Socjaldemokratyczna premier Rumunii Viorica Dancila starała się przekonywać podczas debaty europarlamencie w Strasburgu dotyczącej praworządności w jej kraju, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości wzmacniają niezależność sędziów. Jak wynika z wystąpień eurodeputowanych, którzy zabrali głos po niej, jej słowa zrobiły na nich niewielkie wrażenie.

"Rumunia cierpi na skutek rządu, który działa przeciwko krajowi. Rumunia to nie jest grupa skorumpowanych polityków. Rumunia składa się z uczciwych ludzi, gdziekolwiek są na świecie. Wiele osób musiało wyjechać z powodu korupcji, ale chcą wrócić do siebie do domu" - mówiła w czasie debaty europosłanka Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Monica Macovei.

Deputowana zauważyła, że rumuński kodeks karny został przez rządzących tak zmieniony, by osoby popełniające przestępstwa mogły uniknąć sankcji i nie można było dopuścić do śledztw. "W tym momencie jest dokonywana próba przejęcia kontroli nad prokuraturą, by można było dokonać rewizji wyroków" - podkreślała europosłanka.

Wiceszef Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w PE, do której należy rządząca w Rumunii Partia Socjaldemokratyczna (PSD), Josef Weidenholzer podkreślał, że walka z korupcją jest domeną niezawisłych sądów.

"Demokracja i praworządność są w centrum naszej polityki. Są to zasady powszechne i obowiązują wszystkie państwa członkowskie, niezależnie od tego, czy leżą na zachodzie czy wschodzie i niezależnie od tego, kto nimi rządzi" - podkreślał.

"Martwią nas informacje, które dochodzą z Rumunii. Żądamy szczegółowej oceny sytuacji, nie dlatego, że jesteśmy przeciwni Rumunii, ale dlatego, ze zależy nam na tym, by ten kraj zmieniał się na lepsze" - dodał Weidenholzer.

Jeszcze ostrzejsza krytyka wobec Bukaresztu popłynęła z Europejskiej Partii Ludowej. Jej wiceszef, hiszpański europoseł Esteban Gonzalez-Pons przypominał, że Europa to nie tylko wspólny rynek, to też wspólnota wartości. "Nie rozumiemy zmian zaproponowanych przez państwa rząd, które zagrażają równowadze władz i wymiarowi sprawiedliwości w Rumunii" - mówił polityk.

Lider liberałów Guy Verhofstadt apelował z kolei do rumuńskiej premier, by nie szła w ślady Polski i Węgier. "Jeśli mogę dać pani jedną radę, pani premier: proszę nie iść za złym przykładem Polski i Węgier. Proszę zwrócić uwagę na zalecenia Komisji Weneckiej" - mówił były premier Belgii. (PAP)