Forsal logo

Firmy budowlane szukają nowych źródeł dochodu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 maja 2016, 09:22
Firmy budowlane szukają nowych źródeł dochodu
Firmy budowlane szukają nowych źródeł dochodu/Inne
Trudno przewidzieć, jakie kwoty przeznaczane będą na inwestycje infrastrukturalne po 2020 r. Najprawdopodobniej odpadną środki unijne, a więc głównym motorem powinien być sektor prywatny – uznali wspólnie uczestniczy panelu Budownictwo

Już dziś firmy sektora budowlanego poszukują nowych źródeł dochodu. Choć wciąż stawiają na drogi i kolej, to coraz śmielej przymierzają się do inwestycji w energetyce. Tam czekają na nie w najbliższych latach kontrakty o wartości 100 mld zł. Zarządzający przedsiębiorstwami chcą również wchodzić coraz śmielej w mniejsze projekty budowlane dla samorządów. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się projekty, których wartość wynosi od 1 do 3 mln zł.

Jan Mikołuszko, prezes Polskiego Klastra Eksporterów Budownictwa, zwraca uwagę na wciąż duże możliwości budownictwa kubaturowego. Nie tylko w kraju. Według niego szansą dla polskich firm jest pozyskiwanie kontraktów zagranicznych. Najlepszym przykładem ma być firma Unibep, która z powodzeniem sprzedaje swoje konstrukcje modułowe w Norwegii, a ostatnio pozyskała kontrakt na budowę domów socjalnych w Szwecji.

– Będziemy budować zaufanie do produktu. Na pewno potrzeba nam więcej pracy w zakresie innowacji. Po 2020 r. natomiast dostrzegamy pewne zagrożenie. Jeśli urzędnicy wprowadzą restrykcyjne przepisy w zakresie emisji CO2, to istnieje możliwość, że duża część cementu będzie po prostu importowana spoza Unii, np. z Białorusi, co z pewnością pozytywnie nie wpłynie na klimat na świecie – mówi Maciej Marciniak, prezes i dyrektor zarządzający spółki Górażdże Beton.

Diagnoza obecnej sytuacji na rynku jest zróżnicowana w zależności od tego, w jakim segmencie działają przedsiębiorcy. – Do 2020 r. będą realizowane inwestycje drogowe, kolejowe oraz duże projekty energetyczne. Można powiedzieć, że przez najbliższe lata sektor powinien spać spokojnie – uważa Anna Glanowska-Szpor, dyrektor zarządzający sektorem budowlanym ING Bank Śląski.

Ale czy na pewno? – Daleko nam do hurraoptymizmu. Jeżeli produkcja cementu w tym roku wzrośnie symbolicznie, tak samo będzie z betonem. Pierwszy kwartał nie był dobry, produkcja budowlana miała zwiększyć się o 10 proc., a spadła o 13 proc. – zauważa Maciej Marciniak. Nie wydaje mu się także, by nastąpiły jakieś drastyczne ruchy w cenach cementu.

– Nie sądzę, żeby nawet nagły wzrost zapotrzebowania na cement czy beton rzędu kilkunastu procent – co jest raczej wątpliwe – spowodował drastyczny wzrost cen – uważa Maciej Marciniak.

Zwraca uwagę także na duży potencjał sektora cementowego i betonowego w Polsce. Obecne możliwości produkcji są znaczenie wyższe niż popyt. Dlatego nawet najbardziej nieoczekiwany wzrost zapotrzebowania na wytwarzane produkty sektor na pewno obsłuży.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Artykuł sponsorowany
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj