W założeniach statek ma mieć długości 195 m (650 stóp) i wagę 35 tysięcy ton. Każdorazowo prom będzie mógł zabrać do 7 000 pojazdów. Na jego pokładzie znajdzie się 5 teleskopowych „żagli skrzydłowych”, każdy o wysokości 79 metrów (260 stóp). Projekt zakłada możliwość obrotu stalowo-kompozytowych żagli o 360 stopni bez dotykania siebie nawzajem. Jeśli zajdzie taka potrzeba żagle będzie można złożyć do wysokości 58 m.

Żagle Oceanbirda będą największy rozwiązaniem jakie kiedykolwiek powstało w historii żeglugi. „Szczyt masztu na tym statku, będzie znajdował się ponad 100 metrów (328 stóp) nad powierzchnią wody,” - mówi Mikael Razola, architekt marynarki wojennej i kierownik projektów badawczych w firmie Oceanbird w Wallenius Marine. „Na tak dużych wysokościach kierunek i prędkość wiatru bardzo się różnią (od warunków bliżej pokładu - przyp. red.)”.

Niskoemisyjny transport na morzach i oceanach

Według Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO), która nadzoruje żeglugę na świecie, transport morski w 2018 r. odpowiadał za 2,89 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych. Wówczas IMO wprowadziła obowiązek redukcji całkowitej rocznej emisji gazów cieplarnianych o 50 proc. do 2050 r. i ambitnymi planami osiągnięcia zerowej emisji „jak najszybciej w tym stuleciu”.

Oceanbird nie tylko spełni te założenia, ale z nawiązką je przekroczy. Według projektantów ze stoczni Wallenius Marine statek będzie emitował o 90 proc. mniej CO2 niż konwencjonalne promy towarowe. Jednak podczas manewrów w portach i w sytuacjach awaryjnych na otwartych akwenach nadal będzie korzystał z silników.

Rezygnacja z tradycyjnego napędu spowoduje, ze przeprawa przez Atlantyk z 7 dni wydłuży się do 12 – maksymalna prędkość jaką osiągnie Oceanbird to „zaledwie” około 10 węzłów. Obecnie spalinowe promy samochodowe mogą podróżować z prędkością 17 węzłów.