Polska jest dziś 16. rynkiem fonograficznym na świecie. To wynik, który może zaskakiwać, zwłaszcza że częściej mówi się o naszej pozycji gospodarczej niż o sile branży muzycznej. Tymczasem rynek nagrań w Polsce rośnie dynamicznie i zbliża się do symbolicznego miliarda złotych rocznych przychodów. Skąd ten sukces?

Siła lokalnych artystów i zmiana nawyków

Najprostsza odpowiedź brzmi: dobra muzyka. Polscy artyści w ostatnich latach wyraźnie zyskali na popularności, a słuchacze coraz chętniej sięgają po rodzimy repertuar. To widać zarówno w streamingu, jak i w sprzedaży fizycznych nośników.

Drugim ważnym czynnikiem jest zmiana podejścia odbiorców. Coraz więcej osób płaci za muzykę legalnie. Streaming odegrał tu kluczową rolę. Daje dostęp do ogromnego katalogu utworów za relatywnie niewielką opłatą, co sprawia, że omijanie systemu przestaje mieć sens.

Co ciekawe, wciąż duża część użytkowników korzysta z darmowych wersji serwisów (z reklamami), ale to subskrybenci generują większość przychodów. I właśnie ta grupa rośnie szybciej.

Streaming dominuje, ale fizyczne nośniki wracają

Dziś około 83% rynku muzycznego w Polsce to cyfrowa dystrybucja, głównie streaming. Nośniki fizyczne odpowiadają za około 17% przychodów.

W tej kategorii dzieje się coś interesującego. Płyty CD nadal spadają, ale winyle rosną bardzo szybko. To one napędzają cały segment fizyczny, który mimo zmian technologicznych utrzymuje się na plusie.

Dlaczego winyle wracają?

  • dla części słuchaczy to produkt kolekcjonerski
  • liczy się fizyczny kontakt z muzyką
  • rośnie grupa audiofilów inwestujących w sprzęt wysokiej jakości
  • artyści coraz częściej wydają specjalne edycje albumów

CD również mają swoje miejsce. Wielu fanów chce po prostu mieć ulubiony album na półce. Dobrym przykładem jest sukces fizycznej sprzedaży albumów, które w streamingu niekoniecznie biją rekordy, ale dzięki lojalnym fanom osiągają świetne wyniki.

Jak działa rynek od kuchni

Wbrew pozorom organizacje branżowe nie stoją między artystą a platformą streamingową. Relacja jest bezpośrednia: twórcy (często przez wytwórnie lub agregatorów) dostarczają muzykę do serwisów, które wypłacają wynagrodzenie za odtworzenia.

Rola organizacji zbiorowego zarządzania pojawia się gdzie indziej. Zajmują się one m.in.:

  • rozliczaniem odtwarzania muzyki w radiu
  • pobieraniem opłat za publiczne odtwarzanie (np. w restauracjach, hotelach)
  • rekompensatami za prywatne kopiowanie

To właśnie tam trafiają środki, których nie da się rozliczyć w prosty, indywidualny sposób.

Koniec piractwa, nowe problemy

Jeszcze kilkanaście lat temu Polska była znana z dużej szarej strefy muzycznej. Nielegalne kopie płyt i kaset były powszechne. Dziś ten problem praktycznie zniknął.
Zastąpiły go jednak nowe wyzwania.

Największe z nich to tzw. streaming fraud, czyli sztuczne generowanie odsłuchów przy pomocy botów. Do tego dochodzi rosnąca rola sztucznej inteligencji, która potrafi tworzyć muzykę masowo, często bez wyraźnego wkładu artystycznego.

AI w muzyce – szansa i zagrożenie

Sztuczna inteligencja stawia branżę przed trudnymi pytaniami:

  • czy utwory stworzone przez AI powinny być oznaczane?
  • kto powinien zarabiać na muzyce powstałej na bazie istniejących nagrań?
  • czy firmy technologiczne powinny ujawniać, na jakich danych trenowały modele?

Branża postuluje jasne zasady: przejrzystość, licencjonowanie i wynagrodzenie dla twórców, których dorobek był wykorzystywany do trenowania AI.
Bez tego rozwój technologii może zachwiać rynkiem.

Co dalej? Cel: top 15

Polski rynek fonograficzny osiągnął już wartość około 970 mln zł. Do przekroczenia miliarda brakuje niewiele.

Wejście do światowej top 15 to jednak większe wyzwanie. Wymagałoby niemal podwojenia wartości rynku.

Czy to realne?
Przy obecnym tempie wzrostu, sięgającym kilkunastu procent rocznie, branża zakłada, że może to się udać do 2030 roku. Warunek jest jeden: stabilne otoczenie prawne i skuteczne uregulowanie nowych technologii.

Polska muzyka jest dziś w bardzo dobrym momencie. Słuchamy jej więcej, płacimy za nią częściej i coraz chętniej sięgamy po lokalnych artystów.

Rynek rośnie, ale jego przyszłość zależy od tego, jak poradzimy sobie z wyzwaniami cyfrowego świata. Streaming pomógł uporządkować przeszłość. Teraz czas uporządkować przyszłość.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Szymon Glonek
Szymon Glonek
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz Podyplomowych Studiów Psychologii Zachowań Rynkowych na Uniwersytecie Warszawskim.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolska muzyka rośnie w siłę. Skąd 16. miejsce na świecie i co dalej? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj