Kampania przeciw rezolucji PE ws. Węgier coraz szersza. "Czas potrząsnąć Brukselą"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 października 2018, 10:43
Rząd węgierski rozszerzył kampanię przeciwko rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej zastosowania wobec Węgier art. 7 traktatu UE. Do ogłoszeń w prasie drukowanej doszło nagranie wideo w języku angielskim.

„Rząd Węgier nie pozostawi bez odpowiedzi ataku przeciwko w raporcie (nt. Węgier europosłanki Judith) Sargentini. Pragniemy jasno powiedzieć ogółowi europejskiej opinii publicznej, że nie chcemy stać się krajem imigracyjnym. Dlatego rząd opublikował angielskojęzyczne wideo internetowe w odpowiedzi na ataki na nasz kraj” – poinformowało w sobotnim komunikacie biuro rasowe kancelarii premiera Viktora Orbana.

Nagranie rozpoczyna się od pokazania wizerunku szefa w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstada i komunikatu, że „chce on więcej migracji”, chociaż „od 2015 r. do Unii Europejskiej przybyło 1,8 mln migrantów”.

Głos zza kadru podkreśla, że od rozpoczęcia kryzysu migracyjnego „setki ludzi straciły życie w brutalnych atakach w całej Europie”. „Wzrasta przestępcza przemoc, a Guy Verhofstadt chce więcej migracji” – słyszymy.

Na potwierdzenie w nagraniu zamieszczono urywek filmu, na którym Verhofstad mówi: „Potrzebujemy migracji”. Wideo kończy się słowami: „To niebezpieczne! Czas potrząsnąć Brukselą. Ochrońmy Europę!”.

Kampania przeciw rezolucji PE rozpoczęła się na początku października, kiedy to w prasie drukowanej zaczęły się ukazywać całostronicowe ogłoszenia rządowe ze zdjęciami przewodniczącego Verhofstadta, Sargentini oraz amerykańskiego finansisty George’a Sorosa, któremu władze Węgier zarzucają działania na rzecz sprowadzenia do Europy milionów uchodźców.

"Proimigracyjna większość w Parlamencie Europejskim chce nas uciszyć, bo ogrodzeniem chronimy naszą ojczyznę i Europę. Teraz chcą nam także odebrać prawo do obrony granicy" – głosi tekst nad zdjęciami. Pod nimi znajdują się wezwania: "Nie ulegajmy szantażowi!" i "Obrońmy Węgry!".

Verhofstadt jest krytykiem obecnych władz Węgier. We wrześniu powiedział m.in. że nie posunie się do tego, żeby nazwać premiera Węgier Viktora Orbana neofaszystą, zaznaczył jednak, że niewygodna prawda jest taka, iż dzisiejsze Węgry nie weszłyby do UE.

12 września Parlament Europejski przyjął raport Sargentini, uruchamiając tym samym art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier. Zgodnie z raportem rząd Węgier narusza niezależność sądownictwa, wolność prasy i podstawowe prawa obywateli.

Ocena sytuacji na Węgrzech, zawarta w tym dokumencie, spotkała się ze zdecydowaną odpowiedzią przedstawicieli władz w Budapeszcie. Orban nazwał raport Sargentini "stekiem kłamstw". Rząd Węgier twierdzi też, że raport nie został w istocie przyjęty, gdyż do jego uchwalenia potrzebna była większość 2/3 oddanych głosów, a tymczasem PE nie wziął pod uwagę w jej obliczaniu głosów wstrzymujących się.

>>> Czytaj też: Pranie pieniędzy i unikanie podatków. Dania już nie może uważać się za kraj wolny od korupcji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj