Z punktu widzenia sprawności inwestycji infrastrukturalnych zakwestionowana wczoraj przez Trybunał Konstytucyjny specustawa o przygotowaniu Euro 2012 z 7 września 2007 r. powinna obowiązywać jeszcze przez co najmniej 10 lat – dopóki nie skończą się wszystkie inwestycje obiecywane na piłkarskie mistrzostwa. Prawnicy zwracają jednak uwagę, że specustawy to dowód na to, że nie działają ogólne zasady dotyczące lokalizowania inwestycji, zamówień publicznych i budowy.

Specustawy nie zastąpią koniecznego uproszczenia procesów inwestycyjnych. W istocie podważają one zaufanie obywateli do państwa – mówi DGP adwokat Piotr Foitzik z kancelarii Chałas i Wspólnicy. – Klauzule odnoszące się do inwestycji powinny w szerszym niż dotychczas zakresie znaleźć się w ogólnych przepisach, a nie tylko w specustawach, które są przyjmowane w pośpiechu i okazują się niezgodne z konstytucją.

>>> Czytaj też: Plan inwestycji drogowych na lata 2014-20 w trakcie przygotowań

– Priorytetem przed Euro 2012 była szybka ścieżka inwestycyjna. Obowiązywała zasada: budujemy za wszelką cenę, a w razie błędów wypłacamy odszkodowanie – mówi Lidia Dziurzyńska-Leipert, partner w CMS Cameron McKenna. – Pamiętam jednak dyskusje ze specjalistami prawa z innych krajów, którzy zastanawiali się, czy zawieszanie niektórych przepisów w związku z Euro 2012 nie jest działaniem sprzecznym z konstytucją – dodaje.

Zamieszaniem wokół wyroku trybunału, który uciął korzystanie ze specustawy o Euro 2012, zupełnie nie przejmuje się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. W latach 2014–2020 GDDKiA będzie miała do wydania co najmniej 40 mld zł z Brukseli. Rządowa agencja podpiera się specustawą drogową z 2003 r. (znowelizowaną w 2008 r.), która zapewnia m.in. szybką ścieżkę pozyskiwania terenu pod autostrady.

To nie wszystko. Dzięki specustawie o przejezdności przed Euro 2012 na dwa dni przed piłkarską imprezą drogowcom udało się puścić ruch nieskończoną autostradą A2 z Łodzi do Warszawy. A w ubiegłym roku Sejm uchwalił kolejną drogową specustawę – tym razem dotyczącą zapłaty dla oszukanych podwykonawców autostrad, którym agencja wypłaciła na tej podstawie ponad 400 mln zł.

Własnej specustawy inwestycyjnej nie ma za to spółka PKP Polskie Linie Kolejowe. W rozporządzeniu z 2009 r. z listą przedsięwzięć objętych specustawą Euro 2012 znalazły się dworce kolejowe i łączniki kolejowe z lotniskami, ale nie było żadnej linii PKP o państwowym znaczeniu. To częściowo tłumaczy fatalne wyniki PKP w wydawaniu pieniędzy Brukseli (według resortu rozwoju z kolejowej puli obejmującej unijną perspektywę 2007–2013 wydano tylko 12 proc. pieniędzy).

W polskim systemie prawnym nadal obowiązuje osiem specustaw inwestycyjnych. Oprócz specjalnych ustaw drogowych są m.in. specustawy dotyczące energetyki jądrowej, rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych oraz budowli przeciwpowodziowych.

>>> Czytaj też: Prawnicy zarabiają na autostradach. Drogowe spory są warte miliardy złotych

Trybunał zakończył Euro 2012 na budowach

Wczorajszy wyrok TK zapadł na skutek wniosku prezydenta Bronisława Komorowskiego. Przed podpisaniem uchwalonej w październiku ubiegłego roku noweli ustawy o przygotowaniu do Euro 2012 zwrócił się on do TK o jej zbadanie. Przepisy miały przedłużyć możliwość realizacji inwestycji nieukończonych przed rozpoczęciem turnieju (m.in. podziemnego łącznika kolejowego z lotniskiem Modlin i podziemnego dworca PKP w Krakowie). Prezydent zgłosił wątpliwości, czy zgodny z konstytucją jest przepis mówiący, że ustawa wejdzie w życie z mocą wsteczną od 8 czerwca 2012 r., a także samo przedłużenie funkcjonowania niekorzystnych dla obywateli regulacji. Pozwalały one bowiem na:

● odstąpienie od obowiązku doręczania stronom decyzji lokalizacyjnej stanowiącej zarazem podstawę wywłaszczenia na rzecz zawiadomienia o jej wydaniu,

● nadanie natychmiastowej wykonalności wszelkim decyzjom wydawanym w związku z realizacją Euro 2012.

Zdaniem prezydenta – i trybunału – obecnie nic nie przemawia za zastosowaniem szczególnej procedury służącej przygotowaniu inwestycji uznanych wcześniej za niezbędne do przeprowadzenia zakończonego już turnieju Euro 2012. Zdaniem sędziów wejście w życie przepisów naruszałoby też fundamentalną zasadę niedziałania prawa wstecz.