Oficjalnie temat obsady stanowisk ma się pojawić na posiedzeniu Rady Europejskiej dopiero podczas kolacji przywódców, która ma być organizowana, tak jak poprzednim razem, pod ścisłym nadzorem. Planowane jest ścisłe ograniczenie co do uczestników rozmów i zagłuszanie sygnału telefonów komórkowych, by nie dopuszczać do przecieków.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk dwa dni poprzedzające szczyt poświęcił na telefoniczne skontaktowanie się ze wszystkimi przywódcami. W środę wieczorem odbył także rozmowę telefoniczną z szefem polskiego rządu.

Jak poinformował PAP rzecznik rządu Piotr Müller, premier w rozmowie z Tuskiem podkreślał m.in. uczciwe zasady konkurencji na rynku europejskim, w tym w obszarze polskiego transportu, rozszerzenie dopłat dla rolników, sprawy bezpieczeństwa energetycznego, politykę migracyjną oraz sprawy budżetu unijnego, w tym funduszu spójności.

Reklama

Müller poinformował, że omówiona została też procedura wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej w kontekście tzw. formuły spitzenkandidat (kandydata wiodącego). Premier - podał rzecznik rządu - "podkreślił również konieczność zachowania właściwej równowagi geograficznej w obsadzie stanowisk unijnych".

Dyskusja dotycząca obsady najważniejszych stanowisk w instytucjach unijnych została formalnie zapoczątkowana podczas szczytu pod koniec maja. Do tej pory państwa członkowskie nie porozumiały się w kwestii personaliów. Część z nich zapewniła w maju szefa Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego o poparciu dla wyłonienia szefa KE spośród kandydatów wiodących poszczególnych frakcji.

W przeddzień unijnego szczytu Tusk w liście do unijnych przywódców zapewniał, że mimo różnych interesów w UE jest polityczna wola, aby najważniejsze stanowiska obsadzić do końca czerwca.

Wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański w rozmowie z PAP szanse na podjęcie ostatecznych decyzji w tej sprawie podczas najbliższego szczytu ocenił jako "niskie". "Silnie podzielony Parlament i równie silnie podzielona Rada są w stanie blokować poszczególnych kandydatów, ale wciąż nie widać większości, która mogłaby wskazać osoby na te stanowiska" - podkreślił Szymański.

Szymański zaznaczył, że nazwiska zgłoszone przez grupy polityczne są wciąż poważnymi kandydatami na stanowisko przewodniczącego KE.

W czwartek rano kolejny raz mają się spotkać premierzy sześciu krajów reprezentujących trzy główne grupy polityczne: Europejską Partię Ludową (EPL), Socjalistów i Demokratów (S&D) oraz liberałów (przemianowanych ostatnio na Odnowicieli Europy). Planowany jest też oddzielny szczyt EPL, spotkanie liderów centrolewicy oraz konsultacje Grupy Wyszehradzkiej.

Poza obsadą unijnych stanowisk liderzy państw członkowskich mają omówić także inne kwestie. Tusk w środowym liście wymienił wśród nich przyjęcie strategicznego programu, który wyznaczy kierunek rozwoju Unii w najbliższych latach.

Szczyt rozpocznie się w czwartek o godz. 15 tradycyjną wymianą poglądów z przewodniczącym PE Tajanim. Następnie mają zostać przyjęte konkluzje w sprawie wieloletnich ram finansowych, zmian klimatycznych, dezinformacji i zagrożeń hybrydowych, a także stosunków zewnętrznych. Zatwierdzony ma zostać też strategiczny program rozwoju UE.

Kolacja będzie poświęcona obsadzeniu najwyższych stanowisk w UE. W piątek liderzy spotkają się na szczycie euro w tzw. formacie inkluzyjnym, czyli wraz z krajami, które nie należą do eurolandu, aby podsumować postępy w reformie unii gospodarczej i walutowej. W rozmowach wezmą też udział przewodniczący Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi i eurogrupy Mario Centeno. Po tej dyskusji przewodniczący KE Jean-Claude Juncker i Tusk przedstawią krótko obecną sytuację dotyczącą brexitu.