Forsal logo

Rekord w prywatnych polisach zdrowotnych

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
17 lipca 2017, 07:49
lekarz, pacjent, zdrowie
lekarz, pacjent, zdrowie/ShutterStock
Korzysta z nich ponad 2 mln Polaków, ale rynek wciąż jest w powijakach i oparty na nieskomplikowanych usługach medycznych. Na kolejny stopień potrzeba więcej pieniędzy i otwartości rządzących oraz specjalistów

Tak dobrego początku roku sprzedawcy prywatnych polis zdrowotnych jeszcze nie mieli. W I kwartale składka w tym segmencie urosła do 169,1 mln zł, o 25 proc. wobec 2016 r. Pod względem dynamiki to rekord od czasu, w którym Polska Izba Ubezpieczeń zaczęła w 2014 r. podawać dane o takich polisach. Mocno rośnie też liczba właścicieli ubezpieczeń dających dostęp do specjalistów oraz badań i procedur medycznych lub pokrywających ich koszty. Po raz pierwszy ich liczba przebiła dwa miliony. Także przy dużej, bo 28-proc. dynamice rok do roku.

– Rynek rośnie, ale nie wiem, czy możemy mówić o polisach zdrowotnych z prawdziwego zdarzenia. Często niewiele różnią się od typowego abonamentu medycznego – mówi Marcin Broda z firmy Ogma monitorującej rynek ubezpieczeniowy.

Wskazuje, że polisy powinny dawać długoterminową ochronę, a zwykle są to umowy roczne. W razie choroby zakład może więc nie zgodzić się na jej odnowienie lub podwyższyć składkę. Na dodatek sumy oferowanego ubezpieczenia nie są zbyt wysokie i pozwalają na ograniczony dostęp do specjalistów i usług medycznych. Dorota Fal, ekspert ubezpieczeń zdrowotnych i ochrony zdrowia w Polskiej Izbie Ubezpieczeń, przyznaje, że większa część polis to polisy ambulatoryjne oferujące m.in. szybszy dostęp do lekarzy specjalistów i badań diagnostycznych. – U nas podstawowym problemem jest długie oczekiwanie na konsultacje specjalistyczne i badania. To za te usługi klienci są gotowi płacić – wskazuje w rozmowie z DGP.

Julita Czyżewska, prezes PZU Zdrowie, zaznacza, że w Polsce dostępność procedur ratujących życie finansowanych publicznie, np. w zakresie kardiologii inwazyjnej, należy do najwyższych w Europie, a publiczne finansowanie onkologii sukcesywnie rośnie. – Kierunkiem, który mógłby być rozwojowy, są produkty dotyczące procedur planowych – wskazuje szefowa PZU Zdrowie.

Ale jest kilka przeszkód. Niedookreślony jest m.in. koszyk świadczeń gwarantowanych przez płatnika publicznego i brakuje możliwości kontraktowania usług pomiędzy SPZOZ a prywatnymi ubezpieczycielami. Najważniejsza jest jednak bariera popytowa związana z nadal zbyt niską siłą nabywczą Polaków, których nie stać na relatywnie drogie szpitalne produkty ubezpieczeniowe.

– Brak możliwości finansowania leczenia szpitalnego z dwóch źródeł, publicznego i prywatnego ubezpieczenia, powoduje, że produkt jest drogi, bo pokrywa pełny koszt leczenia – tłumaczy Dorota Bartkowska, dyrektor działu ubezpieczeń zdrowotnych w Compensie.

O jakich kosztach mowa, pokazują szpitalne cenniki. Na przykład w Wojskowym Instytucie Medycznym wycięcie wyrostka robaczkowego kosztuje 6 tys. zł, a chirurgiczne leczenie choroby wieńcowej na bijącym sercu 29 tys. zł.

Dużą szansą na rozwój tego typu usług w ramach polis prywatnych był niedawny pomysł resortu zdrowia na umożliwienie szpitalom publicznym wykonywania zabiegów opłacanych przez pacjentów. Ale po szerokiej krytyce szybko się z niego wycofano.

– Impuls do rozwoju tego segmentu mogą dać inne już wprowadzane zmiany w systemie publicznym. Chodzi o tworzoną przez NFZ sieć szpitali – ocenia Dorota Fal.

Jej zdaniem placówki, które nie weszły do sieci, teraz będą bardziej zainteresowane m.in. współpracą z ubezpieczycielami w zakresie polis zdrowotnych, i to na warunkach lepszych dla ubezpieczycieli i ubezpieczonych, niż oferowały wcześniej.

– Może to być dla nich źródło, które po części uzupełni lukę po utraconym finansowaniu z NFZ – mówi specjalistka PIU.

Inaczej uważa Andrzej Sokołowski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych. Według niego rynek prywatnych polis zdrowotnych jest zbyt mało rozwinięty, by zapewnić przetrwanie w takiej sytuacji.

– Oczekuję więc zamykania wielu placówek, a nie zacieśniania współpracy – dodaje.

Część rozmówców DGP zwraca uwagę, że w rozwoju takich usług przeszkodą mogą być m.in. braki kadrowe.

– W Polsce przypada najmniej lekarzy na 100 tys. mieszkańców w całej Unii Europejskiej. To stanowi główne wyzwanie zarówno dla publicznego, jak i prywatnego sektora opieki medycznej – mówi Artur Białkowski, wiceprezes Medicover Polska.

Do tego, jak dodaje Monika Stefańczyk, analityk PMR, dochodzi brak rozwiniętej bazy szpitalnej.

– Owszem, istnieją prywatne szpitale, ale są one często małe i do tego nie pokrywają całości usług – podkreśla.

Efekt jest taki, że za dobrych specjalistów trzeba płacić konkretne pieniądze, a to wpływa na ceny polis. W budowaniu bardziej rozbudowanych i długoterminowych produktów nie pomaga też nieprzewidywalność co do organizacji opieki zdrowotnej w Polsce. To sprawia, że zakłady nie chcą zbytnio ryzykować. Rozmówcy DGP wskazują, że w takiej sytuacji trudno przewidzieć, jakie w przyszłości zobowiązania mogą się pojawić po stronie zakładu w związku z zaoferowanym zakresem ochrony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Małgorzata Kwiatkowska
Małgorzata Kwiatkowska
Senior coach, mentor, członkini Rady Programowej LHH Polska
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Warszawa 16.03.2026  Dziennikarka DGP Patrycja Otto.
Patrycja Otto

Dziennikarka od 18 lat związana z Dziennikiem Gazetą Prawną. Specjalizuje się w tematyce rynku pracy, ochrony zdrowia, a także branży spożywczej, handlowej, turystycznej, czy TSL. Laureatka w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021 oraz wyróżniona przez TLP nagrodą „Skrzydła Transportu”. Z wykształcenia prawniczka. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj