Minister klimatu, który we wtorek brał udział w premierze polskiej marki samochodu elektrycznego Izera, poinformował dziennikarzy, że jeszcze w tym roku zostanie opracowany program dopłat do zakupu przydomowych ładowarek do samochodów elektrycznych.

Wskazał, że 90 proc. prywatnych elektryków ładowanych jest w domach podczas nocy. "To jest najbardziej ekonomiczny sposób ładowanie, co więcej, jest on korzystny dla systemu elektroenergetycznego. Rozwój elektromobilności będzie korzystnie wpływał na ustabilizowanie zapotrzebowania na energię w ciągu dnia" - podkreślił.

Minister wskazał, że zostały uruchomione prace legislacyjne, których konsekwencją będzie możliwość dofinansowania ładowarek do samochodów elektrycznych.

W poniedziałek na stronach RCL opublikowano projekt rozporządzenia ws. rodzajów programów i projektów przeznaczonych do realizacji w ramach Krajowego systemu zielonych inwestycji, który ma pozwolić m.in. sfinansować ładowarki do elektryków z realizowanego prze Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej programu promocji fotowoltaiki "Mój Prąd".

Reklama

"Zmiana rozporządzenia potrwa kilka tygodni, ale to kwestia techniczna. Jak tylko będziemy mogli pod względem legislacyjnym dołożyć to dofinansowanie dla ładowarek, to na pewno to zrobimy" - powiedział.

Pytany przez dziennikarzy, czy odpowiedni program mógłby wystartować w tym roku, Kurtyka zapewnił, że "na pewno tak". "Rozmawiam z NFOŚiGW na temat tego, by w ramach istniejącej puli środków takie dofinansowanie uruchomić" - przekazał.

Kurtyka wyjaśnił, że chodzi o rozszerzenie programu "Mój Prąd" o komponent ładowarek do samochodów. Obecnie z programu można otrzymać dofinansowanie na zakup i montaż instalacji fotowoltaicznych. Dofinansowanie obejmuje do 50 proc. kosztów instalacji i wynosi do 5 tys. zł.

Dopytywany, jak wysoka mogłaby być dopłata w przypadku ładowarek, Kurtyka ocenił, że byłaby to zapewne "podobna proporcja" jak w przypadku paneli fotowoltaicznych, czyli - 50 proc.

Odnosząc się do premiery polskiego elektryka, minister ocenił, że jest to "historyczna data i wielki dzień dla polskiej motoryzacji i elektromobilności".

"Jesteśmy liderem w UE, jeśli chodzi o produkcję baterii litowo-jonowych, autobusów (elektrycznych - PAP). Teraz czas na ten największy, najbardziej wymagający inwestycji segment, najbardziej spektakularny, czyli samochodów osobowych" - podkreślił.

Pytany o finansowanie projektu - jak mówili we wtorek przedstawiciele ElectroMobility Poland odpowiedzialni za opracowanie prototypów Izery - koszt uruchomienia produkcji to 4-5 mld zł - Kurtyka wskazał, że spółka pracuje obecnie z różnymi podmiotami jak zdobyć na to pieniądze.

"Mam nadzieję, że będzie to szerokie spektrum różnych partnerów. Bardzo ważne będzie wsparcie sektora bankowego, weryfikacja założeń biznesowych przez sektor finansowy. Zakładam, że tych źródeł finansowania będzie kilka" - powiedział minister.

Jak informowała we wtorek spółka ElectroMobility Poland, polski elektryk miałby zjechać z taśmy produkcyjnej w trzecim kwartale 2023 roku. Wcześniej, bo na przełomie drugiego i trzeciego kwartału 2021 roku miałaby powstać fabryka, która produkowałaby te pojazdy. (PAP)

autor: Michał Boroń