W czwartek Rada Europy uznała Stany Zjednoczone winnymi tortur, nielegalnego przetrzymywania więźniów i przeprowadzania niesprawiedliwych procesów, a następnie nakazała Polsce zapłacić za to finansową karę.

To właśnie wydarzyło się w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, organie sądowym Rady. USA oczywiście nie brały udziału w procesie, ponieważ nie są objęte jurysdykcją trybunału. Polska, natomiast, jak najbardziej. Cóż, może takie koszty musi ponieść lojalny sojusznik Stanów Zjednoczonych?

Sprawa dotyczyła dwóch mężczyzn podejrzanych o działalność terrorystyczną, schwytanych przez USA w Dubaju oraz Pakistanie - Abda al-Rahima al-Nashiriego i Zajna al-Abidina Muhammada Husajna - którzy zostali najpierw przewiezieni do tajnych baz na terenie Europy, a następnie do więzienia Guantanamo na Kubie. Polska była jednym z kilku państw europejskich podejrzanych o ułatwianie przelotów nad swoim terytorium i o udostępnianie miejsc zatrzymania, w których CIA przesłuchiwała więźniów.

Siedmiu sędziów, w tym jeden Polak, orzekło, że polski rząd rzeczywiście pomagał CIA, że z pewnością wiedział o stosowanych przez agencję torturach, o tym, że więźniom odmówiono prawa do sprawiedliwego procesu oraz że nie zrobił nic, by temu wszystkiemu zapobiec.

Sędziowie odkryli też, że śledztwo prowadzone przez polskie organy sądowe w tej sprawie przeciwko ówczesnemu rządowi było niedokładne. Do zadań trybunału w Strasburgu należy przede wszystkim rozwiązywanie spraw tego typu - kiedy to instytucje państwowe nie są w stanie same się skontrolować.

Reklama

W tym przypadku fakty mówiły same za siebie. Sporo można było się dowiedzieć m.in. z dokumentów CIA ujawnionych przez amerykański rząd w 2009 r. Mężczyzn nazywa się w nich "zatrzymanymi o dużym znaczeniu", przy czym Al-Nashiriego posądzono o przeprowadzenie w 2000 r. ataku terrorystycznego na niszczyciel USS Cole w Jemenie, a Husajna o pomoc w zaplanowaniu ataków z 11 września. Obydwu poddano "wzmocnionym technikom przesłuchań". Trybunał nakazał Polsce wypłacić każdemu z więźniów, którzy obecnie przebywają w Guantanamo, po 100 tys. euro odszkodowania.

Stany Zjednoczone nigdy dobrowolnie nie poddadzą się jurysdykcji tego typu międzynarodowej instytucji sądowniczej - nie są nawet członkiem Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Zresztą i tak nie mogą przystąpić do Rady Europy, o ile ta nie zmieni swoich kryteriów członkostwa.

Wyobraźmy sobie jednak, że tak się dzieje - efekty byłyby niezwykle interesujące. Na pewno wniesiono by tysiące pozwów przeciwko USA. Każdy stan musiałby zakazać kary śmierci. Rząd federalny musiałby uznać wyroki przeciwko sobie w sprawie tajnych więzień i podtapiania podejrzanych jako techniki przesłuchań. Guantanamo zostałoby zamknięte. Sąd Najwyższy nie miałby w sprawach sądowych ostatniego słowa, które należałoby wówczas do sędziów o bardziej liberalnych poglądach.

Brzmi to niedorzecznie? Nie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że inne duże kraje, których systemy prawne jeszcze bardziej odbiegają od europejskiej średniej, jak Turcja czy Rosja, są członkami Rady Europy.

W Trybunale na rozpatrzenie oczekuje 20 tys. pozwów przeciwko Rosji, wniesionych przez rosyjskich obywateli, a Strasburg wydał już tysiące wyroków na jej niekorzyść. Było tak w przypadku mówiących po rumuńsku obywateli mołdawskiego Naddniestrza, którzy uważali, że ich język jest dyskryminowany przez prorosyjski reżim separatystów w tej części kraju. Była też wśród nich sprawa wniesiona przez rodziców żołnierza rosyjskiej armii, którzy podejrzewali, że ich syn nie popełnił samobójstwa, lecz znęcano się nad nim aż do śmierci. Przeciwko Rosji orzeczono także w serii spraw dotyczących tortur, zaginięć i egzekucji Czeczenów podczas dwóch wojen, kiedy to Rosja siłą powstrzymała Republikę Czeczenii przed odłączeniem się od Federacji.

Większość Amerykanów przyznałaby na pewno, że to dobrze, iż Rosjanie mogą polegać na takiej instytucji.

>>> Czytaj też: Bloomberg: Zagrożona Europa wciąż śpi, a Putin cierpliwie czeka

Rada Europy - flagi / ShutterStock
Europejski Trybunał Praw Człowieka / ShutterStock