Jeszcze dekadę temu Polska była czołowym producentem wieprzowiny. Teraz jesteśmy 5. importerem w Europie

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 czerwca 2020, 20:02
Polska z znaczącego producenta wieprzowiny w ciągu ostatnich 10 lat stała się dużym importerem tego mięsa. Konieczna jest odbudowa polskiej hodowli trzody, bo to przeniesie rolnikom w pespektywie 5 lat nawet 50 mld zł - ocenił prezes Związku Polskie Mięso Witold Choiński.

"Jeszcze w 2007 roku Polska była jednym z największych w Europie producentów wieprzowiny, obecnie jest 5. co do wielkości jej importerem" - mówił we wtorek Choiński podczas VI Kongresu Rolników RP. Przypomniał, że już w 2012 r. była przygotowana strategia odbudowy trzody chlewnej, ale do dziś nie została wdrożona.

Prezes "Polskiego Mięsa" zaznaczył, że pogłowie trzody w Polsce spadło w ciągu ostatnich 10 lat o 35 proc., bilans handlowy wieprzową jest ujemy na poziomie 1,8 mld zł., a krajowa produkcja wieprzowiny jest uzależniona od importu prosiąt i warchlaków. W 2019 zaimportowano 7 mln prosiąt i warchlaki o wartości 2 mld zł, natomiast systematycznie spada liczba loch.

To wszystko spowodowało, że krajowa produkcja wieprzowiny spadła w ciągu 10 lat o 13 proc., a w tym czasie jej import wzrósł 4-krotnie.

Zdaniem Choińskiego, w Polsce jest miejsce dla dużych ferm jak i dla małych chlewni. W Polsce w 1 tys. dużych gospodarstw wytwarza się 25 proc. wieprzowiny, podczas gdy w np. Niemczech w 10 tys. gospodarstw pozyskuje się 71 proc. wieprzowiny.

Według szefa Związku, przede wszystkim trzeba wyeliminować import warchlaków; ich udział w całej produkcji stanowi 40 proc., z tego 85 proc. pochodzi z Danii. "To stanowi, że nie tylko dajemy zarabiać komuś innemu, ale gdyby Duńczycy powiedzieli - od jutra nie sprzedajemy wam prosiaków, to upadają gospodarstwa w Polsce, zakłady mięsne i praktycznie produkcja trzody chlewnej przestaje istnieć" - tłumaczył Choiński.

Kolejną barierą w odbudowie, są trudności uzyskaniu wszelkich pozwoleń na budowę chlewni, zablokowanie eksport z powodu afrykańskiego pomoru świń, a także zbyt mała skuteczność w zwalczaniu tej choroby.

Choiński zaznaczył, że choroba ta nie tylko zamknęła dla eksportu z Polski bardzo perspektywiczne rynki azjatyckie, ale także utrudnia produkcję wieprzowiny w kraju.

Jak zauważył Choiński, według firmy Ernest& Young dalsze rozprzestrzenianie się ASF może doprowadzić do 2023 roku do utraty kolejnych rynków zbytu i spadku eksportu wieprzowiny o łącznej wartości 5,5 mld zł. W opinii ekspertów, przy utrzymaniu obecnego tempa rozwoju choroby, w 2020/2021 r. aż 88 proc. Polski może być obszarem z ograniczaniem ze względu na występowanie ASF.

Brak działań w odbudowie produkcji trzody zarzucił ministrowi rolnictwa przewodniczący rolniczego OPZZ Sławomir Izdebski. Mówił także o konieczności oddłużenia gospodarstw rolników i wskazał, że zamiast rolnikom, państwo udziela pomocy prywatnym firmom takim jak "Eskimos" czy "Bielmlek".

Odnosząc się do ASF stwierdził, że jeżeli nie zreformuje się gospodarki łowieckiej m.in. poprzez większy nadzór ze strony państwa, to nie ma możliwości zwalczenia tej choroby. Jednak "wszyscy mają interes, by nie likwidować Polskiego Związku Łowieckiego", w którym są ludzie "z poprzedniej epoki" - ocenił. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj