Forsal logo

Tak NATO może tanio niszczyć rosyjskie drony. Ekspert wskazuje samolot, który mógłby bronić Polski

Tak NATO może tanio niszczyć rosyjskie drony. Ekspert wskazuje samolot, który mógłby bronić Polski
Samolot L-39NG Skyfox/Aero Vodochody Aerospace
Rosja może wysyłać nad państwa NATO stosunkowo tanie drony, zmuszając Sojusz do podrywania nowoczesnych myśliwców i zużywania drogich pocisków. Jak skutecznie zwalczać takie zagrożenie, nie wydając na każde zestrzelenie setek tysięcy dolarów? Justin Bronk, ekspert ds. lotnictwa wojskowego z brytyjskiego think tanku Royal United Services Institute (RUSI), proponuje utworzenie wielonarodowej eskadry lekkich samolotów szkolno-bojowych. Wskazuje też maszynę, która jego zdaniem najlepiej nadaje się do tego zadania – czeskiego L-39NG Skyfoxa.

Rosja może wysyłać tysiące dronów. NATO potrzebuje tańszej obrony

We wrześniu 2025 r. rosyjskie drony nad Polską zestrzeliwały holenderskie F-35. W lipcu 2026 r. rumuńskie F-16 strąciły z kolei trzy Shahedy. W obu przypadkach przeciwko stosunkowo tanim bezzałogowcom wykorzystano nowoczesne myśliwce i kosztowne pociski powietrze–powietrze.

Rachunek za zestrzelenie trzech dronów nad Rumunią wyniósł około 1,5 mln euro. Tymczasem pojedynczy Shahed kosztuje szacunkowo 20–50 tys. dolarów, a Rosja produkuje takie maszyny masowo. Według ukraińskiego wywiadu Rosja produkuje miesięcznie około 3 tys. dronów uderzeniowych z napędem odrzutowym.

Ta dysproporcja stawia NATO przed poważnym problemem. Moskwa może niewielkim kosztem wysyłać kolejne drony, podczas gdy ich zwalczanie za pomocą myśliwców i pocisków powietrze–powietrze pochłania miliony. Na dodatek każde takie zestrzelenie uszczupla zapasy kosztownych pocisków powietrze–powietrze, potrzebnych do zwalczania rosyjskich samolotów i pocisków manewrujących.

Dlatego Bronk proponuje na łamach RUSI utworzenie wielonarodowej eskadry NATO liczącej 16–24 lekkie samoloty szkolno-bojowe. Jej załogi specjalizowałyby się wyłącznie w zwalczaniu dronów, a maszyny mogłyby pełnić dyżury m.in. w Polsce, Rumunii i państwach bałtyckich.

Dlaczego Skyfox, a nie FA-50 używane przez Polskę?

Zdaniem Bronka samoloty takiej eskadry muszą być tanie w zakupie i eksploatacji, a zarazem na tyle szybkie, by przechwytywać również odrzutowe Gerany-3 i Gerany-4. Ten ostatni osiąga prędkość przelotową do 500 km/h. Ponieważ drony trzeba zwalczać także nocą i przy zakłóconym sygnale GPS, ekspert wskazuje na maszyny z dwuosobową załogą. Jeden lotnik mógłby wówczas obsługiwać urządzenia służące do wykrywania i śledzenia celu, a drugi skupić się na pilotażu i użyciu uzbrojenia.

Bronk przygląda się m.in. szwajcarskiemu Pilatusowi PC-9, wykorzystywanemu już przez grupę ochotników w Ukrainie. Uzbrojony w wielolufowe karabiny maszynowe zestrzelił kilka odrzutowych Geranów, również nocą. Ma jednak istotną wadę: prędkość potrzebną do skutecznego przechwytywania takich celów osiąga dopiero podczas nurkowania. Ogranicza to czas na zajęcie pozycji i otwarcie ognia.

Z kolei brazylijski Embraer A-29 Super Tucano dobrze nadaje się do zwalczania wolniejszych dronów śmigłowych, ale ma zbyt słabe osiągi, by niezawodnie przechwytywać odrzutowe Gerany-3 i Gerany-4.

Większe możliwości oferują odrzutowe samoloty szkolno-bojowe. Bronk ocenia, że zarówno koreański FA-50 koncernu KAI, kupiony przez Polskę, jak i włoski M-346FA firmy Leonardo mogłyby bardzo skutecznie zwalczać drony. Mają radary, dwuosobowe kabiny i odpowiednie osiągi. Problemem są jednak koszty eksploatacji – niższe niż w przypadku F-16, lecz nadal stosunkowo wysokie – oraz terminy dostaw. Ze względu na istniejące zamówienia eskadra wyposażona w te maszyny mogłaby powstać najwcześniej około 2030 r.

Zdaniem Bronka wymagania nowej eskadry najlepiej spełnia czeski L-39NG Skyfox. Jest tańszy w eksploatacji od FA-50 i M-346, a przy tym wystarczająco szybki, by przechwytywać odrzutowe drony. Ekspert sprawdził jego możliwości podczas lotu próbnego w sierpniu 2026 r. Jak relacjonuje, bez trudności przechwytywał symulowane cele odpowiadające Geranom-4, poruszające się z prędkością do 500 km/h.

Choć Skyfox nie ma radaru, może korzystać z naprowadzania przez kontrolerów naziemnych, samolot wczesnego ostrzegania AWACS lub myśliwiec, np. F-35. Po zbliżeniu się do drona załoga wykrywałaby go za pomocą zasobnika celowniczego, czyli podwieszonego pod samolotem zestawu kamer i czujników. Poza tym czeski producent ma mniej zamówień oczekujących na realizację, więc mógłby szybciej dostarczyć samoloty nowej eskadrze.

Rakiety kierowane pozwolą zwalczać drony taniej i bezpieczniej

Sam wybór taniego samolotu nie rozwiązuje jednak problemu. Równie ważne jest uzbrojenie, które pozwoli niszczyć drony bez zużywania kosztownych pocisków powietrze–powietrze.

Bronk odradza opieranie uzbrojenia eskadry na karabinach maszynowych i działkach. Choć strzelanie z nich jest tanie, trafienie niewielkiego, słabo widocznego drona – zwłaszcza nocą – jest trudne. Pilot musi też zbliżyć się do celu, narażając samolot na odłamki eksplodującej głowicy bojowej.

Ekspert proponuje więc uzbrojenie samolotów w niewielkie rakiety kalibru 70 mm, kierowane laserowo lub na podczerwień. Pozwalają atakować z bezpieczniejszej odległości, zwiększają szanse trafienia i można zabrać ich znacznie więcej niż dużych pocisków powietrze–powietrze.

Bronk rozpatruje dwa rodzaje takiego uzbrojenia: amerykańskie APKWS II oraz europejskie LGR275 firmy Thales. Jedna rakieta kosztuje około 25–50 tys. dolarów.

"Samolot taki jak L-39NG, wyposażony w zasobnik celowniczy i dwie podskrzydłowe wyrzutnie mieszczące łącznie 14 rakiet LGR275, mógłby regularnie przechwytywać i zestrzeliwać drony naruszające przestrzeń powietrzną" – przekonuje Bronk.

LGR275 mają zapalnik zbliżeniowy, dzięki któremu mogą zniszczyć drona bez bezpośredniego trafienia. Dodatkowym argumentem za LGR275 jest ich dostępność. Amerykanie intensywnie wykorzystują APKWS II przeciwko irańskim dronom na Bliskim Wschodzie, co utrudnia dostawy tych rakiet innym państwom.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTak NATO może tanio niszczyć rosyjskie drony. Ekspert wskazuje samolot, który mógłby bronić Polski »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj