© 2008 INFOR PL S.A.
INFOR PL S.A.
Forsal.pl
2010-09-03T06:55:05+02:00
INFOR BIZNES PL S.A.
http://forsal.pl/atom/forsal
Dobre nastroje nie opuszczają graczy na Wall Street. Indeksy w górę
http://forsal.pl/artykuly/447558,dobre_nastroje_nie_opuszczaja_graczy_na_wall_street_indeksy_w_gore.html
2010-09-02T21:30:43Z
<p>W ciągu dnia jednak rynek zachowywał się dość zmiennie, gdyż część inwestorów z pewnym niepokojem czeka na piątkową publikację danych o stopie bezrobocia w Stanach Zjednoczonych, tradycyjnie już bardzo istotnego dla analityków wskaźnika kondycji gospodarki w USA. Analitycy oczekują potwierdzenia prognoz zakładających, że w sierpniu liczba miejsc pracy spadła o 110 tysięcy, czyli mniej niż w lipcu, kiedy spadek ten wyniósł 131 tysięcy.</p><p>Na zamknięciu <strong>Dow Jones Industrial</strong> wzrósł o 0,49 proc. do 10.320,10 pkt.<strong> Nasdaq </strong>zwyżkował o 1,06 proc., do 2.200,01 pkt. Indeks<strong> S&P 500</strong> wzrósł o 0,91 proc. i wyniósł na koniec dnia 1.090,10 pkt.</p><p>Większość sektorów na giełdzie rosła, a liderami zwyżek były spółki przemysłowe, technologiczne oraz producenci dóbr luksusowych. Dobrym nastrojom na nowojorskich giełdach sprzyjały generalnie lepsze od oczekiwań najnowsze dane z otoczenia makroekonomicznego.</p><p>Departament Pracy poinformował, że liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu spadła w USA o 6 tys. wobec poprzedniego tygodnia i wyniosła 472 tys. Ekonomiści z Wall Street spodziewali się, że liczba nowych bezrobotnych wyniesie 475 tys. wobec 478 tys. po korekcie tydzień wcześniej.</p><p>Liczba<a href="http://forsal.pl/tagi/bezrobocie"> bezrobotnych</a> kontynuujących pobieranie zasiłku spadła o 23 tys. i wyniosła 4,456 mln w tygodniu, który skończył się 21 sierpnia. Analitycy spodziewali się 4,450 mln osób.</p><p>W czwartek podano również końcowy odczyt wskaźnika wydajności pracy amerykańskich pracowników w II kwartale 2010 roku. Wydajność pracy zatrudnionych w sektorach poza rolnictwem spadła o 1,8 proc. w II kwartale. Analitycy spodziewali się w II kwartale spadku wydajności o 1,9 proc. Jednostkowe koszty pracy wzrosły w II kwartale o 1,1 proc. Analitycy oczekiwali tu wzrostu o 1,2 proc.</p><p>Departament Handlu poinformował, że zamówienia w <a href="http://forsal.pl/tagi/przemysl">przemyśle</a> amerykańskim w lipcu wzrosły mdm o 0,1 proc., po spadku miesiąc wcześniej o 0,6 proc. po korekcie. Analitycy oczekiwali, że zamówienia w lipcu wzrosną o 0,2 proc.</p><p>Z kolei Krajowe Stowarzyszenie Pośredników w Handlu Nieruchomościami podało, że liczba umów na sprzedaż domów, podpisanych w lipcu przez Amerykanów wzrosła miesiąc do miesiąca o 5,2 proc. Analitycy z Wall Street spodziewali się w lipcu spadku liczby umów o 1,0 proc. mdm.</p><p>Bez większego echa przeszły słowa szefa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke. Jego zdaniem, amerykańscy prawodawcy powinni być gotowi na zamknięcie największych amerykańskich instytucji finansowych, jeśli miałoby się okazać, że stanowią one zagrożenie dla prawidłowego funkcjonowania systemu finansowego.</p><p>"Jeśli płynie z kryzysu jedna lekcja, to jest ona taka, że problem instytucji zbyt dużych, aby był możliwy ich upadek, musi zostać rozwiązany" - powiedział Bernanke przed Komisją ds. Badania Kryzysu Finansowego.</p><p>Zdaniem Bernanke decyzja o wsparciu finansowym największych instytucji finansowych nie była zdrowym rozwiązaniem dla gospodarki. Podkreślił jednocześnie, że krokiem naprzód będzie reforma systemu finansowego w USA, która umożliwi amerykańskim prawodawcom zamykanie firm stanowiących zagrożenie dla funkcjonowania systemu.</p><p>Ze spółek rosły akcje Della, który ostatecznie wycofał się z rywalizacji z <strong>Hewlett-Packardem</strong> o zakup firmy 3Par. Hewlett-Packard podniósł swoją ofertę na 3Par do 33 dolarów za akcję, a Dell oferował 32 dolary za każdą akcję.</p><p>O kolejne 20 proc. drożały akcje <strong>Burger Kinga</strong>, po tym jak ta sieć restauracji oficjalnie potwierdziła, że trafi w ręce funduszu private equity 3G Capital za 3,26 mld USD. W dół poszły akcje Mariner Energy po informacjach, że płonie należąca do tej firmy platforma wiertnicza w Zatoce Meksykańskiej. Na wieść o pożarze w górę poszła cena ropy naftowej.</p><p>Nadal drożały akcje takich firm detalicznych jak Nordstrom i Saks, które zaskoczyły rynek lepszymi od oczekiwań wynikami kwartalnymi. Firmy detaliczne informują o znaczącym wzroście sprzedaży w sierpniu. </p>
Wróblewski: Gospodarka jak pijany u płotu
http://forsal.pl/artykuly/447553,wroblewski_gospodarka_jak_pijany_u_plotu.html
2010-09-02T21:23:03Z
<p class="tresc">Za SLD i za PiS, ale dziś nabiera nowego znaczenia. Spadek zaufania nie wynika bowiem ze strachu przed komunistyczną opresją, korupcją czy weryfikacjami ostatnich lat. To raczej obawa przed stanem umysłu rządzących. Obawa pełzająca po portalach społecznościowych <strong>Facebooku</strong>, <strong>Twitterz</strong>e. Czy ktoś tam na górze wie, do czego służy ten czerwony guzik? Czym skutkują wyższe podatki, kiedy równocześnie likwidujmy ulgi i dokładamy bankierom, a zostawiamy rolnikom i górnikom?</p><p class="tresc">Wystarczy śledzić tytuły prasy ekonomicznej z zeszłego tygodnia, żeby wpaść w panikę. Najpierw spowolnienie europejskiej gospodarki, potem spadek handlu <a href="http://forsal.pl/tagi/nieruchomosci">nieruchomościami</a> w Ameryce i zapaść na giełdach. Nasz <a href="http://forsal.pl/tagi/pkb">PKB</a> – rewelacyjnie, ale we wtorek gorsza produkcja, za to nastroje – pełen optymizm. W środę amerykańska produkcja w górę, ale PKB słabiutko. Podobnie Wielka Brytania – gospodarka spowalnia, ale Londyn zatrudnia. Wskaźniki wzrostu mijają się ze wskaźnikami spadku. Amerykańskie programy stymulujące zamiast rynku pracy stymulują bezrobocie. Niemiecka gospodarka rośnie, ale popyt maleje. Polacy mniej kupują, ale firmy więcej zarabiają. Gospodarka zachowuje się jak pijany u płotu. Ani stoi, ani leży.</p><p class="tresc">To nie prawa fizyki się zmieniły. Siły przyciągania wciąż obowiązują, tylko błędnik mamy zachwiany. Sprzeczne ze sobą działania rządu. Gdzie dotacje dla biznesu i pieniądze stymulacyjne rozchodzą się na wydatki biurokratyczne i nowe obciążenia fiskalne. Wyższe podatki na chleb, niższe na serek topiony. Z jednej strony zamrażanie pensji urzędnikom, z drugiej tworzenie struktur biurokratycznych do walki z biurokracją. Rada Gospodarcza przy premierze zamiast prywatyzować, powołuje radę do nominowania szefów państwowych spółek. Zamiast wyciąć w pień ustawy mnożące biurokrację, premier powołuje urząd do walki z urzędami.</p><p class="tresc">Każdy nowy podatek to spadek płynności na rynkach kapitałowych i narastająca niechęć do nowych inwestycji w upolityczniony rynek. Coraz większe struktury administracyjne fortyfikowane nowymi regulacjami pogłębiają bezsilność obywateli szukających pracy w szarej strefie i rajach podatkowych. Kolejne premierowskie łajania „chciwych” prezesów, wmawianie nam, że podatek bankowy nie dotknie klientów banków, nie budują zaufania, szacunku do państwa. Przeciwnie, osłabiają je narastającą niechęcią do administracji, urzędników i wszelkich organizacji politycznych. Ile jeszcze upaść musi rządów, zanim pojmiemy, że im mniej rządu w życiu, tym więcej zostaje dla żyjących.</p>
Rainbow Tours chce kupić biuro podróży Triada
http://forsal.pl/artykuly/447396,rainbow_tours_chce_kupic_biuro_podrozy_triada.html
2010-09-02T21:42:04Z
<p>Co więcej, jak się dowiedzieliśmy, Rainbow Tours (<a href="http://forsal.pl/gielda-spolka/PLRNBWT00031_RAINBOW.html">RAINBOW</a>) chce przejąć więcej niż dwóch graczy z rynku. Zamierza też kupować większych touroperatorów, czyli takich, których przychody roczne przekraczają 150 mln zł.</p><h2>Cena nie najważniejsza</h2><p>– Z zasady nie komentujemy spekulacji na temat fuzji i przejęć, w które miałaby być zaangażowana Triada – mówi Artur Burak z Triady.</p><p>Grzegorz Baszczyński, prezes zarządu Rainbow Tours, informuje tylko, że spółka jest zainteresowana przejmowaniem wyłacznie <a href="http://forsal.pl/artykuly/342310,polscy_turysci_nie_maja_jak_sprawdzic_wiarygodnosci_biur_podrozy.html">znanych i wiodących touroperatorów</a>. Takich jest blisko 12 spośród 3 tys. biur podróży działających w kraju. Kilka podmiotów, w tym TUI czy Exim Tours, nie jest na sprzedaż, zatem grono firm, które można kupić, mocno się zawęża.</p><p>Do aktywności w akwizycjach zachęciły Rainbow Tours dobre wyniki za I półrocze. Giełdowy touroperator zarobił netto 2,3 mln zł, prawie trzykrotnie więcej niż przed rokiem. Odnotował także wzrost przychodów o niemal 11 proc.</p><p><strong>Grzegorz Baszczyński</strong> nie kryje, że dobre wyniki pozwalają osiągnąć więcej w procesie konsolidacji. – Zależy nam jednak na zakupie tylko takich biur, które będziemy mogli wdrożyć do naszej działalności. Wielkość firmy i cena zakupu odgrywa tym samym mniejsza rolę – dodaje.</p><p>Celem <strong>Rainbow Tours </strong>jest uplasowanie się wśród liderów. Przejęcia mają zapewnić spółce osiągnięcie w 2011 r. 700 mln zł przychodów. Prognoza na ten rok to 340 mln zł. – To oznaczałoby, że Rainbow Tours stanie się drugim po Itace graczem, wyprzedzając <strong>Triadę</strong>, <strong>Neckermanna</strong> i<strong> Exim Tours</strong>.</p><h2>Małe biura nie stracą</h2><p>Mniejsze biura pozostaną daleko w tyle za liderami, ale to nie znaczy, że stracą klientów. Na rynku usług turystycznych liczy się przede wszystkim dobra opinia wśród wyjeżdżających i jakość oferowanych <a href="http://forsal.pl/tagi/uslugi">usług</a>. A to oznacza, że klienci pozostaną wierni tym touroperatorom, którzy zapewnili im udany urlop w tym i poprzednich sezonach za rozsądną cenę – uważa Jacek Dąbrowski, ekspert rynku turystycznego, wiceprezes InfoServices.</p>
Emocje rządzą nie tylko giełdą, ale też kursami walut
http://forsal.pl/artykuly/447556,emocje_rzadza_nie_tylko_gielda_ale_tez_kursami_walut.html
2010-09-02T21:37:49Z
<p>Rozchwianie kursów uspokoiłby nowy ład, stabilizujący <strong>waluty</strong>. W ciągu dwóch lat – od końca sierpnia 2008 r. do końca sierpnia 2010 r. – euro straciło wobec dolara ponad 13 proc. wartości, z czego ponad 12 proc. od początku tego roku. 6 czerwca euro osiągnęło swoje wieloletnie minimum. Jeden dolar wart był tego dnia 1,1926 euro. Potem przez dwa miesiące euro się umacniało, zyskując – do początków sierpnia – prawie 11 proc. w stosunku do dolara. Ale od kilku tygodni wahadło zmian poszło w drugą stronę. Euro ponownie traci w stosunku do dolara, który pozostaje wciąż najważniejszą walutą na świecie.</p><p>Zyskuje <strong>japoński jen</strong>. Jego kurs wobec dolara umocnił się w tym roku o 9 proc., a wobec waluty europejskiej o ponad 22 proc. Umacnia się też szwajcarski frank, waluta reprezentująca małą gospodarkę, ale lubiana przez inwestorów. W czerwcu dolar wart był prawie 1,17 franka, pod koniec sierpnia 1,022. Jeszcze silniej frank umacnia się wobec euro – waluty, która w tym roku jest w gronie loosers.</p><p>Lepiej od euro radzi sobie nawet<strong> brytyjski funt</strong>, który w poprzednich latach należał do walut najsłabszych. Od 2000 do 2009 roku funt stracił wobec euro ponad 40 proc. Ale od początku 2010 do końca sierpnia zyskał 8 proc.</p><p>W krótkich okresach wahania kursów są jeszcze większe, a ich przyczyny można wytłumaczyć ex post, lecz są trudne do przewidzenia.</p><p>Pełna treść artykułu: <a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/31/kursy-walut-tez-sa-ksztaltowane-przez-nastroje-i-emocje/?k=debata">Emocje rządzą nie tylko giełdą, ale też kursami walut</a></p><p><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/31/kursy-walut-tez-sa-ksztaltowane-przez-nastroje-i-emocje/?k=debata"></a><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/198000/198631.png" /></a></p>
To będzie fatalny rok dla branży elektroniki użytkowej. Przetrwają najsilniejsi
http://forsal.pl/artykuly/446506,to_bedzie_fatalny_rok_dla_branzy_elektroniki_uzytkowej_przetrwaja_najsilniejsi.html
2010-09-02T21:43:26Z
<h2>Ratują się promocjami</h2><p>Skarżą się też producenci, którzy na początku roku mieli jeszcze nadzieję, że odbicie zagwarantuje wprowadzenie na rynek nowinek technicznych, takich jak telewizory 3D czy <a href="http://forsal.pl/artykuly/431503,sprzedaz_lustrzanek_cyfrowych_skoczyla_az_o_150_proc_w_maju_w_ujeciu_rocznym.html">cyfrowe lustrzanki</a>.</p><p>Sklepy próbują ratować się, organizując promocje. Prym na rynku wiedzie <strong>Media Markt</strong> i <strong>Saturn</strong>, które podwoiły liczbę akcji w porównaniu z zeszłym rokiem. Nie ma w zasadzie miesiąca, by w jednej z tych sieci nie była organizowana duża promocja typu zakupy bez VAT czy raty 0 proc.</p><p>Podobnie jest w Euro <a href="http://forsal.pl/artykuly/337674,co_firma_ma_zrobic_ze_zuzytym_sprzetem_rtv_i_agd.html">RTV/AGD</a>, gdzie ceny, jak czytamy w ulotce promocyjnej, już kolejny miesiąc z rzędu lecą na łeb. Wszystkie towary są przecenione o co najmniej 10 proc. Telewizory są oferowane nawet z 15-proc. upustem, a aparaty fotograficzne czy telefony komórkowe z prawie 20-proc. rabatem. Aparat cyfrowy Canon o rozdzielczości 10 mln pikseli można dzięki temu kupić już nie za 399 zł, ale za 299 zł. Telewizor LED marki Sharp o przekątnej 37 cali kosztuje już 2999 zł, o 500 zł taniej.</p><h2>Padnie kilkaset sklepów</h2><p>Promocje ratują sprzedaż przed zupełnym załamaniem. – Byłoby znacznie gorzej, gdyby nie te akcje sieci handlowych – zauważa<strong> Cezary Urynowicz</strong> z firmy Sharp. Niestety przynoszą one korzyści producentom oraz klientom, ale odbijają się na kondycji sklepów. Są realizowane najczęściej kosztem ich marży. Specjaliści oceniają, że wkrótce zbankrutuje nawet kilkaset placówek. Dziś jest ich ponad 8000.</p><p>Według raportu ryzyka branżowego Dun & Bradstreet Poland zauważalne jest nieznaczne pogorszenie się kondycji finansowej sklepów z AGD i elektroniką kwartał do kwartału. – Na koniec marca 45 proc. z nich było w słabej i bardzo złej kondycji finansowej, a na koniec czerwca już 49 proc. – mówi <strong>Tomasz Starzyk</strong> z Dun & Bradstreet. Potwierdzeniem fatalnej sytuacji są dane płynące z programu monitorowania przeterminowanych płatności. – Tylko w lipcu odnotowaliśmy zadłużenie na ponad 30,5 mln zł przedsiębiorstw działających w branży elektronicznej, to o 11,7 mln więcej niż rok wcześniej – mówi Tomasz Starzyk.</p>
Giełdowe kameleony rzadko dają zarobić
http://forsal.pl/artykuly/447547,gieldowe_kameleony_rzadko_daja_zarobic.html
2010-09-02T21:44:44Z
<p>Aby spróbować na to odpowiedzieć, sięgnęliśmy do wcześniejszych przypadków tego rodzaju.</p><p>W tabeli zebraliśmy kilka przykładów przeobrażeń, jakie miały miejsce na GPW w ostatnich kilku latach. Wiele z nich jest jeszcze zbyt młodych, aby określić stopę zwrotu w dwa lata po zmianie. Ta osiągnięta w pierwszym roku była w kilku wypadkach bardzo dobra. Gorzej przedstawia się sytuacja z dłuższej perspektywy: z pięciu spółek tylko dwie ocaliły dodatnią stopę zwrotu, pozostałe przyniosły duże straty. </p><p>Obliczenia przedstawione obok są umowne i służą tylko do ogólnej oceny zjawiska, a nie szczegółowego pomiaru zwrotu z inwestycji w akcje. Problem w tym, od którego momentu liczyć zmianę. Jako umowną datę przyjęliśmy tam gdzie to możliwe formalną zmianę nazwy, datę wiążącego ogłoszenia zmiany profilu działalności, albo datę podpisania dokumentu fuzji bądź przejęcia. To tylko orientacyjny punkt, nie mający też wiele wspólnego z faktycznym rozpoczęciem nowej działalności, do której równie dobrze mogło jeszcze nie dojść. Znamienne jest, że rekordzista w zestawieniu, tj. <strong>FON</strong>, cały czas sprzedaje wyłącznie obietnice, bo jego przychody ze sprzedaży póki co nie wskazują na prowadzenie działalności.</p><p>Drugą spółką o dodatniej dwuletniej stopie zwrotu jest Cognor, powstały z przejęcia giełdowego Centrostalu Gdańsk przez Złomrex. Pomijając szczegóły transakcji oraz wszelkiego rodzaju spory o parytet wymiany, inwestorzy z dużym wyprzedzeniem wiedzieli o tej transakcji, zaś zmiana nazwy nie wiązała się ze zmianą profilu działalności, a wręcz z rozszerzeniem skali działania poza Polskę. Można więc powiedzieć, że oprócz nazwy niewiele się zmieniło.</p><p>W pierwszym roku po zmianie mamy dużo więcej przypadków do analizy oraz dwie skrajne sytuacje: rynek nagradzał dużymi wzrostami te zmiany w działalności, które uważał za rozsądne i realne. Jeśli zdrowe spółki z konkretnymi planami mogły w ten sposób tanio zdobyć nowe rynki, lub niewiele zmieniając obniżyć koszty, odbierane było to korzystnie. Natomiast spółki w kłopotach, dla których nowe otwarcie miało być ratunkiem i nie poradziły sobie wystarczająco dobrze w biznesie, spadały. W nich będą miały miejsce kolejne zmiany, właścicielskie i zarządcze jak w <strong>Advadisie</strong> dystrybuującym napoje, oraz biznesowe jak w Sygnity. Kolejne przeobrażenia, takie jak<strong> PPWK</strong> w<strong> MIT</strong>, czy połączenie Żurawi Wieżowych z Gastelem, trzeba dopiero obserwować czekając na efekty zarówno rynkowe, jak i biznesowe.</p><p>Z trzech niedawno ogłoszonych zmian, o których na razie niewiele wiadomo, dwa polegają na wejściu na giełdę „tylnymi drzwiami”. W przeszłości miało to miejsce gdy w miejsce firmy obuwniczej Ariel pojawił się <strong>Internet Group</strong>, albo gdy <strong>Chemiskór</strong> został zastąpiony przez 4Media. Teraz na podobnej zasadzie <strong>Optimus</strong> może zamienić się w<strong> CD Projekt</strong>, na pewno nazwę zmieni też Karen. W obu wypadkach ze spółek w obecnej postaci zostanie tylko otoczenie rynku publicznego, zaś aktywa, pasywa, załoga i kontrakty handlowe ulegną całkowitej zmianie. Trzeci kameleon, <strong>Beefsan</strong>, planuje natomiast przejęcie podmiotu ze swojej nowej branży usług finansowych i będzie samodzielnie rozwijał działalność. W każdym z tych wypadków spółki mają bardzo dużo do zrobienia, a akcjonariusze do wygrania. Kluczem jest uruchomienie zdrowego, zyskownego biznesu. Bez tego nawet początkowa euforia może zamienić się w spadki. </p>
Międzynarodowa Wystawa Elektroniki Użytkowej IFA 2010 w Berlinie (GALERIA)
http://forsal.pl/artykuly/447543,miedzynarodowa_wystawa_elektroniki_uzytkowej_ifa_2010_w_berlinie_galeria.html
2010-09-02T21:47:38Z
<p>Aby obejrzeć galerię, kliknij w zdjęcie poniżej.</p><p><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/250000/1_250114.jpg" /></p>
Tereny powojskowe: Rząd nie naprawił swojego błędu, inwestor się wycofał
http://forsal.pl/artykuly/447449,tereny_powojskowe_rzad_nie_naprawil_swojego_bledu_inwestor_sie_wycofal.html
2010-09-02T18:52:42Z
<p class="tresc">Nic z tego.
Inwestycja, która miała być zrealizowana na terenie powojskowego
lotniska, nie dojdzie do skutku.</p><p class="tresc">Zawinił jednak nie samorząd, lecz rząd. Do rozpoczęcia projektu konieczne było przekazanie lokalnym władzom przez Skarb Państwa 435 ha lotniska. Uniemożliwił to tzw. błąd pisarski w rozporządzeniu Rady Ministrów z grudnia 2008 r. Dokument ten zawiera wykaz lotnisk wojskowych, które mogą być wykorzystane na potrzeby lotnictwa cywilnego.</p><p class="tresc">Jak mówi <strong>Barbara Gąsiorowska</strong>, burmistrz Nowego Miasta, gmina nie mogła przejąć od Skarbu Państwa terenu, bo w rozporządzeniu znalazły się nieprawidłowe nazwy i numery dwóch działek. Sprawy nie udało się odkręcić, mimo że burmistrz alarmowała przez cały rok resorty infrastruktury, skarbu oraz obrony narodowej. Tymczasem w połowie sierpnia tego roku minął ustawowy termin na przejęcie terenu. Skoro się nie udało, to teren zapewne wróci we władanie<a href="http://forsal.pl/artykuly/390102,agencja_mienia_wojskowego_zarobila_prawie_238_mln_zl_w_2009_roku.html"> Agencji Mienia Wojskowego.</a></p><p class="tresc">– Nie wiem, czy tak się stanie. To ministrowie obrony i infrastruktury zdecydują o przyszłości terenu – mówi Małgorzata Gogolińska, rzecznik prasowy Agencji Mienia Wojskowego. Przedstawiciele obydwu resortów utrzymują, że decyzja zostanie podjęta wkrótce. Nie przesądzają, jaka będzie.</p><p class="tresc">Otwarte pozostaje pytanie, dlaczego przez cały rok nie można było zmienić tego ewidentnego błędu pisarskiego. – Dla mnie ta cała sprawa jest podejrzana. Bez inwestora nie jesteśmy w stanie niczego zrobić na tym terenie – mówi burmistrz Barbara Gąsiorowska.</p><p class="tresc">Roczny budżet gminy to 17 mln zł. Tymczasem na uruchomienie i prowadzenie lotniska trzeba mieć minimum 100 mln zł. Na takie środki nie stać nie tylko Nowego Miasta, ale też wielu innych samorządów, które mają otrzymać ziemię na lotniska od wojska.</p><p class="tresc">Jak mówi <strong>Piotr Niewiarowski</strong>, były sekretarz Aeroklubu Polskiego, z tego powodu raczej nie ma co liczyć na szybkie powstanie nowych lotnisk. Obecnie działa czynnie 12 lotnisk komunikacyjnych, ale możliwe jest otwarcie nowych w ponad 30 lokalizacjach.</p>
Aż 110 058 firm zniknęło z hiszpańskiego rynku od 2008 roku
http://forsal.pl/artykuly/447507,az_110_058_firm_zniknelo_z_hiszpanskiego_rynku_od_2008_roku.html
2010-09-02T18:46:14Z
<p>Tymczasem duże przedsiębiorstwa, zatrudniające ponad 500 osób, obroniły się, a ich liczba nawet lekko wzrosła: przybyło 96 takich przedsiębiorstw.</p><p>Zniknęło 19 591 firm jednoosobowych, 39 708 zatrudniających od 2 do 5 osób i 2 068 przedsiębiorstw, w których pracowało od 51 do 100 osób.</p><p><a href="http://forsal.pl/tagi/bezrobocie">Bezrobocie</a> w Hiszpanii przekroczyło 20 procent.</p>
Philips Whyte: Niemiecka gospodarka przypomina skoczka na bungee
http://forsal.pl/artykuly/447504,philips_whyte_niemiecka_gospodarka_przypomina_skoczka_na_bungee.html
2010-09-02T18:39:39Z
<p>W komentarzu z czwartku przesłanym abonentom <strong>Whyte</strong> napisał, że nadzieje wiązane obecnie z tym, że Niemcy okażą się lokomotywą i wydźwigną inne państwa z zapaści, są nadziejami na wyrost. "Największy wkład w odbicie niemieckiej gospodarki, widoczne zwłaszcza w II kwartale br., wnosi nadwyżka eksportu nad importem (eksport netto). Popyt krajowy jest wciąż kruchy i może osłabnąć, jeśli rząd wycofa się z luźnej polityki fiskalnej, a firmy zaczną się wyzbywać zapasów, zamiast je uzupełniać" - napisał.</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/447237,muenchau_wyniki_gospodarki_niemiec_coraz_lepsze_ale_obecna_fala_entuzjazmu_jest_przesadzona.html">Muenchau: Wyniki gospodarki Niemiec coraz lepsze, ale obecna fala entuzjazmu jest przesadzona</a></p><p>Innym powodem, dla którego nie zanosi się na to, by Niemcy stały się europejską lokomotywą, jest, według Whyte'a, to, że politycy nie chcą zmieniać obecnego modelu wzrostu, którego dźwignią jest eksport (a nie popyt krajowy, który przyciągnąłby import z innych państw UE, tym samym dopomagając im w wydźwignięciu się i zmniejszeniu zadłużenia - PAP). "Niemiecka gospodarka przypomina skoczka na bungee, który osiągnął już maksymalny punkt skoku i elastyczna lina zaczyna ciągnąć go z powrotem" - dodał.</p><p>Whyte twierdzi, że gospodarka Niemiec ożywia się szybciej niż francuska tylko dlatego, że niżej spadła. Rola <a href="http://forsal.pl/tagi/przemysl">przemysłu</a> wytwórczego powoduje, że cykl produkcji podlega dużym wahaniom, popyt krajowy w II kwartale wzrósł po trzech kwartałach spadku, a poziom inwestycji nie odrobił jeszcze strat i wciąż jest niższy niż przed recesją z lat 2008-09. "Prawdą jest, że (niemiecki) eksport do Azji wnosi większy wkład we wzrost gospodarczy. Ale <strong>ożywienie niemieckiej gospodarki</strong> nie przyczynia się do tworzenia nowej równowagi wewnątrz UE (nie pobudza eksportu najbardziej zadłużonych państw eurostrefy do Niemiec - PAP). Co więcej, nadwyżka w handlu Niemiec z resztą UE była w pierwszym półroczu br. wyższa niż w tym samym okresie ub.r.". - zaznaczył.</p><p>Dla niemieckiej klasy politycznej wniosek z ostatniego kryzysu nie jest taki, iż Niemcy mają stać się bardziej rozrzutni, lecz taki, że każdy rząd musi żyć w granicach tego, na co go stać, i zapanować nad skłonnością do wydawania pieniędzy lekką ręką - wyjaśnił.</p>