Wczoraj gabinet Mariano Rajoya zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego dekret oraz prawo, na mocy których miało się odbyć głosowanie. Oba dokumenty zostały zawieszone przez sędziów. Barcelona zastrzega jednak, że nie zrezygnowała z plebiscytu.

Kampania do listopadowego referendum oficjalnie miała się rozpocząć 3 października, ale od kilku dni katalońska telewizja emitowała krótkie filmy, w których instruowała, jak należy głosować. Od dzisiaj zostały wstrzymane. Nie będzie też reklam w radiu ani w prasie.

Rzecznik katalońskiego rządu Francesc Homs, zapewnił, że kampania nie została odwołana. Poinformował, że jeszcze w tym tygodniu kierujący Katalonią Artur Mas spotka się z popierającymi referendum ugrupowaniami. Wtedy też zapaść mają decyzję dotyczące strategii działania.

Politykom zależy na tym, aby Trybunał Konstytucyjny jak najszybciej wypowiedział się na temat zawieszonych wczoraj dokumentów. Nie chcą, aby powtórzyła się sytuacja z 2006 roku, kiedy do Trybunału zaskarżono Statut Katalonii. Zajęcie stanowiska wtedy zajęło sędziom ponad 4 lata.

>>> Czytaj też: Katalonia przygotowuje się do referendum. Podzieli los Szkocji?