła Szałamachę oraz zdrowia Konstantego Radziwiłła. Teraz do grona niepewnych przyszłości w gabinecie Beaty Szydło dołącza szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk. Jego notowania w rządzie spadają w związku ze stanem inwestycji kolejowych, które gwałtownie hamują. Do końca lipca spółka PKP Polskie Linie Kolejowe wydała na ten cel tylko 1,4 mld zł, podczas gdy plan na ten rok – i tak już kilka razy korygowany w dół – to 4 mld zł (prawie dwa razy mniej niż w 2015 r.). Prezes Polskich Linii Kolejowych Ireneusz Merchel twierdzi, że kolejnej korekty nie będzie. Obecna ekipa jest zdeterminowana, żeby wydatki przyspieszyć. Według niepotwierdzonych informacji, w PKP PLK pojawił się nawet pomysł podpompowania wyniku poprzez uznanie i pokrycie części roszczeń wykonawców w kontraktach kolejowych.

A to dopiero początek problemów. Do 2023 r. PKP PLK powinny wydać 67 mld zł dotacji UE, co będzie graniczyło z cudem. Według Centrum Unijnych Projektów Transportowych ponad połowa inwestycji może być zagrożona nieterminowym wykonaniem. Z projektu nowelizacji Krajowego Programu Kolejowego wynika, że z powodu spóźnionego startu dojdzie do spiętrzenia inwestycji, w związku z czym PKP PLK musiałaby wydać rekordowe kwoty, np. 13,5 mld zł w 2019 r. i 12,8 mld zł w 2020 r. Dotychczasowy rekord tej spółki to 7,7 mld zł (z 2015 r.).

W odpowiedzi przedstawiciele resortu i PKP napinają muskuły i żonglują kwotami. PLK podaje, że w tym roku ogłosiła postępowania za 1,5 mld zł. Do końca roku mają zakończyć się przetargi za 6,6 mld zł. W portfelu tej spółki są przetargi za 17 mld zł z ubiegłego roku, które zostały ogłoszone przez koalicję PO-PSL. Problem w tym, że były nieprzygotowane od strony dokumentacyjnej, a do czasu uzupełnienia studiów wykonalności, decyzji środowiskowych itd. nie wejdą do realizacji. Łącznie daje to 25 mld zł, ale zanim te pieniądze znajdą się na rynku, branża się wykrwawi.

Dane są alarmujące. Według GUS produkcja budowlano-montażowa w lipcu była niższa o 18,8 proc. niż przed rokiem. Budowlanka się chwieje. Gigant Skanska zapowiedział zwolnienie w Polsce 1150 osób. Prezes Piotr Janiszewski jako jedną z przyczyn wskazał zmniejszenie liczby zleceń publicznych w infrastrukturze. Z kolei Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, w lipcu apelował o rozstrzygnięcia przetargów i umowy z GDDKiA i PKP PLK, bez których utrzymanie staniu zatrudnienia będzie trudne. – Zakładam, że do końca roku podpiszemy umowy za kilka miliardów złotych, a w 2017 r. za 16–17 mld zł – twierdzi Ireneusz Merchel.

Na to, co się dzieje w resorcie infrastruktury, z niepokojem patrzy resort rozwoju. Plan Morawieckiego w znacznej części opiera się na dobrym wykorzystaniu unijnych pieniędzy. A z tym mogą być problemy.

Na ewentualnego następcę Adamczyka typowany jest Krzysztof Tchórzewski, który stoi na czele resortu energii (na jego miejsce miałby przyjść Dawid Jackiewicz z MSP). Inny potencjalny kandydat to Jerzy Polaczek, który stał na czele resortu transportu w latach 2005–2007. W grę wchodzi też inny scenariusz. – Może lepiej, by odpowiedzialność za kolej przejął Morawiecki – mówi nam jeden z polityków PIS. Taki scenariusz mógłby zostać zrealizowany przez połączenie ministerstw rozwoju i infrastruktury w jeden superresort (podobnie jak za Elżbiety Bieńkowskiej).

>>> Czytaj też: Świat na krawędzi, wojna się zbliża, czeka nas kataklizm. Czy rzeczywiście jest tak źle?

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Reklama

  • fredd(2016-09-05 09:32) Odpowiedz 86

    Jak się ma człowiek okazać jutro złodziejem bo coś tam próbował zrobić, to lepiej położyć się na kocyku i chmurki sobie liczyć.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • to nie ich wina, żę skala za ich przerosła(2016-09-05 09:38) Odpowiedz 81

    Umiejętność tych którzy blokują inwestycje na kolei zaczyna być porażająca. Zasadne (z racji powtarzalności) jest pytanie czy wynika to z nieudolności (przerasta ich skala) czy może jest to działanie celowe? Z zasady nie lubię lobbingu a w tym przypadku mamy do czynienia z presją branży budowlanej jednak w przypadku kolei zaczynam wspierać lobbystów bo ich (kolejarzy i urzędników oraz związkowców) obstrukcja jest porażająca. Jeżeli przyczyną jest brak odpowiednich kompetencji i wizji w odniesieniu do skali inwestycji to nie powinniśmy obwiniać tych ludzi bo to niech ich wina a tych którzy wymagają od nich czegoś z czym oni nie są w stanie sobie poradzić. Na koniec należałoby zadać pytanie (retoryczne) czy pensje też im zostały wypłacone w 20%? Ale przede wszystkim trzeba uderzyć się w pierś i przyznać do tego, że zrzuciliśmy odpowiedzialność na osoby które nie są w stanie tego ogarnąć.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • tdp(2016-09-05 09:44) Odpowiedz 70

    Ja bym się na miejscu Pana Redaktora przyjrzał temu, co się dzieje w GDDKiA - w szczególności temu, co się dzieje z roszczeniami spornymi koncernów drogowych. Być może tam tkwi klucz do odpowiedzi, dlaczego Pan minister został uznany za odbezpieczony granat?

  • kibic(2016-09-05 14:51) Odpowiedz 62

    No jakże to? Przecież dopiero co pan Adamczyk został magistrem! Nie można mu robić teraz takich rzeczy...

  • Hex(2016-09-05 11:16) Odpowiedz 60

    "Na to, co się dzieje w resorcie infrastruktury, z niepokojem patrzy resort rozwoju. Plan Morawieckiego w znacznej części opiera się na dobrym wykorzystaniu unijnych pieniędzy. A z tym mogą być problemy." Xd ale z drugiej strony "Może lepiej, by odpowiedzialność za kolej przejął Morawiecki – mówi nam jeden z polityków PIS. Taki scenariusz mógłby zostać zrealizowany przez połączenie ministerstw rozwoju i infrastruktury w jeden superresort (podobnie jak za Elżbiety Bieńkowskiej)." ten pomył to złoto, ponieważ na litość! Polska ma o 1/3 więcej Ministerstw niż o 15% ludniejsza Hiszpania...

  • papa(2016-09-05 10:42) Odpowiedz 35

    hehe i już nie będzie Pólnocnej Obwodnicy Krakowa, linii Podłęże Piekiełko i łacznika CMK - Olkusz - Kraków hehe

  • Piotr34(2016-09-05 12:11) Odpowiedz 14

    Jest przestoj w przyplywie funduszy unijnych to i slabnie koniunktura.Ale sadze ze od polowy 2017 juz to sie rozkreci.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • majonez(2016-09-05 13:49) Odpowiedz 00

    Nagłe i duże granty inwestycyjne powodują ,że pieniądze nie ciekną ciurkiem corocznie powodując spokojną długofalową politykę inwestycyjną oraz coraz lepszą znajomość tematu realizujących go ludzi. Takie duże pieniądze to jednorazowy projekt skupiający dużą ilość specjalistów, najczęściej większą niż znajduje się w danym kraju.Powoduje to konieczność zatrudnienia obcokrajowców a miejscowym niewiele od tego przybywa pracy za to przybywa majątku i czasem długów. Kolej nie ma wizji i nie ma ludzi w wystarczającej ilości, dlatego może nie być tak różowo jak wynika z przyznanych kwot. Dodatkowo to co mielibyśmy modernizować to w dużej części import.

  • Cliq(2016-09-06 18:17) Odpowiedz 00

    "pojawił się nawet pomysł podpompowania wyniku poprzez uznanie i pokrycie części roszczeń wykonawców w kontraktach kolejowych". Oczom nie wierze... Nie? Ja pi.....le! To jest niesamowite. To jest... no nie wiem co napisac. Oj bedzie katastrofa, mowie wam.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze