Borys: OFE przestaną być funduszami akcji. Mają spełniać potrzeby emerytów

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
14 marca 2017, 06:15
emeryt senior
emeryt senior/ShutterStock
Paweł Borys: Po skomercjalizowaniu fundusze będą miały siedem lat na stopniowe dostosowanie struktury swoich portfeli inwestycyjnych do potrzeb emerytów.

Przyszłość otwartych funduszy emerytalnych to III filar systemu, a konkretnie – indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego. Trafi na nie trzy czwarte zgromadzonych w akcjach aktywów OFE. Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju nie ma złudzeń, że fundusze będą chciały dostosować swoje portfele, by stać się na nowo produktami emerytalnymi, a nie tylko uzupełnieniem państwowego systemu subkont w ZUS, na których odkładane są pieniądze ubezpieczonych.

To oznacza, że będą sprzedawały akcje i kupowały inne instrumenty. Ale nie od razu, na dostosowanie portfela będą miały 7 lat.

Dla Waldemara Markiewicza, prezesa Izby Domów Maklerskich, to optymalny pomysł. – Nie widzę nic złego w tym, żeby fundusze sprzedały część akcji i mogły kupować np. obligacje skarbowe. Wprowadzenie okresu przejściowego zabezpieczy giełdę przed nadmierną podażą akcji – mówi prezes IDM.

Jego zdaniem kluczową zmianą jest uznanie środków w nowych, za prywatne. To wyklucza przejęcie ich w przyszłości przez państwo i ułatwi stworzenie z rynku kapitałowego miejsca, gdzie firmy będą mogły pozyskać finansowanie na rozwój – alternatywnego do sektora bankowego.

W prace zaangażowane jest Ministerstwo Rozwoju i Finansów oraz resort rodziny, głównie poprzez ZUS. Pierwsze projekty ustaw już powstały. Trwają jeszcze wewnętrzne konsultacje, przygotowanie uzasadnienia i oceny skutków regulacji. Będą one konsultowane m.in. z Komisją Nadzoru Finansowego. Ostateczną formę projektów powinniśmy poznać w ciągu 4–8 tygodni.

Projekty są w pełni kompatybilne z wnioskami zawartymi w przeglądzie i z tym, co prezentował wcześniej wicepremier Mateusz Morawiecki. Oczywiście rozwiązania są bardziej szczegółowe i dopracowane, ale ogólne ramy są spójne z zapowiedziami. Czyli trzy czwarte aktywów ma zostać przeniesiona na konta emerytalne Polaków w III filarze, a 25 proc. trafi do Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Ostatecznie propozycja zakłada, że będą to – nie jak wcześniej planowano Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) – Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Chodzi m.in. o spójność z systemem podatkowym. Składka na IKZE podobnie jak na OFE jest zwolniona z podatku, natomiast ryczałtowy podatek 10 proc. płaci się przy wypłacie pieniędzy.

Wszelkie opłaty pobierane przez instytucje finansowe nie będą mogły przekroczyć w ciągu roku limitu 0,6 proc. aktywów. W przypadku środków przenoszonych z OFE opłaty nie powinny wzrosnąć.

Te instytucje, które obecnie. Docelowo ważne jest, by w przeciwieństwie do systemu OFE ten rynek był otwarty i oszczędzający mieli swobodę przenoszenia się między instytucjami czy typami strategii inwestycyjnych. Mogą się też uaktywnić banki, które nie uczestniczyły w OFE. Chcemy, żeby rynek stał się dużo bardziej konkurencyjny i zwiększyła się paleta dostępnych dla klientów produktów. Po okresie tranzycji, czyli ograniczeń w zmianach portfela, który ma wynieść 7 lat, dostępne będą dowolne produkty istniejące dziś w ramach IKZE – fundusze, ubezpieczenia, depozyty, a nawet IKZE w biurze maklerskim.

Przyjęte rozwiązanie nie może powodować wyprzedaży akcji na giełdzie i spadku ich wartości, oznaczałoby to stratę dla przyszłych emerytów. Początkowo fundusze będą miały około 90 proc. przekazanych do III filara aktywów w akcjach o wartości ponad 100 mld zł. Żeby uniknąć wyprzedaży na giełdzie, gdyby wszyscy naraz chcieliby pozbyć się dużej części akcji, niezbędne są pewne ograniczenia. Dlatego co roku będzie obniżany minimalny próg zaangażowania w akcje.

Przewidywaliśmy, że PFR przez pierwsze dwa lata będzie angażował się w tworzenie i zarządzanie pracowniczymi programami emerytalnymi. Teraz na stole są dwie koncepcje – także ta zakładająca, że fundusz nie będzie miał takiej roli. W tej koncepcji PFR może być domyślnym funduszem, gdyby ktoś sam nie dokonał wyboru, ale myślimy o uruchomieniu konkurencji na tym rynku od razu. Stałoby się tak pod warunkiem ścisłego uregulowania i ograniczenia akwizycji, reklamy czy płacenia agentom. Chcemy uniknąć nieprawidłowości, które były przy powstawaniu OFE.

Pracownik płaciłby składkę 2 proc. podstawy wymiaru z możliwością jej zwiększenia do 4 proc. Pracodawca dołoży do tego 2 proc. z możliwością zwiększenia do 3 proc. – w tym będzie zwrot dla pracodawcy 0,5 proc. z Funduszu Pracy. Te pieniądze byłyby zwolnione ze składek na ubezpieczenia społeczne. Najważniejszym elementem systemu będzie wprowadzenie domyślnego zapisu, tzn. pracodawca zapisze pracownika do ubezpieczenia emerytalnego, pracownik będzie mógł się jednak z niego wypisać. To kluczowa kwestia.

Ich wartość zostanie zapisana na subkontach ubezpieczonych, które są waloryzowane wskaźnikiem opartym na nominalnym wzroście PKB. 

>>> Polecamy: Zwolnienia grupowe w PZU. Koniec dobrej zmiany dla pracowników

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj