Spółka musi się odchudzić, ponieść koszty budowy sieci LTE i zacząć zarabiać na szybkim internecie.
Namawiając w lutym europejskich inwestorów, by kupili obligacje za 900 mln euro, Polkomtel obiecał im, że co roku jego koszty mogą być nawet o 250 mln zł niższe od obecnych. Rozwój szybkiego internetu LTE i współpraca z Cyfrowym Polsatem ułatwią z kolei konkurencję z Orangem, T-Mobile i Playem, co pozwoli na utrzymanie rentowności na poziomie, który gwarantuje spłatę ponad 13 mld zł, jakie nowi właściciele muszą oddać bankom i obligatariuszom do końca 2020 r. Wynika to z prospektu emisyjnego obligacji Polkomtelu wysłanego w lutym do inwestorów, do którego dotarł DGP.
„Po wyemitowaniu obligacji będziemy wysoce zlewarowani” – tym zdaniem z prospektu emisyjnego bankierzy Deutsche Banku i Credit Agricole przekonywali w Londynie oraz Paryżu inwestorów do zakupu obligacji Polkomtelu, jednocześnie ich ostrzegając. Spółka, jak czytamy w dokumencie, była wtedy zadłużona na 13,4 mld zł i wciąż mogła zaciągnąć dodatkowe obciążenia w postaci m.in. 600 mln zł finansowania pomostowego. Inwestorów to nie przeraziło i emisja zakończyła się dla Polkomtelu sukcesem, bo udało mu się sprzedać 8-letnie papiery, choć oprocentowane wysoko – na 12,5 proc. Był to ostatni element wielopoziomowej i skomplikowanej układanki. Zaangażowanych w nią było wiele spółek wykorzystanych specjalnie na potrzeby transakcji.

Finansowa układanka

– To najbardziej skomplikowana transakcja wykupu lewarowanego, jaką widział polski rynek – powiedział w listopadzie 2011 r. Lejb Fogelman, szef kancelarii Dewey & LeBouf, która doradzała Zygmuntowi Solorzowi-Żakowi. W tym czasie, kilka pokoi dalej, biznesmen w towarzystwie kamer oficjalnie przejmował Polkomtel. Szczegóły tego finansowania nie zostały nigdy ujawnione.
Jak wynika z zaprezentowanych inwestorom w Londynie dokumentów, struktura finansowania to gąszcz spółek, które po kolei emitowały obligacje, a potem wzajemnie pożyczały sobie pieniądze. Na samej górze piramidy stoi Metelem Holding Company. Jej właścicielem, oprócz Zygmunta Solorza-Żaka, jest jego najbardziej zaufany współpracownik biznesowy Heronim Ruta, który ma 12,57 proc. udziałów. 16,23 proc. ma Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Obaj biznesmeni wyłożyli 4,8 mld zł. Pozostałą kwotę pożyczyły należące do nich spółki. Ok. 8,2 mln zł kredytów bankowych zaciągnął Spartan, spółka przejmująca Polkomtel, której prezesem jest Tobias Solorz, choć nie ma żadnych udziałów w Plusie. 1,1 mld euro zaciągnęły w postaci kredytów pomostowych spółki zarejestrowane w Szwecji o nazwie Eileme 1, 2 i 3.

Inwestycje i oszczędności

Spłatę zobowiązań zapewnić ma dalszy rozwój operatora poprzez rozwój sieci LTE oraz sprzedaż treści multimedialnych na smartfony i tablety. Ma to pomóc odwrócić spadkową tendencję przychodów, z którą borykają się wszystkie sieci komórkowe.
– Jedyną szansą na odwrócenie niekorzystnej tendencji są usługi transmisji danych, które chcemy dynamicznie wprowadzać i rozwijać – mówił DGP Zygmunt Solorz-Żak pod koniec lutego podczas targów MWC w Barcelonie.
Jednak oprócz przychodów istotnym elementem rentowności Polkomtelu będą też oszczędności.
– Dużo was... – miał powiedzieć Heronim Ruta do około 80 dyrektorów Polkomtelu podczas pierwszego spotkania z nowym kierownictwem po formalnym przejęciu władzy w firmie w listopadzie zeszłego roku. Wizja masowych zwolnień od dawna przerażała wielu pracowników sieci Plus i była utwierdzana przez analityków, powtarzających, że cięcia będą konieczne, by utrzymać rentowność i mieć z czego spłacać kredyt.
Jak dotąd sprawy nie wyglądały tak dramatycznie. Spółka przeprowadziła program dobrowolnych odejść.
W prospekcie obligacji emitowanych w lutym, do którego dotarł DGP, Polkomtel obiecuje inwestorom, że do roku 2018 zmniejszy zatrudnienie o 15 proc., do około 4 tys. pracowników. Oznacza to zwolnienie blisko 600 osób. W tym samym czasie w spółce wystartował program odejść dobrowolnych, do którego zgłosiło się 460 pracowników.
Firma obiecała również inwestorom, że działania restrukturyzacyjne mogą zapewnić oszczędności w wysokości około 150 mln zł rocznie w krótkim terminie, do nawet 250 mln zł rocznie w dłuższym okresie. Część z nich przynieść mają, jak czytamy w prospekcie emisyjnym, synergie wynikające ze współpracy między Polkomtelem a Cyfrowym Polsatem, na przykład w postaci optymalizacji sieci sprzedaży.

Plus boi się Skype’a

Choć prezentując się inwestorom, Polkomtel podkreślał, że jest jednym z liderów rynku z 14 mln aktywnych kart SIM i 573 tys. klientów mobilnego internetu, spółka w prospekcie emisyjnym obligacji wymieniła wiele zagrożeń, które mogą zachwiać jej pozycją rynkową.
Na pierwszym miejscu są Orange i T-Mobile, dwaj najwięksi rywale Plusa, którzy połączyli siły na gruncie technologicznym i stworzyli wspólną spółkę do zarządzania siecią.
Zdaniem Plusa zagrożeniem jest też mniejszy konkurent Play, który prowadzi wojnę cenową. „Staramy się unikać bezpośredniej walki cenowej, ale możemy być zmuszeni do obniżenia cen niektórych produktów i usług w odpowiedzi na działania konkurentów” – czytamy w dokumencie.
Plus wskazuje jednak nie tylko na operatorów komórkowych. Jego zdaniem wyzwaniem, a zarazem zagrożeniem dla modelu biznesowego mogą być oferty telefonii internetowej na czele ze Skype’em, które mogą obniżać przychody od klientów.
Wśród innych czynników Plus wymienia też możliwość utraty kontraktu z P4, operatorem sieci Play, na roaming krajowy (Play korzysta z nadajników Plusa tam, gdzie nie ma swojej sieci). Umowa podpisana jest do 2015 roku i ma wartość co najmniej 600 mln zł.