Wiele wskazuje na to, że Biały Dom zobowiąże się zredukować do 2030 roku ilość wytwarzanych gazów o co najmniej 50 proc. w stosunku do poziomów notowanych w 2005 roku, twierdzi Bloomberg. Dlatego urzędnicy federalni poszukują nowych rozwiązań w zakresie ustanawiania norm, inwestycji w czystą energię i elastycznych planów dotyczących infrastruktury.

Na chwilę obecną trudno jest przewidzieć, czy Stanom Zjednoczonym uda się zrealizować tak odważny plan. Najwyraźniej jednak Biden podnosząc znacząco cele w zakresie emisji, stara się odbudować zaufanie innych krajów do swojej administracji. W te sposób może wywrzeć dodatkową presję na Chiny, które po rezygnacji z porozumienia paryskiego i zdemontowaniu wewnętrznej polityki klimatycznej przez Donalda Trumpa, próbowały zająć pozycję lidera w redukcji gazów cieplarnianych.

Reklama

Co na to Chiny?

Walka ze zmianami klimatycznymi była do tej pory jednym z najskuteczniejszych narzędzi polityki zagranicznej Xi Jinpinga. W 2014 roku we współpracy z Barackiem Obamą wypracował dwustronne porozumienie w dotyczące poziomu emisji. Stało się ono podstawą do stworzenia paryskiego traktatu klimatycznego w 2015 roku.

Po rezygnacji administracji Trumpa z roli „klimatycznego przywódcy” Pekin ochoczo przyjął na siebie tę rolę i zaczął pozycjonować się jako światowy lider walki ze zmianami klimatu. Xi zapowiedział w zeszłym roku, że do 2060 roku Chiny osiągną zerową emisję netto. Obecnie Państwo Środka jest największym na świecie producentem paneli słonecznych, turbin wiatrowych i pojazdów elektrycznych.

Jak Indie poradzą sobie z amerykańską presją?

Zaostrzenie polityki klimatycznej przez USA wpłynie również na kształt transformacji energetycznej Indii. Trzeci co do wielkości emitent zanieczyszczeń na świecie nie zobowiązał się jeszcze publicznie do obrania ścieżki prowadzącej do zerowej emisji netto.

Według analityka BloombergNEF Ali Izadi-Najafabadi, podczas szczytu jaki odbędzie w dniach 22 i 23 kwietnia Biden najprawdopodobniej będzie domagał się, aby premier Indii Narendry Modi zobowiązał się do przeprowadzenia transformacji energetycznej w swoim kraju.

Czy chodzi tylko o walkę ze zmianami klimatu?

Stawką, o jaką toczy się obecnie klimatyczna gra, jest zdolność do tworzenia standardów oraz rozwijania narzędzi i technologii, które będą używane przez kolejne dziesięciolecia. Czyli w czasie, gdy globalna gospodarka zrezygnuje z paliw kopalnych. Postęp techniczny będzie bowiem dotyczył wszystkich dziedzin, od odnawialnych źródeł energii, przez pojazdy elektryczne, po bardziej ekologiczne wytwarzanie stali. Na tej transformacji najwięcej zarobią ci, którzy będą mieli najsilniejszą pozycję na rynku.

„Możesz anulować regulacje, ale nie możesz wymazać postępu technologicznego” - powiedział Lauri Myllyvirta, główny analityk w Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem. „Miejmy nadzieję, że po amerykańskich planach pojawią się ambitne programy inwestycji w przejście na gospodarkę niskoemisyjną w krajach wschodzących”.