Sejm ekspresowo przyjmuje ustawę o blokadzie nielegalnych treści
Zgodnie z czwartkowymi zapowiedziami ministra Krzysztofa Gawkowskiego, Sejm jeszcze tego samego dnia uchwalił ustawę, która umożliwia blokowanie nielegalnych treści w internecie. Jest to bezpośredni skutek ostatnich ataków w polskich szkołach. O takie właśnie podejście apelował także premier Donald Tusk.
Za przyjęciem ustawy głosowało 242 posłów, 61 było przeciw, a 136 posłów wstrzymało się od głosu. W tej sytuacji nowelizacja trafi teraz do Senatu, gdzie także będzie procedowana.
Blokowanie nielegalnych treści w internecie - co dokładnie mają wprowadzić nowe przepisy?
Nowelizacja ustawy zakłada, że sądy i odpowiednie organy będą miały możliwość wydawania nakazów dotyczących usuwania konkretnych treści z internetu. Chodzi tutaj oczywiście o takie rzeczy, które są niezgodne z obowiązującym prawem, a więc dotyczą np. przestępstw, nienawiści czy oszustw.
Przepisy nakładać będą na dostawców usług internetowych, w tym także na platformy internetowe obowiązek blokowania treści, które zostaną wskazane przez odpowiednie organy. Co jednak dosyć istotne, użytkownicy, których treści mogą być w ten sposób ograniczane, zyskają możliwość składania wniosków o przywrócenie dostępu, jeśli doszłoby do pomyłki lub błędnej interpretacji treści.
Będzie można to zrobić poprzez ścieżkę w sądzie powszechnym, który to oceni czy dany rodzaj treści faktycznie narusza prawo. To ma zapobiec sytuacji, w której nakazy nie będą wykonywane automatycznie. Przewidziane zostały także szczególnie pilne przypadki, którym nadany może zostać rygor natychmiastowej wykonalności. W tym przypadku Policja, prokuratura, Krajowa Administracja Skarbowa czy Straż Graniczna będą mogły występować o taką blokadę w sytuacjach takich jak np. seksualne wykorzystywanie dzieci, kradzież tożsamości, oszustwa czy naruszenie praw autorskich.
Dyskusja o nową ustawę - ochrona najmłodszych, czy już cenzura?
Ekspresowe działania Sejmu związane z ustawą sprowokowały kolejną dyskusję na temat zasadności uchwalania tego rodzaju przepisów. W mediach społecznościowych da się znaleźć wiele wpisów i komentarzy, które wprost sugerują, że nowe przepisy są czymś w rodzaju pierwszego kroku, ku cenzurze treści w internecie. Wskazują oni, że pod płaszczykiem "ochrony dzieci" próbuje się aktualnie ograniczać wolność słowa. Co więcej, wprowadzenie takiej ustawy w żaden sposób nie zapobiegłoby tragediom, których świadkami w ostatnich dniach była cała Polska.
Są też tacy, którzy zwracają uwagę, że procedowana ustawa nie tylko nie spełni tego, czego powinna, ale przede wszystkim jest zbędna z perspektywy aktualnych przepisów. Według tych tej percepcji Policja czy Prokuratura mają narzędzia prawne, które umożliwiają im skuteczną walkę z potencjalne szkodliwymi treściami. Problemem jest tutaj nie tyle prawo, a egzekwowanie go właśnie przez służby.
Trzecia strona tej dyskusji mówi zaś o pilnej ochronie najmłodszych, którzy aktualnie wystawiani są na ciągłą ekspozycję na treści, do których w ogóle nie powinni mieć dostępu. Ta perspektywa podkreśla, że państwo powinno móc skutecznie ingerować w obszary, w których konieczna jest interwencja. Do tego dochodzi także kwestia ochrony najmłodszych przed różnego rodzaju zagrożeniami, na które szczególnie narażone są właśnie dzieci.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.

