Wielki kryzys, atak terrorystyczny z 11. września czy kryzys na rynku naftowym z 1973 roku ˗ żadne z tych wydarzeń nie uderzyło tak bardzo w obroty handlowe, jak pandemia koronawirusa. Nawet druga wojna światowa nie wywołała tak nagłego gospodarczego szoku, który przerwał niemal natychmiast globalne łańcuchy dostaw, zawiesił działanie dużego odsetka firm i zatrzymał konsumentów w domach.

Dane z największych portów na świecie malują ponury obraz dla całej gospodarki. Obroty towarowe maleją już od wielu miesięcy, odkąd chińska gospodarka zmaga się z pandemią. Ekonomiści spodziewają się, że sytuacja utrzyma się co najmniej do połowy tego roku.

Amerykański eksport i import zaczęły maleć już na kilka tygodni przed wprowadzeniem przez rząd przeciwpandemicznych restrykcji w amerykańskich miastach – wynika z danych IHS Markit. Dotyczy to szczególnie eksportu. Szczegółowe dane odnoszące się do tego aspektu handlu, które otrzymamy w nadchodzących dniach, będą kluczowe dla oceny powagi kryzysu.

Największy na świecie port w Szanghaju zarejestrował w lutym 20-proc. spadek przepustowości w ujęciu rok do roku. Port Long Beach w Kalifornii doświadczył w zeszłym miesiącu 9,8-proc. spadku (rok do roku) wolumenu transportu cargo, natomiast w przypadku portu w Hongkongu analogiczny spadek wyniósł 11 proc. Z podobnym problemem zmagają się największe transportowe huby w Kolumbii Brytyjskiej (Kanada), Rotterdamie czy Savannah (USA, stan Georgia).

- Jeśli zaczynamy porównywać obecną sytuację do wielkiego kyzysu to oznacza, że jesteśmy w stanie osiągnąć nowoczesny rekord – powiedział Phil Levy, główny ekonomista Białego Domu.

Reklama

Pandemia zaburzyła globalny proces równowagi pomiędzy popytem a podażą. Uderzyło to mocno w transport żeglugowy, który odpowiada za około 80 proc. światowej dostawy żywności, energii, surowców i towarów. Nawet Chiny, które powoli zaczynają reanimować własną gospodarkę, nadal mają problemy z przywróceniem sprawności własnych łańcuchów dostaw. Największy światowy operator kontenerowy A.P. Moller-Maersk zapewnia, że zachował pełną zdolność transportową, wskazując, że 85 proc. jego biurowego personelu z całego świata pracuje zdalnie.

- Gwałtowny spadek przepływów handlowych jest niepokojącym sygnałem sugerującym zamrożenie globalnych łańcuchów dostaw, które może spotęgować negatywne skutki zamknięcia gospodarki z powodu pandemii – powiedział ekonomista Bloomberga Tom Orlik.

>>> Polecamy: Aby uratować strefę euro, Niemcy nie mogą myśleć tylko o sobie [OPINIA]