Sprawa dotyczy zdalnie sterowanego modułu uzbrojenia A3K, opracowywanego przez Zakłady Mechaniczne "Tarnów". Konstrukcja miała zostać przystosowana do wymagań polskiej wersji czołgu K2PL. Podczas prób nie osiągnęła jednak oczekiwanych rezultatów, dlatego wojsko zdecydowało się na rozwiązanie zagraniczne.
Porażka zbrojeniówki. Polska broń dla czołgów K2 nie zdała egzaminu
Jak wyjaśnił w rozmowie z portalem WNP.pl Andrzej Kiński, redaktor naczelny miesięcznika "Wojsko i Technika", producent rozpoczął prace nad nowym wariantem stosunkowo niedawno. Tymczasem opracowanie i dopracowanie tego rodzaju uzbrojenia może zająć kilkanaście miesięcy. Norweski Kongsberg dysponował już natomiast gotowym rozwiązaniem.
W przypadku K2PL wymagania obejmowały m.in. wymiary stanowiska, układ stabilizacji oraz kierunek podawania amunicji. Oznaczało to konieczność wprowadzenia istotnych zmian w konstrukcji bazującej na seryjnym module A3B.
– W przypadku czołgu K2PL postawiono nowe wymagania, które wersja A3K musiała spełnić. Dotyczą one m.in. rozmiarów, układu stabilizacji czy kierunku podawania amunicji. Jest to de facto nowa konstrukcja, choć bazująca w znacznym stopniu na seryjnym stanowisku A3B. Tymczasem RS4 to seryjnie produkowana broń, wykorzystywana m.in. na czołgach Abrams w wersji M1A2 SEPv3. Brała także udział w działaniach bojowych – powiedział Kiński, cytowany przez WNP.pl.
Ekspert zaznaczył jednocześnie, że niepowodzenie podczas prób nie przekreśla dotychczasowego dorobku Zakładów Mechanicznych "Tarnów". Moduły z rodziny A3 i A3B są już wykorzystywane przez polskie wojsko i przeszły badania kwalifikacyjne na różnych typach pojazdów.
Chodzi m.in. o specjalistyczne wersje transporterów Rosomak, w tym wozy pomocy technicznej, rozpoznania technicznego i artyleryjskie wozy rozpoznawcze. Rozwiązania z Tarnowa znalazły zastosowanie również w gąsienicowych wozach dowodzenia i dowódczo-sztabowych produkowanych przez Hutę Stalowa Wola.
- Polacy odbierają karty mobilizacyjne z czerwonym paskiem. Wojsko daje sześć godzin na stawienie się w wyznaczonym miejscu i czasie. Co to oznacza?
- Polska chce produkować broń dla Kijowa. Ukraińcy przypomnieli niewygodną historię
- Rosja rozpoczęła potężną falę ataków na Europę. Polska jest na pierwszej linii
Problemy polskiej zbrojeniówki. Ekspert grzmi: Po prostu wstyd
Znacznie bardziej krytycznie do sprawy odniósł się Marek Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych w Polityce Insight, który zwrócił uwagę na rosnącą presję na wykorzystywanie krajowych rozwiązań w programach modernizacji armii. Koncepcja local content zakłada bowiem, że zamówienia składane w polskim przemyśle mają wzmacniać krajowe zdolności produkcyjne i obronne.
Problem pojawia się wtedy, gdy rodzime konstrukcje nie spełniają wymagań stawianych przez wojsko. Zdaniem Świerczyńskiego niektóre ambicje polskiego przemysłu obronnego okazują się na wyrost, a niepowodzenia powinny prowadzić do dokładnego sprawdzenia całego procesu współpracy.
Ekspert wskazał, że trzeba ustalić, dlaczego produkt nie spełnił oczekiwań, i na którym etapie zawiodła komunikacja między siłami zbrojnymi a producentem.
– Wydaje się, że potknęliśmy się o tak prostą rzecz, że aż po prostu wstyd. Kraj, który aspiruje, czy też jest w gronie G20, chwali się naokoło swoim sukcesem gospodarczym, reklamuje swoje zdolności kosmiczne, a nie jest w stanie skonstruować odpowiednio celnej broni strzeleckiej. Wygląda to na wpadkę – powiedział Świerczyński.
Problemy z krajową produkcją mogą odbić się na programie K2
W jego ocenie jednym z problemów jest rozdzielenie odpowiedzialności za rozwój uzbrojenia. Wojsko i państwowy przemysł zbrojeniowy podlegają różnym resortom, co może utrudniać przepływ informacji i koordynację prac.
– Nie ma nikogo, kto by stał na czele całego procesu i skupiał wszystkie nitki, umiał zweryfikować osiągnięcia i pociągnąć do odpowiedzialności winnych ewentualnych niepowodzeń. Koniec końców lądujemy z konstrukcją z importu, którą bylibyśmy w stanie stworzyć, gdyby pięć lat temu ktoś o tym pomyślał – zwrócił uwagę Świerczyński.
Niepowodzenie podczas prób może mieć daleko idące konsekwencje. W 2022 roku Polska podpisała z Koreą Południową umowę ramową dotyczącą zakupu 1000 czołgów K2. Przewidziano w niej sześć umów wykonawczych.
Do tej pory zawarto dwie umowy wykonawcze, obejmujące łącznie 360 czołgów oraz kilkadziesiąt pojazdów towarzyszących. Część z nich również wymaga wyposażenia w zdalnie sterowane moduły uzbrojenia.
Polska zamówiła 1000 czołgów K2. Kolejne kontrakty pod znakiem zapytania
Pojawia się zatem pytanie, czy Zakłady Mechaniczne "Tarnów" otrzymają kolejną szansę na dostarczenie własnego rozwiązania. Andrzej Kiński nie wyklucza, że wojsko postawi na unifikację wyposażenia, czyli wykorzystanie tego samego typu stanowisk w kolejnych pojazdach.
– Wojsko może uznać, że ważniejsza jest unifikacja posiadanego uzbrojenia. Biorąc pod uwagę metodykę, jaką się stosuje, to w kolejnych seriach czołgów K2PL i pojazdów wsparcia, jeżeli takowe będą, raczej możemy się spodziewać stanowisk Kongsberga – ocenił ekspert.
Norweski Protector RS4 jest już wykorzystywany w polskich siłach zbrojnych. Trafił nie tylko na czołgi K2PL, ale również na amerykańskie Abramsy M1A2 SEPv3, kupione przez Polskę w konfiguracji stosowanej przez US Army. Inny moduł Kongsberga znalazł zastosowanie także na lekkich opancerzonych transporterach rozpoznawczych Kleszcz.
Kongsberg ma przewagę. Norweska broń trafiła już do polskiej armii
Kiński podkreśla, że krajowe pochodzenie uzbrojenia nie może być jedynym kryterium wyboru. Ostatecznie decydują wymagania wojska i wyniki przeprowadzonych prób. Jeżeli zagraniczny produkt je spełnia, a polska konstrukcja nie, wybór importowanego rozwiązania nie powinien być zaskoczeniem.
– Nie zawsze jedyną preferencją jest to, że coś jest polskiej produkcji. Jeżeli stanowisko Kongsberga spełniało postawione wymagania i potwierdziło to podczas prób, a polskie stanowisko ich nie spełniało, to trudno się dziwić, że zamówienie zostało ulokowane w Kongsbergu – powiedział Kiński.
Ekspert zwrócił jednak uwagę, że do pełnej oceny sytuacji brakuje szczegółowych informacji dotyczących wymagań technicznych i metodyki przeprowadzonych testów. Nie wiadomo również, czy producent z Tarnowa otrzymał wystarczająco dużo czasu na przygotowanie nowego wariantu uzbrojenia.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

