Zarówno wielkie sklepy, jak i małe osiedlowe sklepiki wciąż narażone są na kradzieże wyspecjalizowanych w tym procederze osób, które się pilnują, by w razie czego nie zabrać zbyt wiele. Z punktu widzenia zagrożenia karą, dla takich zawodowych złodziejaszków bezpieczniej jest kraść często, ale towar o mniejszej wartości, niż jednorazowo cichcem wynieść np. drogi smartfon. Wszystko dlatego, że kradzież, jak również paserstwo czy niszczenie mienia, jest czynem przepołowionym. A to oznacza, że do pewnej granicy wartości skradzionego lub zniszczonego mienia (obecnie ustalonej na poziomie 500 zł) sprawca odpowiada tylko za wykroczenie, a po przekroczeniu tego progu – już za przestępstwo.

Kilka wykroczeń, jedno przestępstwo

W tym pierwszym przypadku sprawcy grozi więc kara aresztu (do 30 dni), ograniczenia wolności lub grzywny (do 500 zł w postępowaniu mandatowym i 5 tys. zł w postępowaniu sądowym). Gdy sprawca ukradł towar za więcej niż 500 zł, wówczas grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Dlatego drobne sklepowe złodziejaszki często działają z kalkulatorem w ręku. Jeśli nie pomylą się w rachunkach – jak niedawno pewien mężczyzna w Ostrowcu Świętokrzyskim, który ukradł towar za 506 zł – mogą liczyć na to, że wezwany na miejsce patrol policji wystawi po prostu mandat.

Nawet jeśli sprawca mandatu nie przyjmie i policja skieruje do sądu wniosek o ukaranie, istnieje duża szansa, że w razie kolejnej wpadki sprawy nie zostaną połączone, i złodziej odpowie po prostu za dwa wykroczenia.

Tymczasem zgodnie z art. 12 kodeksu karnego osoba, która w krótkich odstępach czasu, „przy wykorzystaniu tej samej albo takiej samej sposobności lub w podobny sposób” popełnia dwa lub więcej umyślnych wykroczeń przeciwko mieniu, odpowiada za przestępstwo. Oczywiście o ile suma skradzionego mienia przekracza 500 zł. To oznacza, że wobec złodzieja, który np. został złapany na kradzieży trzy razy, a wartość zabranych rzeczy wynosiła za każdym razem np. 450 zł, będzie sądzony za kradzież mienia o wartości 1350 zł. A to już stanowi przestępstwo. Tylko że aby móc skorzystać z konstrukcji czynu ciągłego, trzeba wiedzieć o innych popełnianych przez sprawcę wykroczeniach. Gdy wszelkie tego typu dane będą gromadzone w rejestrze, wezwana na miejsce policja będzie mogła łatwo ustalić, czy osoba, która popełniła wykroczenie, była już karana za podobne czyny czy nie. Na tej podstawie policjant zdecyduje o ukaraniu sprawcy mandatem bądź przekazaniu informacji o wykroczeniu jednostce, która już prowadzi postępowanie o inne wykroczenie popełnione przez tę osobę.

Granica 500 zł

– Utworzenie elektronicznego rejestru sprawców kradzieży to bardzo dobra wiadomość dla branży handlu. Polska Izba Handlu zabiegała o to już od 2013 r. Liczymy, że będzie to skuteczne narzędzie do walki ze złodziejami, którzy notorycznie dopuszczają się kradzieży do kwoty, przy której nie jest ona klasyfikowana jako przestępstwo, ale jako wykroczenie – mówi Waldemar Nowakowski, prezes PIH. Zaznacza przy tym, że utworzenie rejestru sprawców wykroczeń może pomóc jedynie częściowo.

– Niestety problemem jest próg kwotowy, do którego kradzież pozostaje tylko wykroczeniem. Przed 2013 r. było to 250 zł, później była to 1/4 minimalnego wynagrodzenia, teraz 500 zł. Takie progi to właściwie ustanawianie zawodu złodzieja. Zauważyliśmy, że stali się oni coraz bardziej zuchwali. Jest to szczególnie uciążliwe dla małych sklepów, których nie stać na wynajęcie profesjonalnej ochrony lub założenie monitoringu. Nierzadko w placówce jest tylko jedna osoba, która nie może jednocześnie sprzedawać i pilnować towaru. Według branży każda kradzież powinna być przestępstwem bez względu na kwotę – uważa Nowakowski.

Rejestr (niedostępny dla przeciętnego Kowalskiego) będzie działał jako zbiór danych w ramach istniejącego już Krajowego Systemu Informacyjnego Policji. Na razie minister spraw wewnętrznych i administracji nie podpisał jeszcze rozporządzenia w sprawie prowadzenia rejestru wykroczeń, przetwarzania w nim informacji oraz sposobów i trybu udostępniania informacji o osobach z tego rejestru. Akt wykonawczy miał wejść w życie 1 listopada.