Forsal logo

Putin deklaruje gotowość do wojny z NATO. Nawet wierni mu nie wierzą

Putin deklaruje gotowość do wojny z NATO. Nawet wierni mu nie wierzą
Putin deklaruje gotowość do wojny z NATO. Nawet wierni mu nie wierzą/East News
Władimir Putin przekonuje, że Rosja jest przygotowana na wojnę z NATO, ale nie wszyscy w kraju podzielają tę opinię. Część rosyjskich blogerów wojennych zwraca uwagę, że po niemal pięciu latach walk Moskwa wciąż nie zdołała pokonać Ukrainy, ponosi wysokie straty i nie potrafi powstrzymać ukraińskich dronów przed atakami na własnym terytorium. Ich zdaniem konfrontacja z całym NATO byłaby znacznie większym wyzwaniem.

Pod koniec października Władimir Putin odniósł się do europejskich planów zwiększania wydatków na obronność i przygotowań do ewentualnej konfrontacji z Rosją. Podczas spotkania z dziennikarzami w Moskwie przekonywał, że rosyjskie siły zbrojne są gotowe na taki scenariusz. Jednocześnie zapewniał, że Moskwa nie zamierza rozpoczynać wojny z europejskimi państwami.

– Wielu w Europie mówi o przygotowaniach do wojny do 2030 roku. Czy to słuszne, czy nie? Przede wszystkim my jesteśmy przygotowani. Nie chcemy jednak wojny z Europą. Jeśli ktoś z nich tego pragnie, niech się przygotowuje. Nie osiągnęli jednak swojego celu, jakim było zadanie Rosji strategicznej porażki, i jest mało prawdopodobne, by udało im się to do 2030 roku – mówił rosyjski przywódca.

Putin mówi o gotowości do wojny z NATO. Rosjanie mają wątpliwości

Takie zapewnienia nie spotkały się jednak z powszechną aprobatą w rosyjskim środowisku wojskowym. Jak zwraca uwagę "Kyiv Post", część komentatorów związanych z obozem Kremla zaczyna podważać ocenę rosyjskich możliwości przedstawianą przez Putina.

Jednym z najbardziej krytycznych głosów jest stanowisko Igora Girkina, byłego oficera FSB skazanego w 2024 roku. Zwrócił on uwagę, że po niemal pięciu latach wojny Rosja nadal nie osiągnęła zwycięstwa nad Ukrainą.

Girkin wskazał przy tym nie tylko na straty ponoszone przez rosyjskie wojska. Podkreślił również, że rosyjskie miasta, ludność cywilna i ważne zakłady przemysłowe pozostają narażone na ukraińskie uderzenia. W jego ocenie trudno mówić o pełnej gotowości do konfrontacji z Europą, skoro Moskwa wciąż ma problemy z ochroną własnego terytorium.

Ukraińskie drony coraz większym problemem Rosji. Uderzają daleko za frontem

Krytyczne stanowisko przedstawił również Aleksander Chodakowski, były dowódca ukraińskich sił specjalnych, który w 2014 roku przeszedł na stronę Kremla. W analizie opublikowanej na Telegramie zwrócił uwagę, że Rosja musi uwzględniać potencjał państw europejskich i ich gotowość do dalszego wspierania Ukrainy.

Jego zdaniem Moskwa powinna przede wszystkim realistycznie oceniać własne możliwości, zamiast skupiać się na tym, jak rosyjską armię postrzegają zachodnie państwa. Chodakowski odniósł się także do dalszego prowadzenia wojny, wskazując na konieczność rozważenia jej rzeczywistych konsekwencji.

"Wojnę trzeba przerwać, ponieważ jest oczywiste, że oczekiwania związane z tym konfliktem ustąpiły miejsca skutkom, które wojna nieuchronnie rodzi" – napisał.

Jednym z problemów, na które zwracają uwagę rosyjscy blogerzy, jest skuteczność ukraińskich ataków dronowych. Bezzałogowce regularnie uderzają w cele położone daleko od linii frontu, w tym zakłady przemysłowe i obiekty związane z rosyjskim zapleczem wojskowym.

Rosjanie spierają się o wojnę z NATO. Nie wszyscy wierzą w armię Putina

Kanał Archangel Spetsnaza informował 30 października o kolejnych masowych nalotach na rosyjskie terytorium. Według jego relacji był to drugi dzień z rzędu, w którym dochodziło do intensywnych ataków. Dzień wcześniej Ukraina miała wykorzystać ponad 1 tys. dronów. Bezzałogowce miały być przechwytywane również nad obwodem kostromskim, położonym setki kilometrów na wschód od Moskwy.

W marcu szerszą analizę nastrojów w rosyjskim środowisku blogerów wojennych przedstawiła łotewska organizacja dziennikarska Re:Baltika. Z jej ustaleń wynika, że część komentatorów postrzega relacje Rosji z NATO jako bezpośredni konflikt, w którym otwarte starcie pozostaje możliwym scenariuszem.

Nie wszyscy zgadzają się jednak co do tego, jak zakończyłaby się taka konfrontacja. Niektórzy przekonują, że rosyjska armia zdobyła w Ukrainie doświadczenie, które mogłoby okazać się przydatne w starciu z Zachodem.

Inni zwracają uwagę na problem, którego nie sposób pominąć w takich rozważaniach. Skoro rosyjskie wojska od lat nie są w stanie osiągnąć rozstrzygającego zwycięstwa nad Ukrainą, to pojawia się pytanie o ich możliwości w starciu z całym NATO. Tym bardziej że państwa Sojuszu dysponują znacznie większym potencjałem militarnym i przemysłowym niż Ukraina, nawet przy uwzględnieniu zachodniego wsparcia dla Kijowa.

Źródło: forsal.pl
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPutin deklaruje gotowość do wojny z NATO. Nawet wierni mu nie wierzą »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj