Forsal logo

Niebiański Smok to Taurus na sterydach. Wystrzelono go z FA-50, które ma Polska

Polski FA-50 i pocisk Cheonryong
Niebiański Smok to Taurus na sterydach. Wystrzelono go z FA-50, które ma Polska/Shutterstock
Korea Południowa po raz pierwszy pomyślnie przetestowała nowy pocisk manewrujący Cheonryong ("Niebiański Smok"). Broń opracowano do precyzyjnego niszczenia silnie umocnionych celów, w tym podziemnych bunkrów i stanowisk dowodzenia. Rakieta jest porównywana z niemieckim Taurusem, a dla Polski szczególnie istotne jest to, że odpalono ją z samolotu FA-50, który znajduje się już na wyposażeniu Polskich Sił Powietrznych.

"Niebiański Smok" wreszcie poleciał

Udana próba odbyła się 25 czerwca i była przełomem dla jednego z najważniejszych południowokoreańskich programów rakietowych. Jak poinformował dziennik Seoul Economic Daily, pocisk pomyślnie oddzielił się od samolotu bojowego FA-50, uruchomił silnik i wykonał zaplanowany lot, tym samym pomyślnie kończąc test techniczny w powietrzu.

Była to już trzecia próba Cheonryonga. W trakcie poprzednich, przeprowadzonych w styczniu i marcu, prototyp również odpalano z FA-50, jednak w obu przypadkach silnik nie uruchomił się prawidłowo. Inżynierowie musieli więc zdalnie przerwać jego pracę, a pociski wpadły do Morza Żółtego.

Program ma dostarczyć Siłom Powietrznym Republiki Korei własny pocisk manewrujący dalekiego zasięgu, który będzie uzbrojeniem myśliwców KF-21 Boramae – nowej wielozadaniowej maszyny generacji 4,5.

Zakończenie prac rozwojowych Cheonryonga planowane jest na 2028 rok, produkcja seryjna ma ruszyć rok później. Tym samym pierwsze egzemplarze wejdą do służby na początku następnej dekady.

Cheonryong to odpowiedź na Taurusa i Storm Shadow

Cheonryong rozwijany jest jako południowokoreański odpowiednik niemieckiego pocisku Taurus KEPD 350. Za program odpowiada przede wszystkim koncern LIG Nex1, współpracujący z koreańską państwową Agencją Rozwoju Obronności (ADD).

Według dziennika Seoul Economic Daily Cheonryong ma razić cele oddalone o ponad 600 kilometrów. To więcej niż niemiecki Taurus KEPD 350, którego zasięg wynosi około 500 kilometrów. Koreański pocisk zachowuje przy tym zbliżoną masę, ale otrzymał kadłub o obniżonej wykrywalności oraz powłoki pochłaniające fale radarowe. Konstruktorzy zmniejszyli również jego wymiary, aby można było zintegrować go nie tylko z KF-21, lecz także z lżejszymi samolotami, takimi jak FA-50.

Podobnie jak Taurus, Cheonryong jest przeznaczony do niszczenia silnie umocnionych celów. Niemiecki pocisk przenosi 480-kilogramową głowicę penetrującą MEPHISTO, zdolną przebić nawet 6 metrów zbrojonego betonu, zanim eksploduje wewnątrz bunkra. Koreańczycy deklarują, że ich konstrukcja ma dorównywać Taurusowi pod względem zdolności przebijania ścian obiektów obronnych.

Cheonryong wykorzystuje kilka systemów naprowadzania jednocześnie. Łączy nawigację bezwładnościową, porównywanie ukształtowania terenu z zapisanymi mapami oraz końcowe naprowadzanie optoelektroniczne. Producent deklaruje, że pozwala to trafiać z dokładnością 1–2 metrów. Pocisk leci bardzo nisko nad ziemią, dzięki czemu znacznie trudniej wykryć go radarami.

Także dla FA-50 używanych przez Polskę

Choć podstawowym nosicielem Cheonryonga będzie KF-21 Boramae, pocisk ma być kompatybilny również z innymi samolotami południowokoreańskich sił powietrznych, w tym FA-50, KF-16 i F-15K. Co więcej, może stać się pierwszym pociskiem manewrującym dalekiego zasięgu zintegrowanym z FA-50, znacząco zwiększając możliwości bojowe tej konstrukcji. Dlatego program może okazać się istotny również z polskiej perspektywy.

Polska dysponuje obecnie 12 lekkimi samolotami bojowymi FA-50GF, dostarczonymi w 2023 roku. Stacjonują one w Mińsku Mazowieckim i służą przede wszystkim do szkolenia pilotów oraz budowy nowych zdolności operacyjnych.

Na bardziej zaawansowaną wersję FA-50PL trzeba będzie jednak poczekać dłużej. Zgodnie z aneksem do umowy podpisanym przez Agencję Uzbrojenia pierwsza maszyna trafi do Polski dopiero w połowie 2027 roku. Powodem są opóźnienia związane z integracją amerykańskiego uzbrojenia i pracami technicznymi. Cały kontrakt ma zostać zrealizowany na początku 2029 roku. Jeśli Cheonryong pomyślnie zakończy rozwój i trafi do oferty eksportowej, w przyszłości może stać się jednym z kandydatów do uzbrojenia polskich FA-50.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNiebiański Smok to Taurus na sterydach. Wystrzelono go z FA-50, które ma Polska »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj