Wystarczyło kilka miesięcy, by plany tworzenia polskiego koncernu multienergetycznego przeszły z fazy luźnych dywagacji do szybkiej realizacji. W ubiegłym roku PKN Orlen ogłosił zamiar przejęcia najpierw Energi, jeszcze wcześniej bo w 2018 roku – Lotosu. Pierwszą transakcję już zrealizowano, druga wchodzi w fazę realizacji – operacyjnego przejmowania gdańskiego koncernu, przy jednoczesnym wypełnianiu warunków postawionych przez Komisję Europejską.

Płocki koncern idzie za ciosem i podpisał list intencyjny w sprawie przejęcia PGNiG. Według wstępnych zapowiedzi na sfinalizowanie tej transakcji Orlen dał sobie półtora roku. Można zatem założyć, że u schyłku 2022 r. Polska będzie miała pierwszy prawdziwie multienergetyczny koncern.

Przyspieszenie procesu

Nie powinien dziwić pośpiech, z jakim jest przeprowadzana cała operacja, bo trzeba wziąć pod uwagę, że w ostatnich dekadach obraz światowego szeroko pojętego sektora paliwowo-energetycznego mocno ewoluował, podczas gdy polskie firmy – skoncentrowane każda na swojej stosunkowo wąskiej działce – stały raczej na uboczu tych zmian.

Wspomniane wyżej fuzje to mocny akcent wieńczący trwający od pewnego czasu proces. PKN Orlen od dłuższego czasu otwarcie mówi o swoich multienergetycznych planach i ambicjach. Koncern, najbardziej znany ze stacji paliw czy rafinerii i petrochemii, śmiało wchodzi na rynek energii elektrycznej – jest czwartym producentem energii w kraju, m.in. za sprawą nowoczesnych bloków gazowo-parowych w Płocku i Włocławku. Od 2018 roku t pracuje również nad projektem morskiej farmy wiatrowej o mocy do 1,2 GW. Ostatnio po ponad półtora roku specjalistycznych badań koncern złożył raport środowiskowy dla morskiego obszaru farmy. Zakończenie tego etapu otwiera drogę do pozyskania pozwolenia na budowę.

To nie jedyny projekt z zakresu OZE. Orlen Projekt i Energa Invest, spółki z Grupy Kapitałowej Orlen, w ramach zawartej umowy ramowej, wspólnie realizują zamówienia m.in. z zakresu energetyki. Jednym z nich jest opracowanie koncepcji oraz dokumentacji projektowo-kosztorysowej dla budowy instalacji fotowoltaicznych w terminalach paliwowych oraz Zakładach Produkcyjnych w Płocku i Trzebini, a drugim dla budowy instalacji fotowoltaicznych o łącznej mocy 19 MW. Te mają powstać w terminalach paliwowych w: Ostrowie Wielkopolskim, Żurawicy, Sokółce, a także w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku, Zakładzie Produkcyjnym w Trzebini oraz we włocławskim Anwilu.

O kolejnym projekcie pozyskiwania zielonej energii poinformował ostatnio Orlen Południe. Spółka z Grupy Orlen, analizuje możliwość budowy 20 biogazowni rolniczych, wykorzystujących innowacyjną polską technologię, która umożliwia zagospodarowanie substratów z gospodarstw rolnych i ich przetworzenie na energię elektryczną oraz biometan. Realizacja projektu będzie oznaczała dla spółki utworzenie nowej linii biznesowej i wzbogacenie jej portfolio o kolejny bioprodukt. Nowa linia biznesowa będzie realizowana w ramach współpracy ze spółką H.CEGIELSKI-POZNAŃ, Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa i Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu

Koncern angażuje się również w jeszcze bardziej perspektywiczne technologie. Do końca 2021 r. PKN Orlen wybuduje we Włocławku hub wodorowy, który docelowo będzie mógł wytwarzać do 600 kg doczyszczonego wodoru na godzinę. W ramach inwestycji powstanie instalacja produkująca wodór w jakości paliwa transportowego, infrastruktura logistyczna, a także stacje tankowania. Również w czwartym kwartale 2021 r. zostanie uruchomiona w Trzebini instalacja do wytwarzania wodoru 5.0 dla branży automotive. Wydajność instalacji zapewni obsługę autobusów wodorowych w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Instalacja wodorowa w Trzebini to zintegrowana jednostka z nowo budowaną instalacją zielonego glikolu propylenowego. Jest to również ważny krok w transformacji Spółki ORLEN Południe do biorafinerii, a także działania zgodnie z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu poprzez efektywne wykorzystaniu zasobów dzięki przejściu na czystą gospodarkę o obiegu zamkniętym.

Pogoń za czołówką

Wielkie światowe koncerny paliwowe weszły na drogę dywersyfikacji dekady temu – zaczęły poszukiwać nowych paliw, wchodzić w sektor energetyczny, np. norweski Statoil (dziś Equinor) już w latach 90. mocno wszedł na rynek biomasy, wkrótce stając się największym dostawcą pelletu drzewnego w całej Skandynawii. Już na początku obecnego stulecia firma ta zaangażowała się w morską energetykę wiatrową, w tym w tak innowacyjne projekty jak dryfujące turbiny wiatrowe (tzw. projekt Hywind) o znacznie większej wydajności niż stacjonarne.

BP już w 1999 r. wykupił za 45 mln dol. 50 proc. akcji w amerykańskiej spółce Solarex produkującej panele fotowoltaiczne, gdzie już od 1973 r. miał połowę udziałów. Podobnej akwizycji dokonał w Europie, przejmując APEX, francuskiego producenta paneli.

Także Royal Dutch Shell stosunkowo wcześnie rozpoczął dywersyfikację. Już w 1997 r. powołał spółkę zależną Shell International Renewables, która w kolejnych pięciu latach miała zainwestować 500 mln dol. w sektor OZE (fotowoltaika, produkcja energii z biomas i samej biomasy).

Rewolucja trwa

Dość wspomnieć transakcję sprzed dwóch lat, kiedy francuski koncern paliwowy Total przejął za 1,4 mld euro 74,33 proc. udziałów Direct Energie – trzeciego po EDF i Engie największego dostawcy energii we Francji, który posiada liczone w gigawatach portfolio projektów w sektorze odnawialnych źródeł energii. Koncern zwiększył swój portfel OZE o 550 MW mocy. Przejął też elektrownie gazowe o mocy ok. 800 MW. W portfelu firmy znalazły się projekty inwestycyjne na 400 MW w energetyce gazowej oraz realizowane we Francji projekty OZE na łączną moc 2 GW.

Poza granicami, poprzez działającą w branży energetyki odnawialnej spółkę Total Eren – koncern przejął dewelopera odnawialnych źródeł energii, zarejestrowaną w Luksemburgu firmę Novenergia, która działa na rynkach OZE w sześciu krajach – w Portugalii, Hiszpanii, Francji, Bułgarii, we Włoszech i w Polsce.

Inne firmy, dawniej kojarzone wyłącznie z paliwami, również intensywnie rozbudowują swoje aktywa energetyczne. Brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell deklaruje, że do 2030 r. chce stać się największym na świecie koncernem energetycznym. Sporo inwestuje w OZE – m.in. konsorcjum inwestorów z udziałem potentata zamknęło finansowanie dla projektu ogromnej morskiej farmy wiatrowej, która stanie u wybrzeży Holandii i w skład której wejdą największe na świecie wiatraki. Brazylijski potentat paliwowy Petrobas już stał się czwartą największą spółką w sektorze energetycznym na świecie.

Klimat i biznes

Skąd te ruchy? Po części to efekt zmian klimatycznych i odpowiedzialnego podejścia koncernów paliwowych do tego problemu. Zaczęły one szukać nowych sposobów pozyskiwania energii, by ograniczyć zużycie paliw kopalnych. Stąd wynikał naturalny kierunek zainteresowania odnawialnymi źródłami energii – fotowoltaiką i energetyką wiatrową.

A gdzie biznes? OZE, które jeszcze kilkanaście lat temu wymagały stosunkowo kosztownych inwestycji i były mało wydajne, wraz z rozwojem i upowszechnieniem się najnowszych technologii stają się coraz bardziej opłacalne. Jako, że „paliwa”, a więc słońce i wiatr są darmowe, energia produkowana dzięki nim już bywa tańsza od produkowanej tradycyjnymi metodami.

Tak zwany uśredniony koszt energii elektrycznej (LCOE – ang. Levelised Cost of Electricity) uwzględniający zarówno koszty inwestycyjne, jak i koszty operacyjne – w tym koszty paliwa w przypadku niektórych technologii OZE spadł w ciągu ostatnich ośmiu lat nawet czterokrotnie. Rekordzistą w tym zakresie są panele fotowoltaiczne – średnioważony LCOE dla instalacji przemysłowych spadł z 0,371 USD/kWh w 2010 r. do 0,085 USD/kWh w 2018 r.

Według prognoz BNEF – sekcji analitycznej agencji Bloomberg, do 2040 r. koszty wytwarzania energii z lądowych farm wiatrowych spadną o 41 proc., a z instalacji fotowoltaicznych o 60 proc. Do 2030 r. najbardziej efektywne farmy wiatrowe będą dostarczać energię po cenach o ponad połowę niższych od tego, ile kosztuje dziś prąd na rynku hurtowym w Polsce.

Prąd zamiast benzyny

W przypadku koncernów paliwowych zadziałał jeszcze jeden czynnik – elektromobilność, która w wieloletniej perspektywie może diametralnie zmienić rynek motoryzacyjny i paliwowy. Prognozy S&P Global Platts Analytics przewidują, że do 2040 r. pojazdy elektryczne typu plug-in, w tym hybrydy, osiągną prawie połowę globalnej sprzedaży aut. Będzie to zmniejszać popyt na ropę jako paliwo transportowe i zwiększy rolę sektora energii elektrycznej. Według prognoz Bloomberga w 2040 r elektryczne auta mają stanowić 58 proc. sprzedaży.

Skoro zatem w już nie tak dalekiej przyszłości samochody miałyby „tankować” prąd, a nie benzynę, dotychczasowi dostawcy paliwa musieli zacząć przygotowywać się na taką ewentualność i zabezpieczyć owe paliwo przyszłości, a także sieć jego dystrybucji.

Według jednego ze scenariuszy przygotowanych przez Międzynarodową Agencję Energii, Europa stanie się obszarem najpoważniejszego spadku popytu na ropę naftową – o 1,8 proc. rocznie. W 2040 r. zużycie ropy będzie o 35 proc. niższe niż w 2017 r.

W tym samym czasie, według prognoz firmy BP, udział OZE w produkcji energii elektrycznej na świecie zwiększy się o 30 proc. Zdaniem analityków Shella, do 2070 r. udział samej energii wiatrowej i słonecznej w łącznych dostawach energii pierwotnej wzrośnie z obecnego 1 proc. do 45 proc.

Dywersyfikacja oraz efekt skali

W coraz bardziej dynamicznie zmieniającym się świecie koncentrowanie się na jednej – nawet przez ostatnie dekady najbardziej dochodowej dziedzinie – byłoby nieroztropnością. W przypadku koncernów multi energetycznych, podatność na szoki cenowe jest zdecydowanie mniejsza niż w przedsiębiorstwach czysto paliwowych, nawet jeśli wydobycie i przetwarzanie ropy nadal stanowi znaczącą część działalności.

Tworzenie koncernów multienergetycznych często odbywało się na drodze fuzji i przejęć – powstałe w ten sposób podmioty miały zatem znacznie większą bazę kapitałową, a co za tym idzie i potencjał inwestycyjny, dzięki czemu mogły pokusić się o finansowanie znacznie większych projektów, ale też i na większą akceptację ryzyka w przypadku innowacyjnych rozwiązań. Przykładowo to właśnie koncerny paliwowe są liderami w badaniach nad wykorzystaniem wodoru, o którym coraz powszechniej mówi się jako o paliwie przyszłości.

Zaplecze kapitałowe i siła gospodarcza dużych podmiotów to atut nie tylko przy badaniach i działaniach rozwojowych, pozwalających wchodzić w nowe sfery działania. To również poważny argument we wszelkich negocjacjach handlowych, np. przy zakupie surowca.

Krok w dobrym kierunku

Powstający polski koncern multienergetyczny nie będzie mógł jeszcze mierzyć się z budowanymi przez wiele dekad gigantami jak BP czy Shell, ale znacząco umocni swoją pozycję na europejskim rynku. Grupa Orlen przeskoczy zdecydowanie pod względem przychodów austriacki koncern OMV. Łączna kapitalizacja firm, które stworzą polski megakoncern multienergetyczny, to ok. 17,5 mld dol., co na dziś daje nam np. przewagę nad hiszpańskim Repsolem.

Nie chodzi jednak o wyścig, a o zwiększenie potencjału rozwojowego. Koncern o kapitalizacji 17,5 mld dol. będzie miał znacznie większe możliwości niż sam Orlen wyceniany na ok. 6,7 mld dol.

Do tego dochodzą efekty synergii i to na wielu polach – od upstreamu (gdzie największe doświadczenia ma PGNiG), poprzez OZE (tu prym wiedzie Energa) aż po detal (gdzie największą sieć ma Orlen, a mogą ją wykorzystać Energa przy ładowarkach do aut elektrycznych, a PGNiG do dystrybucji CNG). Także prace nad paliwem wodorowym (Orlen tworzy hub, PGNiG właśnie ogłosiło strategię) przyniesie więcej korzyści przy współpracy, niż gdyby firmy ze sobą konkurowały.

Tworzenie multienergetycznego koncernu jest dobitną ilustracją tezy, że „duży może więcej. Nie tylko dlatego, że duży, ale także (a może przede wszystkim) dlatego, że jest bardziej wszechstronny”.

ADS

Partner

Materiały prasowe