"Ogień na obu statkach został opanowany. Wysłaliśmy ekspertów, żeby ocenić, czy uratowana przez Iran załoga może powrócić na pokład tankowca" - oświadczył Allahmorad Afifipur, szef władz portowych prowincji Hormozgon na południu Iranu, cytowany przez irańską agencję Tasnim.

Irańska państwowa agencja prasowa IRNA w czwartek podała, że irańskie zespoły poszukiwawczo-ratunkowe podjęły liczące łącznie 44 osoby załogi obu uszkodzonych statków oraz że wszyscy zostali przetransportowani do irańskiego miasta portowego Dżask.

Tymczasem według Centralnego Dowództwa USA ewakuacji 21 osób z pokładu japońskiego tankowca Kokuka Courageous podjął się holenderski holownik oraz że zostały one przeniesione na niszczyciel USS Bainbridge.

Reklama

Irańskie stacje telewizyjne wyemitowały materiały przedstawiające 23 uratowanych załogantów; podano, że 11 z nich to Rosjanie, 11 to Filipińczycy, a jeden pochodzi z Gruzji.

Również w piątek holenderska firma inżynieryjna Royal Boskalis Westminster poinformowała, że ubezpieczyciele Front Altair i Kokuka Courageous wyznaczyli jej spółkę zależną SMIT Salvage do uratowania obu statków i przewożonych przez nie ładunków.

Boskalis podał, że stan Front Altair, przewożącego produkt ropopochodny zwany benzyną ciężką, jest nadal niepokojący, choć ogień na pokładzie statku został już ugaszony. Z kolei stan transportującego metanol Kokuka Courageous, na którym doszło do uszkodzenia kadłuba, firma oceniła jako stabilny. Przekazano, że załoga tej jednostki już na nią wróciła, a statek jest holowany do jednego z portów w regionie.

Oba statki były w czwartek celem niezidentyfikowanego ataku u wybrzeży Iranu w Zatoce Omańskiej. W jednym przypadku na pokładzie doszło do eksplozji i pożaru, w drugim również do eksplozji, co zmusiło załogi do porzucenia jednostek i pozostawienia ich dryfujących na wodach między arabskimi państwami Zatoki Perskiej a Iranem. Z obu jednostek ewakuowano łącznie 44 członków załóg. Nie wiadomo, co spowodowało wybuchy.

Winą za atak na statki USA obarczyły Iran, ten zaś kategorycznie odrzuca oskarżenia.

Czwartkowy incydent jest drugim w ciągu miesiąca na tym strategicznym akwenie. Na początku maja u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich doszło do "ataków sabotażowych" na cztery statki handlowe, w tym saudyjskie tankowce. Do ataków nikt się nie przyznał, ale doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton obwinił o nie Iran. Teheran także i w tym przypadku twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego.

>>> Czytaj też: Trump: "Iran dokonał ataku na tankowce w Zatoce Omańskiej"