Forsal logo

Druga elektrownia jądrowa. Jest porozumienie. Bełchatów o krok bliżej

Elektrownia jądrowa w Ulju-gun, gdzie pracują reaktory APR1400
Elektrownia jądrowa w Polsce. Gdzie powstanie?/Shutterstock
Lokalizację drugiej elektrowni jądrowej poznamy dopiero w 2028 roku. Jednak wybór PGE jako kluczowego partnera przechyla szalę na rzecz Bełchatowa. Gigant energetyczny musi jednak najpierw wybrać dostawcę technologii i zadbać o polski przemysł.

Kluczowe decyzje dla drugiej elektrowni jądrowej

Nie ruszyła jeszcze budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, a tymczasem trwają negocjacje dotyczące drugiej. Wbrew pozorom nie zostało zbyt dużo czasu na podjęcie kluczowych decyzji. Wpłyną one na rozwój całej gałęzi przemysłu powiązanego z energetyką jądrową.

Wystarczy spojrzeć na komunikat Ministerstwa Energii, które przyznaje, że przy budowie elektrowni jądrowej w Kopalinie-Lubiatowie udział polskich firm wyniesie najwyżej 40 proc. W przypadku drugiej elektrowni ma wzrosnąć – być może – nawet do 70 proc. Oznacza to, że wiele z nich już teraz powinno rozpocząć prace nad zdobywaniem technologii i doświadczenia.

Przy pierwszej elektrowni jądrowej zabrakło na to czasu. Amerykańskie koncerny Bechtel i Westinghouse dopuściły do budowy wyspy jądrowej tylko sześć polskich przedsiębiorstw. Na szerszy udział polskich firm mogą nie pozwolić m.in. względy związane z przewagą negocjacyjną obu koncernów (wciąż nie podpisano umowy wykonawczej EPC). W przypadku drugiej elektrowni polskich firm może być kilkadziesiąt. Ich udział powinien być jednym z wymogów negocjowanych z dostawcami technologii.

Wybiorą miejsce drugiej elektrowni

Ministerstwo Energii ogłosiło właśnie, że dwie kluczowe decyzje dotyczące drugiej elektrowni jądrowej podejmie spółka PGE. Po pierwsze, zadecyduje o lokalizacji siłowni. Po drugie, wybierze dostawcę technologii w porozumieniu z Polskimi Elektrowniami Jądrowymi (PEJ), które będą inwestorem.

– Widzimy istotną rolę PGE i finalizujemy wspólnie rozwiązania kontraktowe i organizacyjne, które pozwolą obu spółkom skutecznie realizować ten strategiczny dla kraju projekt – mówi prezes PEJ Marek Woszczyk.

Przypomnijmy, że w grze o atom są obecnie dwie lokalizacje: Bełchatów i Konin. Ostateczna decyzja dotycząca miejsca budowy elektrowni jądrowej zostanie podjęta w 2028 roku. Wybór PGE na kluczowego partnera w tym procesie działa na korzyść Bełchatowa. Od kilku lat spółki zależne państwowego giganta przekonują, że to najlepsza lokalizacja. Przykładowo, w maju podczas konferencji „Od węgla do atomu. Bełchatów przyszłości” prezes PGE GiEK Jacek Kaczorowski przekonywał, że wręcz nie ma innej opcji. Prezes całej grupy, Dariusz Lubera, wypowiadał się w tej sprawie w sposób bardziej stonowany.

Czy polskie firmy skorzystają?

– Chcemy, aby na realizacji tego programu korzystały nasze przedsiębiorstwa, pracownicy i krajowy przemysł. Dlatego już na etapie przygotowania inwestycji stawiamy na współpracę i rozwój kompetencji polskich firm – podkreśla minister energii Miłosz Motyka.

Kluczowy dla „polonizacji” projektu będzie wybór odpowiedniego dostawcy. Obecnie Ministerstwo Energii oraz PEJ rozmawiają z trzema zainteresowanymi podmiotami uczestniczącymi w dialogu konkurencyjnym. Są to:

  • Westinghouse–Bechtel (USA) – konsorcjum, które zbuduje pierwszą elektrownię jądrową w Polsce;
  • EDF (Francja) – koncern mający silne wsparcie francuskiego rządu;
  • AtkinsRéalis (Kanada).

Przedstawiciele tych firm wizytowali zarówno lokalizację w Koninie, jak i w Bełchatowie. W pierwszej z tych lokalizacji uczestniczyłem – razem z innymi dziennikarzami – w prezentacji potencjalnego miejsca, w którym mogłyby stanąć reaktory. Zarówno technologia francuska, jak i amerykańska oraz kanadyjska mogą być wykorzystane również w warunkach, jakie oferuje Bełchatów, gdzie dostępność wody jest mniejsza. Jednocześnie przedstawiciele firm podkreślali, że jeśli Polska wskaże Konin, są gotowi budować właśnie tam.

- Przed nami analizy lokalizacji, studia wykonalności i wybór technologii. Chcemy przeprowadzić ten proces w sposób konkurencyjny, tak aby wypracować korzystne warunki realizacji inwestycji, uwzględniające nie tylko technologię, ale również finansowanie i długofalową współpracę strategiczną - mówi wiceminister energii i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Piotr Wróblewski
Piotr Wróblewski

Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.

Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDruga elektrownia jądrowa. Jest porozumienie. Bełchatów o krok bliżej »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj