W piątek przed szkołami w całej Polsce pojawili się policjanci. Miało to związek z ostatnimi atakami, do których doszło w szkole w Ostrołęce, gdzie rannych zostało dziewięć osób i w Leszczydole-Nowinach, gdzie w wyniku ataku z użyciem noża zginęła pracownica szkoły.
Jak do tej pory przekazano (od początku trwania akcji do godz. 6:00 w poniedziałek) funkcjonariusze skontrolowali ok. 80 tys. placówek i zatrzymali 135 osób. W poniedziałek 12 października policjanci wrócili patrolować szkoły i ich okolice. Na razie nie wiadomo, jak długo nad bezpieczeństwem uczniów będą czuwać funkcjonariusze, ponieważ jak przekazano, mają pozostać tam "do odwołania". Jednocześnie służby pracują w cyberprzestrzeni. Ustalają, czy poszczególne zdarzenia mogły być elementem zorganizowanej akcji.
Policjanci wrócili przed szkoły. Mogą przeszukiwać plecaki uczniów
Zgodnie z przepisami nauczyciele - nawet jeśli podejrzewają, że uczeń na teren szkoły wniósł niebezpieczny przedmiot - nie mogą dokonać przeszukania. Mogą jedynie poprosić ucznia o okazanie zawartości plecaka w obecności innej dorosłej osoby.
Zawartość uczniowskiego plecaka może za to skontrolować policja: dziś wzywanie funkcjonariuszy do szkół nie jest konieczne. Są obecni na terenie placówek oraz w bliskiej okolicy.
To oznacza, że w razie wątpliwości policjant może sprawdzić, co uczeń wnosi na teren szkoły. Bardzo możliwe, że wkrótce przepisy w tej kwestii zmienią się. Jak zapowiedziała ministra edukacji Barbara Nowacka w RMF FM, resor edukacji chce zwiększyć uprawnienia dyrektorów szkół i dać im realne narzędzia do zapobiegania aktom przemocy.
Pracujemy nad przepisami, które będą w stanie też formalnie wspomóc często dyrektorów w różnych procedurach
- powiedziała Barbara Nowacka.
Jak wyjaśniła, chodzi o sytuacje, w których nauczyciele wiedzą o tym, że uczeń posiada przy sobie przedmiot, którym może wyrządzić innym krzywdę (np. wniósł na teren szkoły młotek lub śrubokręt) lub uczeń grozi, że go użyje, tymczasem w świetle obecnych przepisów nauczyciel nie może go odebrać.
- Musimy tak zmienić przepisy, by miał tę możliwość, ponieważ były już przypadki, niestety, kiedy nauczyciele dokonywali takich interwencji i spotykali się z karami dyscyplinarnymi, ponieważ przekroczyli uprawnienia - mówiła szefowa resortu edukacji.
Dyrektorzy szkół apelują do rodziców
Obecnie ani nauczyciele, ani dyrektorzy szkół nie mogą przeszukiwać uczniowskich plecaków, dlatego część rodziców za pomocą dziennika elektronicznego otrzymała dość konkretną prośbę. Chodzi o codzienne sprawdzanie zawartości plecaka dziecka przed wyjściem do szkoły.
Dyrektorzy, zgodnie z zaleceniami otrzymanymi od Policji, zaapelowali w tym względzie o współpracę i zwiększoną czujność.
Szkoły wprowadziły również nowe zasady bezpieczeństwa. Dotyczą one głównie ograniczeń w poruszaniu się rodziców i innych osób po budynkach szkół. Każdorazowe wejście jest odnotowywane przez pracownika szkoły, osoba wchodząca do budynku otrzymuje specjalny identyfikator. Zdaniem szefowej resortu edukacji takie działania są konieczne.
- Nie ma przestrzeni na osoby postronne wchodzące do szkół, bo to też jest niebezpieczne (...) Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby dzisiaj, po rozpoczęciu lekcji, do szkoły wchodzili inni ludzie niż policjantki i policjanci, którzy przyjdą z interwencją lub gość umówiony na spotkanie, np. psycholog - powiedziała ministra Barbara Nowacka.
Absolwentka filologii polskiej i studiów z zakresu samorządu terytorialnego i polityki regionalnej na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się tematyką społeczną, zdrowotną oraz zagadnieniami związanymi z zabezpieczeniem społecznym i świadczeniami dla rodzin, seniorów oraz osób bezrobotnych. W przeszłości związana z wydawnictwami Edipresse Polska i ZPR Media. W swojej pracy koncentruje się na wyjaśnianiu przepisów w przystępny sposób. Zainteresowana reportażem społecznym i tematyką feministyczną.
