Forsal logo
Choroba babci była początkiem. Dziś to stabilna firma technologiczno-medyczna, która monitoruje zdrowie ponad 60 tysięcy pacjentów i działa na kilku rynkach w Europie. Tak wygląda droga Sidly – spółki założonej przez Edytę Kocyk. W rozmowie z Szymonem Glonkiem na łamach Forsal.pl opowiada, jak z projektu studenckiego powstał medtech z ambicją dotarcia do miliona pacjentów.

Opaska, która realnie wzywa pomoc

Sidly to firma technologiczna z obszaru medtech. Jej kluczowy produkt to medyczna opaska na nadgarstek połączona z całodobowym telecentrum medycznym. Urządzenie monitoruje parametry życiowe, wykrywa upadki, ma przycisk SOS i wbudowaną kartę SIM. W sytuacji zagrożenia łączy użytkownika z ratownikiem medycznym.

System działa w modelu trójkąta: pacjent – telecentrum – rodzina. Bliscy mają dostęp do aplikacji mobilnej, w której mogą sprawdzić podstawowe informacje o stanie zdrowia użytkownika. Jeśli dojdzie do upadku albo utraty przytomności, algorytmy automatycznie alarmują centrum monitoringu. Ratownik podejmuje próbę kontaktu, a jeśli to konieczne, wzywa służby ratunkowe lub informuje tzw. sieć pomocową, czyli osoby mieszkające najbliżej.

Smartwatch nie wystarczy – podkreśla Kocyk. – To nie jest wyrób medyczny i nie jest podłączony do 24-godzinnej opieki ratownika.

Różnica tkwi nie tylko w dokładności pomiarów, ale też w całym zapleczu: analizie danych, algorytmach predykcyjnych i stałej gotowości do reakcji. W przypadku zawału czy udaru liczą się minuty. Tu nie ma miejsca na szukanie funkcji w menu.

Koszt? W modelu dla klienta indywidualnego opaska to wydatek rzędu 600–700 zł, a miesięczna usługa teleopieki około 50 zł. Firma współpracuje też z samorządami i instytucjami medycznymi, gdzie modele rozliczeń wyglądają inaczej.

Wszystko zaczęło się od demencji

Pomysł narodził się, gdy babcia Edyty Kocyk zaczęła chorować na demencję. Zdarzało się, że wychodziła z domu i rodzina dowiadywała się o tym po czasie. Potrzebne było rozwiązanie, które pozwoli zapewnić bezpieczeństwo bez zmuszania jej do przeprowadzki.

Testy dostępnych na rynku urządzeń nie przyniosły efektu. Albo były zbyt skomplikowane, albo niewystarczająco wiarygodne medycznie. Projekt miał być początkowo pracą studencką, realizowaną wspólnie ze wspólnikiem Michałem. Szybko jednak okazało się, że podobny problem ma znacznie więcej rodzin.
Tak zaczął się proces: prototypowanie, budowa zespołu, pierwsze finansowanie.

300 tysięcy złotych i zderzenie z rzeczywistością

Pierwsze środki – około 200–300 tys. zł – pochodziły od aniołów biznesu i fundacji. To pozwoliło stworzyć działający prototyp. Kolejny krok wymagał już około 2 mln zł na uruchomienie produkcji. Te pieniądze udało się pozyskać od funduszu venture capital.

Założycielka przyznaje, że na początku nie myślała kategoriami „fundraisingu”. Chciała po prostu zrealizować technologię. Świat inwestorów poznawała stopniowo, przez mentoring i kolejne rozmowy.
Największe zderzenie z rzeczywistością przyszło po uruchomieniu sprzedaży.

– Byłam przekonana, że wystarczy otworzyć sklep internetowy i sprzedaż ruszy sama – wspomina.

Nie ruszyła. Pierwszego dnia nie było żadnego zamówienia. Wtedy zaczęła się prawdziwa nauka biznesu: budowa kompetencji sprzedażowych, kanałów dystrybucji, relacji z partnerami instytucjonalnymi.
Dziś każda złotówka prywatnie zainwestowana w Sidly wygenerowała około 7 zł przychodu.

Czerwone flagi w umowach

Choć Kocyk podkreśla, że miała szczęście do inwestorów, nie wszystkie rozmowy kończyły się podpisaniem umowy. Kilka razy odeszła od stołu tuż przed finalizacją.

Jedna z propozycji zawierała zapis o „niezdolności do wykonywania pracy”, który oznaczałby obowiązek oddawania udziałów za każdy tydzień takiej niezdolności. W praktyce mogłoby to dotyczyć także ciąży.

– Jeśli mam iść na kompromis kosztem własnych wartości, to mówię nie – tłumaczy.

To rada, którą kieruje do innych founderów: najważniejszy moment wyboru partnera jest przed podpisaniem umowy. Później jest już znacznie trudniej.

Z 60 tysięcy do miliona

Dziś Sidly nie jest już startupem w fazie eksperymentu. To skalująca się spółka obecna na kilku rynkach zagranicznych. Na czterech z nich ma ponad tysiąc pacjentów w każdym kraju. W ostatnim roku firma urosła o 40 proc.

Kolejny etap to finansowanie na poziomie dziesiątek milionów euro. Rozmowy z inwestorami wyglądają inaczej niż dekadę temu. Nie chodzi już o udowodnienie, że produkt działa, lecz o tempo ekspansji, strategię rynkową i zwrot z kapitału. Pojawiły się też możliwości finansowania bankowego.

Cel jest jasny: milion pacjentów w ciągu maksymalnie siedmiu lat.
– Jestem dopiero na początku – mówi Kocyk.
Jeśli tempo wzrostu się utrzyma, historia zaczęta od troski o jedną osobę może wkrótce objąć setki tysięcy kolejnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Szymon Glonek
Szymon Glonek

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz Podyplomowych Studiów Psychologii Zachowań Rynkowych na Uniwersytecie Warszawskim.

Od 2002 roku organizator i prowadzący szkolenia, warsztaty i plenery w dziedzinach autoprezentacji, fotografii i wystąpień przed kamerą. W latach 2007 – 2011 współprowadził i prowadził audycje w Radio PIN. W latach 2011 – 2013 był producentem w Bankier.tv (grupa Bankier.pl). Od 2013 zajmuje się produkcją telewizyjna oraz transmisjami on-line z różnych wydarzeń. Od 2021 prowadzi podcasty oraz wywiady video dla Dziennika Gazety Prawnej, Forsal.pl, Dziennik.pl oraz INFOR.pl. 

Prowadzi programy: Obiektywnie o biznesie (Forsal.pl) oraz Z pierwszej strony (gazetaprawna.pl) Jest autorem i prowadzącym programy: Męskie rozmowy i Tech.Dziennik.pl na Dziennik.pl Od 2024 jest wydawcą i producentem wideo w Grupie DGP INFOR.

Linkedin: https://www.linkedin.com/in/szymon-glonek-7b333653/
Facebook/META: https://www.facebook.com/szymon.glonek
X: https://x.com/szglonek

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraElektryki czy hybrydy? Taksówkarze nie mają wątpliwości [Obiektywnie o Biznesie] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj