Stopa bezrobocia wzrosła tam w drugim kwartale do 34,4 proc. w porównaniu do 32,6 proc. zanotowanego w pierwszym – podał statystyczny urząd tego kraju. Jeśli przyjmiemy rozszerzoną definicję i uwzględnimy osoby zdolne do pracy, ale nią niezainteresowane, wskaźnik ten zwiększy się do astronomicznych 44,4 proc. (dane za drugi kwartał).

Kolejnymi krajami na tej niechlubnej liście są inne afrykańskie kraje (Namibia, Nigeria, Jordania), a dalej Kostaryka, Tunezja, Grecja, Hiszpania, Brazylia i Kolumbia.
Reklama

Dane dotyczące bezrobocia w RPA prawdopodobnie ulegną pogorszeniu w trzecim kwartale, ponieważ rząd zaostrzył restrykcje w odpowiedzi na trzecią falę pandemii, co utrudni ożywienie gospodarki, która skurczyła się w zeszłym roku o 7 proc. Rosnąca stopa bezrobocia może wywrzeć presję na władze, aby przedłużyły działania pomocowe, które komplikują sytuację tamtejszych finansów publicznych.

W lipcu doszło do wybuchu śmiertelnych zamieszek w prowincjach Gauteng i KwaZulu-Natal, czyli dwóch kluczowych ośrodkach gospodarczych, w których zginęło 354 osób, a tysiące przedsiębiorstw zostało splądrowanych i zlikwidowanych. Według Południowoafrykańskiego Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości zamieszki kosztowały kraj około 50 miliardów randów (3,3 miliarda dolarów) i zagroziły utratą co najmniej 150 tys. miejsc pracy.

Stopa bezrobocia w najbardziej uprzemysłowionej gospodarce Afryki przekraczała 20 proc. przez co najmniej dwie dekady, pomimo tego że na początku XXI wieku PKB rosło o 5 proc. lub więcej w skali roku.

Zatrudnienie w południowoafrykańskich firmach jest ograniczone przez wadliwy system edukacji, który nie umożliwia uzyskiwania odpowiednich umiejętności oraz surowe przepisy prawa pracy, które sprawiają, że zatrudnianie i zwalnianie pracowników jest uciążliwe.