Portal money.pl poinformował, że w gronie osób, które zostały zaszczepione przeciwko koronawirusowi w Centrum Medycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego znaleźli się również Henryk Orfinger oraz jego żona Irena Eris - twórcy popularnej marki kosmetycznej "dr Irena Eris".

W ostatnich dniach w mediach ujawnione zostały informacje, że w Centrum Medycznym WUM zostały zaszczepione osoby spoza grupy "O", które nie są obecnie uprawnione do szczepienia przeciw COVID-19 według Narodowego Programu Szczepień. Wśród tych osób byli m.in. były premier, a obecnie europoseł SLD, Leszek Miller; polityk podał też, że również jego żona została zaszczepiona. Szczepionkę otrzymali też m.in. aktorzy: Krystyna Janda, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski, Michał Bajor i Radosław Pazura, satyryk Krzysztof Materna i dyrektor programowy TVN Edward Miszczak. W piątek portal money.pl poinformował, że szczepionkę otrzymało także małżeństwo Zbigniewa i Elżbiety Grycanów, właścicieli sieci popularnych lodziarni.

"Potwierdzam, że 30 grudnia w Centrum Medycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przyjąłem wraz z żoną szczepionkę przeciwko koronawirusowi" - cytuje Orfingera money.pl. "Chcę wyraźnie podkreślić, że z nikim się nie dogadywałem, u nikogo tej sprawy nie załatwiałem" - powiedział portalowi Orfinger.

"Uzyskałem informację, że WUM posiada nadprogramową liczbę szczepionek, które musi wykorzystać przed końcem roku, bo w innym wypadku one po prostu się zmarnują. I z takim przeświadczeniem pojechałem tam niemal natychmiast (...) Na miejscu, w głównym holu, spotkałem ledwie kilka osób, poza tym było zupełnie pusto. Już w budynku zostałem też zapewniony, że faktycznie mogę być szczepiony, że jest to zgodne z przepisami, że nikomu nie zabieram żadnej dawki. Byłem za to kilkukrotnie informowany, że cała akcja szczepienia musi być przeprowadzona szybko ze względu na krótki termin użyteczności rozmrożonej szczepionki. I potwierdzają to doniesienia medialne, w tym ostatni tekst z dziennika +Rzeczpospolita+. Byłem i jestem przekonany, że przez te szczepienia nie było konieczności wyrzucenia preparatu" - czytamy.

Jak podaje money.pl Orfinger zapewniał, że "nasza firma - jeżeli będzie tylko taka potrzeba - zaangażuje się w akcje szczepienia Polaków". "Cały czas te deklarację potwierdzam. Przed świętami Bożego Narodzenia, w wywiadzie dla Wirtualnej Polski, mówiłem zresztą, że jesteśmy skłonni pomóc, chociażby w zakresie przechowywania preparatów, gdyż mamy zamrażarki do tego przystosowane" - taką deklarację znaleźć można w tekście.

Reklama

"Jak (Orfinger) podkreśla, miał wątpliwości, czy może być już uczestnikiem akcji szczepień. I wątpliwości te miały się też przerodzić w pytania do personelu Centrum Medycznego WUM" - podaje money.pl. "Przyznam szczerze, że zastanawiałem się, czy mogę być już w tym terminie szczepiony" - cytuje portal Orfingera.

Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował we wtorek, że z całą pewnością można stwierdzić, że w WUM doszło do celowego złamania zasad Narodowego Programu Szczepień. Wskazał m.in., że osoby, które zostały zaszczepione poza kolejnością zostały zarejestrowane jako personel niemedyczny pracujący w szpitalu.

Według założeń Narodowego Programu Szczepień, obecnie szczepione przeciwko koronawirusowi są osoby z tzw. grupy 0. Obejmuje ona osoby wykonujące zawody medyczne, jako narażone na bezpośredni kontakt z osobami chorymi i zakażonymi. Kolejna fala szczepień objąć ma osoby najstarsze, powyżej 60 roku życia - od najstarszych do młodszych roczników. Seniorzy są bowiem najbardziej narażeni na ciężki przebieg choroby w przypadku zarażenia. Ogólnodostępne zapisy na szczepienia rozpoczną się 15 stycznia.(PAP)

autor: Mikołaj Małecki

mml/ godl/