Co dalej ze stanowiskami w Komisji Europejskiej? "Szczyt ślepej uliczki"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 lipca 2019, 11:22
Komisja Europejska
Komisja Europejska/ShutterStock
Czeskie media piszą we wtorek o pacie w związku ze szczytem UE w Brukseli. Oceniają, że brak rozstrzygnięć związany jest z przeforsowaną przez dawnego szefa Parlamentu Europejskiego Martina Schulza procedurą „wiodących kandydatów” frakcji w PE.

Konsekwencją tego rozwiązania jest - jak pisze komentator „Hospodarzskich Novin” Adam Czerny - nadmierne upolitycznienie Komisji Europejskiej i „spychanie prezydentów i premierów do drugiego rzędu”.

Ewentualne szersze porozumienie będzie wymagało przezwyciężenia goryczy i wzniesienia się ponad skrywane urazy, które mogłyby prowadzić do dalszych sporów. Autor wskazuje na prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który zwracał uwagę na skrywane motywy oporu niektórych państw. Zdaniem Czernego słowa francuskiego przywódcy były skierowane do państw Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry).

„Każde z państw czwórki wyszehradzkiej powinno mieć przygotowany inny scenariusz niż jedynie narzekanie. Ich słabość wynika z faktu, że żadne z nich nie przedstawiło własnego jasnego i dającego się obronić kandydata do objęcia (jednej z) najwyższych funkcji w Unii Europejskiej” – napisały „HN”.

O „europejskim pacie” pisze z Brukseli dziennik „Lidove Noviny”. Jego komentator Zbynek Petraczek zwraca uwagę, że szczyt unijny oznacza sprzeniewierzenie się idei przybliżania Unii obywatelom i dyskusji o deficycie demokracji.

„Jeżeli obywatele UE mają traktować instytucje europejskie jako zrozumiałe, to szefem Komisji Europejskiej powinien być zwycięzca wyborów, a więc chadecy Manfreda Webera”. Petraczek ocenia, że szczyt niesie ze sobą niepokojące przesłanie do obywateli, ponieważ „mówi im, że w sumie wszystko jedno, jak głosowali w maju” w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

W relacjach z przebiegu szczytu media obszernie cytują premiera Czech Andreja Babisza, który odrzucił kandydaturę socjalisty Fransa Timmermansa na szefa KE. „Jeżeli (Timmermans) sądzi, że może określać kwoty (migracyjne) i dyktować nam, kto będzie u nas żyć i pracować, to jest to zasadniczy problem” – mówił Babisz.

W prasie cytowany jest także premier Mateusz Morawiecki, który kandydata socjalistów określił jako osobę dzielącą UE.

>>> Czytaj też: Francuskie media szukają winnych porażki szczytu UE. "Macron nie ukrywał wściekłości"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj