Jak podkreślił Konrad Ryczko z Domu Maklerskiego BOŚ, piątkowy, poranny handel na rynku FX przynosi słabszego dolara oraz lekkie osłabienie złotego.

Około godziny 9.31 za euro wyceniano na 4,31 zł, dolara na 3,82 zł, franka na 4,06 zł a funta na 4,9688 zł.

Według analityka ostatnie godziny obrotu na światowych rynkach ponownie przyniosły "podbicie" niechęci do ryzyka wśród inwestorów. "Amerykańskie giełdy straciły ponad 3 proc. a tzw. indeksy strachu ruszyły w kierunku ostatnich maksimów" - wskazał. Wyjaśnił, że powodem może być decyzja władz Kalifornii dot. wprowadzenia „stanu wyjątkowego” w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa.

Reklama

Ryczko zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone "mają obecnie relatywnie kiepską statystykę zachorowań do zgonów", a w Europie Włochy zdecydowały się na podjęcie działań fiskalnych. Według niego "ciekawie prezentuje się" sytuacja wokół USD – rynek oczekuje dalszych (50 pb) cięć stóp przez FED, transferując kapitały w kierunku amerykańskich obligacji (swoiste safe haven). Dodał, że spadki rentowności do historycznych minimów rzutują na wartość amerykańskiej waluty - "eurodolar kwotowany jest już po 1,1227 USD".

Zaznaczył, że słaby dolar powinien teoretycznie wspierać waluty krajów wschodzących (EM)- co było widać na spadku USD/PLN. "W przypadku dalszych spadków na giełdach możemy spodziewać się odpływów również z EM/PLN. Dodał, że z rynkowego punktu widzenia "USD/PLN oscyluje blisko wsparcia na 3,83 PLN, co sugeruje potencjalne wygaszenie ruchu spadkowego na parze". Odbija również zestawienie z funtem szterlingiem - EUR/PLN podbija w kierunku 4,31 zł.

Również eksperci Pekao zwrócili uwagę, że "kilkusesyjna zwyżka złotego wyhamowała i kurs naszej waluty ponownie znalazł się powyżej 4,30 zł za euro. "Dopóki jednak nie będą testowane poziomy obserwowane na początku tygodnia (4,3350/EUR), PLN prawdopodobnie pozostanie zmienny w szerokim zakresie 4,2750-4,3350/EUR w kolejnych dniach" - ocenili.

Wskazali, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił, że przeznaczy 50 mld USD na pomoc dla krajów dotkniętych koronawirusem. "Jednocześnie MFW ocenił, że rozprzestrzenianie się koronawirusa obniży tempo globalnego wzrostu w 2020 r. poniżej dynamiki z roku poprzedniego" - napisali.

"Epidemia koronawirusa nadal pozostaje w centrum uwagi rynków" - wskazali analitycy BM BNP Paribas. "Oprócz banków centralnych gotowość do stymulowania negatywnych skutków epidemii wyrażają rządy odpowiedzialne za politykę fiskalną" - zaznaczyli.

Na giełdach w Azji indeksy mocno spadają. Japoński Nikkei 225 zniżkował o 2,72 proc. W Chinach wskaźnik SCI traci 1,00 proc, w Hongkongu indeks Hang Seng - niżej o 2,17 proc. Z kolei południowokoreański KOSPI stracił na wartości o 2,13 proc., a indyjski indeks Sensex spada o 3,03 proc.

>>> Czytaj też: Ile w Europie wydaje się na obronność? W tym zestawieniu Polska to unijny średniak