Ritter: Jest jeszcze mnóstwo przestrzeni do odkrycia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 października 2021, 14:30
.
<p>Tomasz Ritter, pianista, zwycięzca I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych z 2018 r.</p>/fot. materiały prasowe
Rozmowa z Tomaszem Ritterem, pianistą, zwycięzcą I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych z 2018 r., laureatem wielu konkursów krajowych i międzynarodowych

Czy fortepian historyczny jest dla ciebie większą tajemnicą niż fortepian współczesny?

Na pewno. Pociąga mnie to, że nic w dawnych instrumentach nie jest jednoznaczne. Tajemnica to bardzo dobre określenie. Egzemplarze historyczne kryją w sobie wiele sekretów. Fascynuje mnie, jak repertuar z dawnych czasów brzmiał na instrumentach, na które był komponowany. W tamtym brzmieniu zawarta jest przecież pierwotna myśl twórców.

Kiedy uświadomiłeś sobie, że instrumenty historyczne są twoim powołaniem?

Trudno wskazać jeden moment, choć wydaje mi się, że niezwykle istotne było pierwsze spotkanie z instrumentem z epoki, gdy miałem 10–11 lat. Pojechałem na konkurs dla młodych pianistów w Pradze. Jednym z wydarzeń towarzyszących było seminarium prowadzone przez czeskiego restauratora, budowniczego klawesynów Petra Šefla, który prezentował nam swoje instrumenty. Miałem wtedy okazję po raz pierwszy za nimi zasiąść. Poczułem, że to coś zupełnie innego, niezwykle interesującego brzmieniowo. Wkrótce pojawiły się kolejne okazje, zostałem zaproszony m.in. na Dni Muzyki Dawnej na Węgrzech. Podobał mi się nie tylko kontakt z instrumentem historycznym, lecz także charakter tego festiwalu – otwarcie na dyskusję, poszukiwanie, praca z tekstem i odnajdywanie sposobów jego realizacji, praca nad teorią muzyki. To było niezwykle inspirujące. Zjeżdżały tam wybitne osobowości muzycznego świata.

W tym m.in. prof. Aleksiej Lubimov, który później został twoim profesorem na moskiewskiej uczelni.

Tak, choć wtedy nie miałem jeszcze pojęcia, że będę u niego studiować. Dopiero po pewnym czasie, będąc już studentem prof. Rumiancewej w Warszawie, dowiedziałem się o istnieniu bardzo oryginalnego wydziału Konserwatorium Moskiewskiego, którym kierował profesor. Łączono tam klawesyn, fortepian historyczny i współczesny. Do tego dochodziła kameralistyka. Profesor niechętnie przyjmował nowych uczniów. Był bardzo zajęty, dużo koncertował i nie chciał brać na siebie odpowiedzialności. Mimo to udało się, pracowaliśmy razem bardzo intensywnie. Ale spotkałem tam również innych ciekawych pedagogów wypływających z tego nurtu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj