Polacy niechętnie spłacają kredyty mieszkaniowe przed czasem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 marca 2021, 13:52
pieniądze, złoty
<p>Polacy niechętnie spłacają kredyty mieszkaniowe przed czasem</p>/ShutterStock
Polacy niechętnie decydują się na spłatę lub nadpłatę przed terminem kredytów mieszkaniowych – wskazuje HRE Investments we wtorkowej analizie. Zdaniem ekspertów powodem jest m.in. ujemne oprocentowanie kredytów i chęć odkładania pieniędzy na przyszłość.

Według szacunków HRE Investments opartych o dane NBP, w 2020 r. na spłatę lub nadpłatę przed terminem kredytów mieszkaniowych Polacy przeznaczyli ponad 9 mld zł. To więcej niż rok wcześniej. Główny analityk HRE Investments Bartosz Turek podkreśla jednak, że wynik za 2019 r. "był niecodziennie skromny (5,5 mld)". Zwraca uwagę, że w latach 2015-18 standardem było natomiast, że Polacy przed czasem spłacali długi hipoteczne o wartości rzędu 8-11 mld zł.

W sumach tych znajdziemy zarówno sytuacje, w których nadpłacamy kredyt zgromadzonymi oszczędnościami, jak i spłacamy np. cały kredyt przy okazji sprzedaży mieszkania obciążonego długiem - tłumaczy ekspert. "Wtedy co najmniej część pieniędzy ze sprzedaży automatycznie przeznaczana jest na spłatę kredytu, aby kupujący miał pewność, że nieruchomość, której stanie się właścicielem, nie będzie już obciążona długiem hipotecznym" - zaznacza.

W ocenie analityka to, że Polacy niechętnie nadpłacają kredyty mieszkaniowe jest "o tyle zaskakujące, że przeciętny taki dług jest dziś oprocentowany na 2,3 proc. w skali roku"; oznacza to, że pozbywając się go można zaoszczędzić na odsetkach 2,3 proc. w skali roku. Turek dodał, że takie same odsetki dałaby bankowa lokata na 2,8 proc. w skali roku, od której trzeba oddać fiskusowi 19 proc. podatku, a przeciętny depozyt zakładany w styczniu dawał obietnicę zarobienia "zaledwie 0,4 proc. w skali roku".

Wskazując powody, dla których nadpłacanie kredytu nie jest dziś popularne, ekspert ocenił, że w niepewnym otoczeniu Polacy wolą odkładać pieniądze na przyszłość. "W 2020 r. na przykład w bankach zgromadziliśmy dodatkowych prawie 96 mld zł (i to pomimo zrezygnowania z prawie co trzeciej lokaty), a 83 miliardy gotówki +zachomikowaliśmy+ w domach" - stwierdził.

Zwrócił też uwagę m.in. na ujemne oprocentowanie kredytów. "Kapitał pożyczony nam przez banki na zakup mieszkań traci zazwyczaj na wartości szybciej niż banki naliczają odsetki od długu" - wyjaśnił. Dodał, że inflacja jest na poziomie wyższym, niż przeciętne oprocentowanie.

"Ostatecznie przed nadpłacaniem kredytu powstrzymać mogą bankowe cenniki" - wskazuje Turek. Zwraca uwagę, że banki często pobierają prowizję za taką operację, co jest rekompensatą za to, że oddajemy pieniądze wcześniej i przez to bank nie zarobi tyle na odsetkach, ile się spodziewał. Wysokość tej prowizji jest różna. W przypadku kredytów zaciąganych przed 22 lipca 2017 r. wynosić może od 0 do 5 proc. nadpłacanej kwoty - dodaje. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj