Walka z bezdomnością to wyzwanie dla polityków na całym świecie. W Berlinie, Londynie i Nowym Jorku rządzący próbują rozwiązać problem mieszkaniowy wprowadzając specjalne regulacje dotyczące polityki czynszowej, zapewniając tymczasowe zakwaterowanie, oferując mieszkania socjalne i współfinansując z publicznych środków budowę tanich mieszkań.

Finlandia przyjęła bardziej bezpośrednie podejście. Rząd po prostu zbudował więcej domów i oddał je do dyspozycji najbardziej potrzebującym ludziom.

W ten sposób cała Finlandia stała się najlepszą na świecie wizytówką ruchu „Housing First”, idei zrodzonej w Nowym Jorku na początku lat 90. Autorem koncepcji jest Sam Tsemberis, urodzony w Grecji i dorastający w Montrealu psycholog. Tsemberis przyjechał do Nowego Jorku, aby pracować z chorymi psychicznie, z których wielu mieszkało na ulicach.

Organizacje non-profit i rząd starały się pomóc im wyjść z chronicznej bezdomności, tak aby mogli zamienić klatki schodowe na skromne, ale własne cztery kąty. Jednak by mogło się to zdarzyć, na początku musieli pokonać chorobę, nałogi (np. alkohol) i bezrobocie.

Filadelfia i Burlington w stanie Vermont poszły w ślad za Nowym Jorkiem i uruchomiły programy mieszkaniowe, które funkcjonują do dziś. Tsemberis przyznał, że w Stanach Zjednoczonych stosunkowo skąpe wydatki socjalne zmusiły organizacje non-profit do znalezienia innowacyjnych rozwiązań, co jednak ograniczyło ich zasięg. Gdzie indziej podejścia do chronicznej bezdomności są stosowane w skali krajowej, w oparciu o ideę, że mieszkanie jest prawem człowieka.

Ponad 17 krajów na całym świecie, od Kanady po Nową Zelandię, stosuje podobne metody. W Finlandii spanie na ulicach zostało praktycznie wyeliminowane. W kraju liczącym 5,5 miliona obywateli, tylko ok. 500 osób nie ma gdzie się podziać nocą. W Niemczech liczba osób mieszkających na ulicach szacowana jest na 52 tys. osób przy ponad 80-milionowej populacji.

„Finowie zainwestowali w prewencję” - mówi Tsemberis. „Zaczęli subsydiować czynsze, zanim ludzie stracili mieszkania”.

Osiągnięcie celu wymagało znacznych inwestycji ze strony nordyckiego państwa opiekuńczego. Od 2008 r. w ramach trzech programów mieszkaniowych zbudowano około 7000 tanich domów.

Obowiązek pomocy

„Wiele osób ma dużo problemów, w tym problemy ze zdrowiem psychicznym, przez które nigdy nie będą w stanie samodzielnie wyjść z bezdomności” - mówi Sanna Tiivola, dyrektor zarządzająca VVA, organizacji pozarządowej pomagającej bezdomnym. „Obowiązkiem społeczeństwa jest pomaganie tym ludziom”.

W Finlandii nadal jest ponad 5000 osób bez własnych domów - ponad 8 na 10 z nich śpi kątem u znajomych lub u rodziny. Celem rządu jest całkowite wyeliminowanie bezdomności do 2027 roku. 

W całej Europie obraz wygląda znacznie gorzej. Według najnowszych dostępnych danych w Anglii liczba osób zarejestrowanych jako bezdomni wzrosła o 48 proc. od 2010 r. do 2017 r. Niemcy odnotowały 25-proc. wzrost w latach 2014–2016. We Francji bezdomność wzrosła o około 50 proc. w ciągu dekady do 2012 r. Na tym tle Finlandia i Norwegia są rzadkimi przykładami krajów, którym udało się znacznie zmniejszyć bezdomność.

>>> Polecamy: Polska potrzebuje mieszkań dla seniorów. Jak powinny wyglądać?

Finlandia, której klimat nie sprzyja bezdomności z uwagi na położenie geograficzne (południowy kraniec kraju, podobnie jak w Anchorage na Alasce, znajduje się 60 stopni na północ od równika), zapewniała niedrogie domy już od lat 40. XX wieku, kiedy to ustanowiono pierwsze świadczenie mieszkaniowe. System został rozbudowany w latach 70. i 80., a obecnie około 15 proc. populacji otrzymuje zasiłek wspierający opłacenie czynszu. W kraju jest około 375 tys. subsydiowanych przez państwo tanich mieszkań do wynajęcia.

Takie programy są skuteczniejsze w zabezpieczaniu sytuacji mieszkaniowej osób o niskich dochodach, niż regulowanie czynszów popularne w wielu krajach - twierdzi Juhana Brotherus, główny ekonomista w Hypo w Helsinkach. To dlatego, że zwiększają podaż mieszkań, podczas gdy kontrole czynszów zniechęcają do inwestycji w nieruchomości na wynajem.

Nowojorscy ustawodawcy przegłosowali w czerwcu przepisy zaostrzające nadzór nad czynszami, co znacznie utrudnia właścicielom podniesienie opłat lub eksmisję niesolidnych najemców. Takie działania zwykle odstraszają inwestorów od budowania nieruchomości pod wynajem i mogą faktycznie zmniejszyć podaż mieszkań - uważa Brotherus.

W wartościach bezwzględnych od 2000 r. Finlandia zbudowała więcej mieszkań niż Szwecja, mimo że Szwecja ma dwukrotnie większą populację i znacznie szybciej rozwijającą się gospodarkę. Podaż „pomogła utrzymać ceny domów i czynsze na stałym poziomie” - powiedział Brotherus.

Dodatki mieszkaniowe

Budowanie subsydiowanych mieszkań również zmniejsza wpływ cykli koniunkturalnych, ponieważ budowa mieszkań rynkowych ma tendencję spadkową w okresach spowolnienia gospodarczego - powiedział Jarmo Linden, dyrektor Housing Finance and Development Centre ARA. Około 14 proc. istniejących zasobów mieszkaniowych w kraju jest subsydiowanych z dużym zróżnicowaniem między regionami. W rejonie Helsinek jest to około 22 proc.

Niedawne badanie finansowanego przez państwo Instytutu Badań Ekonomicznych VATT wykazało, że dodatki mieszkaniowe nie zwiększają czynszów tak bardzo, jak można by oczekiwać.

Niektóre badania wykazały nawet korzyści finansowe związane z zakwaterowaniem bezdomnych, ponieważ dzięki temu wymagają oni mniejszej pomocy służb ratunkowych, których dostarczanie jest zwykle droższe. W badaniu z 2011 r. oszczędności przypadające na jedną osobę bezdomną oszacowano na poziomie około 15 tys. euro rocznie (17 tys. dol.). Natomiast badania z 2013 r. wykazały 80 proc. redukcję liczby dni spędzonych w szpitalu lub na rehabilitacji. Jednak całkowite wydatki socjalne wzrosły z powodu kosztów wynajmu.

Mimo wzrostu kosztów Tiivola uważa, że "pieniądze podatników zostały dobrze zainwestowane w te programy", bo brak bezdomnych na ulicach wprowadza większą harmonię w społeczeństwie.

>>> Czytaj też: Policzyli bezdomnych w Polsce. Ponad 30,3 tys. osób żyje na ulicy