Propozycje, przedstawione przez obecnego przywódcę partii Gerarda Battena, przewidują m. in. "całkowite i totalne" wyjście Wielkiej Brytanii z UE, w tym zakończenie wszelkich wpłat do unijnego budżetu i przestrzegania unijnych przepisów.

W kwestii imigracji do Wielkiej Brytanii, UKIP proponuje aby była ona "selektywna i ograniczona". Program, nazywany też "manifestem", przewiduje też wstrzymanie pomocy dla zagranicy, obniżkę podatków przy jednoczesnym większym opodatkowaniu międzynarodowych korporacji.

"Te posunięcia mają na celu pomoc ludziom, którzy tworzą rdzeń Brytanii: zwykłym pracownikom i podatnikom, bezrobotnym, którzy chcą pracować oraz małym i średnim przedsiębiorcom" - oświadczył Batten prezentując dokument.

Reklama

Dodał, że celem programu jest "uczynienie z UKIP partii populistycznej w prawdziwym rozumieniu tego słowa – czyli partii, której polityka jest popularna wśród wyborców".

Zdaniem agencji Reutera program jest próbą wzmocnienia słabnącej pozycji UKIP na brytyjskiej scenie politycznej oraz zbicia kapitału politycznego na wzrastającym wśród Brytyjczyków niezadowoleniu ze sposobu w jaki rząd prowadzi negocjacje z UE w sprawie Brexitu.

Premier Theresa May dokłada wszelkich starań aby uzyskać poparcie dla jej, znacznie łagodniejszego, planu Brexitu. Przewiduje on m. in. utrzymanie bliskiej współpracy z UE, w tym przestrzeganie wielu unijnych przepisów.

Obserwatorzy podkreślają jednak, że wzrastająca aktywność zwolenników radykalnego zerwania z UE może osłabić jej pozycję i wtrącić Zjednoczone Królestwo w kryzys polityczny.

UKIP odegrała decydującą rolę w zmuszeniu konserwatywnego premiera Davida Camerona do rozpisania referendum w sprawie wyjścia z UE. Jednak po zwycięstwie zwolenników Brexitu jej pozycja zaczęła słabnąć. Dodatkowo osłabiły ją walki wewnętrzne i poszukiwanie nowego przywódcy, który zastąpiłby charyzmatycznego Nigela Farage'a.

Obecnie UKIP jest poza parlamentem po bardzo słabych wynikach w wyborach z 2017 r. (zaledwie 600 tys. głosów).

Pozostaje jednak zagrożeniem dla dużych partii, z których żadna nie ma wyraźnej przewagi w obecnych sondażach. Może więc wpłynąć na wynik kolejnych wyborów, które normalnie powinny odbyć się dopiero w 2022 r., ale - jak podkreślają analitycy - wobec niepewnej pozycji rządu May możliwe są różne scenariusze.