„Łodzie widma” - tak określa się małe jednostki mieszczące po około 20 osób, które dopływają do brzegu. Przypływający nimi migranci identyfikowani są w chwili, gdy opuszczą pokład na plaży lub w porcie. Niektórym udaje się uniknąć wszelkich kontroli i nie są w ogóle rejestrowani.
W wystąpieniu przed parlamentarną komisją do spraw układu z Schengen szefowa włoskiego MSW powiedziała, że tegoroczne dane świadczą o wzroście tego zjawiska począwszy od kwietnia. W 2018 roku w ten sposób przybyło 6 tys. migrantów. W tym roku kulminację napływu zanotowano we wrześniu i październiku.
Małymi łodziami i pontonami dociera obecnie do Włoch więcej migrantów niż na pokładzie statków organizacji pozarządowych, które ratują rozbitków.
Według informacji przekazanych przez minister Lamorgese od stycznia do pierwszych dni listopada . To, jak zaznaczyła, o 55 proc. mniej niż w tym samym okresie w roku poprzednim.
Najwięcej osób, prawie 3,5 tys. wyruszyło z Tunezji. Poza tym łodzie odpływają z wybrzeży Libii, Algierii, Turcji i Grecji.
Szefowa MSW powiedziała, że niedawno przeprowadziła rozmowy z przedstawicielami organizacji pozarządowych, których statki patrolują Morze Śródziemne i ratują migrantów. Jak zaznaczyła, chodzi o to, by wyznaczyć im „reguły” postępowania.
„Nie mogą stać na morzu w libijskiej strefie poszukiwawczo-ratunkowej w oczekiwaniu na to, co się wydarzy” - stwierdziła szefowa MSW.
Jej zdaniem taki dialog z organizacjami jest konieczny, a jednostki NGO muszą przestrzegać kodeksu postępowania wprowadzonego w życie przez ministra Marco Minnitiego przed dwoma laty.
>>> Polecamy: Wielka emigracja. Rosja przesiedliła na okupowany Krym ponad 140 tys. ludzi
